Nie wstydźcie się odmawiać Różańca sami, kiedy idziecie do szkoły, na uczelnie, czy do pracy, na ulicy i w środkach komunikacji publicznej... nie wahajcie się  promować go w domu waszym rodzicom i rodzeństwu.

Jan Paweł II

(XVIII Światowy Dzień Młodzież 2003r.)

Dla najmłodszych

Posłuchaj piosenek SzAR

You must have Flash Player installed in order to see this player.

Licznik odwiedzin

Odwiedziny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
74
114
175

-61

Wszystkie odwiedziny
od 7 października 2009 306 636
Wrzesień - Październik 2013 Drukuj Email
"INTERNET Z MARYJĄ"



Dwumiesięcznik Szkolnej Armii Różańcowej


Od redakcji: Na początek,  wołajcie razem z nami:

Duchu Święty natchnij nas,  miłości Boża pochłoń nas,

na właściwą drogę zaprowadź nas.Maryjo Matko spojrzyj na nas,
z Jezusem błogosław nas.
Od wszelkiego złego, od wszelkiego złudzenia,
od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj nas . Amen.


Modlitwa przed wejściem do internetu

 

Wszechmocny i wieczny Boże, Który stworzyłeś nas na Twoje


podobieństwo i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego,
co dobre,
prawdziwe i piękne,

szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna, Pana
naszego Jezusa Chrystusa
,

pomóż nam, błagamy Ciebie, przez wstawiennictwo Ducha Świętego,

abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze
ręce i oczy tylko na to,

co podoba się Tobie i traktowali z miłością i cierpliwością wszystkie
te osoby,
które spotkamy

przez Chrystusa Pana naszego.   AMEN.

-----------

Kochani członkowie Szkolnej Armii Różańcowej i wszyscy szkolni  sympatycy tej strony!
Z dnia na dzień, zapisujecie nowe karty Roku Szkolnego 2013/14.

Z pewnością przyzwyczailiście się do rannego wstawania i  pracujecie  tzw. "pełną parą".

Tak  trzeba. Jest takie powiedzenie: "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje".
Najwięcej Bóg daje na prośbę Maryi. Przynaglamy więc was do współpracy z Matką Niebieską. Odmówienie 1dz. różańca dziennie, jest najlepszą drogą do wymodlenia "znajomości" u Maryi.

Matko która nas znasz z dziećmi Twymi bądź, na drogach nam nadzieją
świeć, z Synem Twym z nami idź.

----------

Zaproszenie do Szkolnej Armii Różańcowej

Jesienne mgły snują się  po wrzosach jak fale.
Katechetka drzwi klasy otwiera z uśmiechem,
i zaprasza dom budować na skale.

My też zapraszamy na różańcowe dziesiątki.
co w sobie zawierają ewangeliczne wątki.

Im więcej modlitwy przeleje się w szkole,
tym więcej miłości będzie na górze i w dole.

Wstępujcie więc do Armii- tej Szkolnej- Różańcowej,
a będzie wśród nas wielka odnowa.

Bardzo oto was prosi, Matka Boża Różańcowa!


Samych piątek i szóstek życzy redakcja: Bogusław Zapalski (red. naczelny),
Mateusz Wąsacz, Bożena Bryk.

-----------

Po Mszy Świętej -Różaniec najcenniejszą modlitwą

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort w swym dziele zatytułowanym "Przedziwny sekret Różańca Świętego" pisze:

" Najświętsza Dziewica objawiła błogosławionemu Alanowi de Rupe, że po Najświętszej Ofierze Mszy Świętej, nie ma praktyki wspanialszej i wyjednującej większe łaski od Różańca Świętego".

W Lourdes w 1858 roku Maryja przemówiła bardziej poprzez symboliczne gesty niż poprzez słowa. Dlatego też niezwykle znaczący jest fakt, iż ukazując się osiemnaście razy świętej Bernadecie, przekładała Ona w palcach paciorki różańca. I święta Bernadeta robiła to samo.
Również w Fatimie, w każdym ze swych sześciu objawień, Najświętsza Maryja Panna kładła szczególny nacisk na konieczność codziennego odmawiania Różańca w celu nawrócenia świata. W ostatnim objawieniu przedstawiła się jako Matka Boża Różańcowa.

----------

Wielka rola różańca!!!


CUD W HIROSZIMIE ORAZ W NAGASAKI

W ocalałych domach- odmawiano codziennie różaniec

Komentarz  wstępny:
Broń atomowa ma straszne działanie niszczycielskie. Silniejsze działanie  od broni atomowej ma jednak różaniec.


Jednym największych cudów w historii świata jest cud ocalenia kilkunastu osób w Hiroszimie i Nagasaki.
Na sześć miesięcy przed atomowym atakiem lotnictwa USA w tych miastach pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy trzem milionom katolików głosili konieczność nawrócenia, odmawiania Różańca i pokuty, jako jedynego ratunku przed zbliżającym się nieszczęściem. Nawoływali do życia w stanie łaski uświęcającej, częstego przyjmowania sakramentów, do noszenia sakramentaliów, do trzymania w swoich domach wody święconej oraz gromnicy i do codziennego odmawiania Różańca (przynajmniej jednej części).
Musiała tam zadziałać jakaś wyższa siła nadprzyrodzona. Po amerykańskim ataku atomowym okazało się, że w Hiroszimie i Nagasaki prawie wszystko zostało zrównane z ziemią - z wyjątkiem dwóch budynków.

W jednym budynku było 12 osób, a w drugim 18. Oni wszyscy przeżyli. Otaczające dom podwórka, a nawet trawa, również pozostały niezniszczone. Nie została zniszczona ani jedna szyba czy dachówka!

Specjaliści Armii Stanów Zjednoczonych przez kilka miesięcy obserwowali ten niezwykły fenomen i próbowali zrozumieć, w jaki sposób oba domy wraz z ich mieszkańcami i otaczającym je dobytkiem mogły ocaleć.
W końcu doszli do przekonania, że nie było
tam niczego, co po ludzku mogłoby ocalić te domy przed zburzeniem.Stwierdzili podsumowując wyniki tych kilkumiesięcznych obserwacji, że musiała tam zadziałać jakaś wyższa siła nadprzyrodzona.

W ocalałych domach- odmawiano codziennie różaniec. Sami uratowani opowiadali, że w noc poprzedzającą atak bombowy usłyszeli pukanie do drzwi. Twierdzą, że ukazał się im Anioł, który zaprowadził ich do domu, w którym mieszkała rodzina wierna wezwaniom Matki Bożej i wypełniająca Jej polecenie, by codziennie, przez sześć miesięcy odmawiać Różaniec.

Ocaleni żyli jeszcze przez wiele lat dając światu świadectwo o mocy potęgi koronki różańcowej. Jeden z nich został księdzem (ks. Hubert Schiffler). Ksiądz Schiffler powiedział; że od czasu ataku atomowego setki ekspertów na świecie zastanawiało się, czym mogłyby w swej istocie różnić się owe ocalałe domy od kompletnie zburzonych. Dawał im zawsze taką odpowiedź;, że różniły się jednym: w tych domach posłuchano wezwania Matki Bożej do codziennego odmawiania Różańca.
------------------

Różańcowe świadectwa

Moja droga do różańca





Różaniec otrzymałem na pierwszą komunię świętą. Potem został wrzucony do barku i tam sobie leżał. Modliłem się na nim sporadycznie, dopiero w drugiej klasie technikum wziąłem go do ręki już tak na poważnie.  Zacząłem się modlić, bo poczułem wewnętrzną potrzebę, która zrodziła się wraz z pragnieniem, by w naszych  domowych relacjach pojawiło się więcej ciepła.  Gdy wziąłem do ręki różaniec,  nie wiedziałem, jak się modlić.  W domowej biblioteczce znalazłem jakąś książeczkę. Nauczyłem się wszystkiego na pamięć. Na początku mi nie wychodziło, często myliłem się i nie mogłem się skupić. Ale już w trzeciej klasie czułem potrzebę modlenia się na różańcu codziennie, pomimo że wymagało to znacznego wysiłku. Na początku studiów do modlitwy różańcowej zacząłem dołączać prośby o konkretne rzeczy.
Wymodliliśmy spokój i mieszkanie.
Prosiłem też o sprawy praktycznie nie do osiągnięcia. Żyliśmy w małym mieszkaniu, warunki były dość nieciekawe, a ja się modliłem, byśmy mogli to mieszkanie zmienić. I po jakimś czasie problem został w bardzo prosty sposób rozwiązany.
Wówczas uświadomiłem sobie,  że nasza wspólna radość z nowego mieszkania była owocem modlitwy. Moje relacje z siostrą i tatą układały się  różnie. Był między nami pewien chłód.
Niby się kochaliśmy, a czegoś istotnego brakowało. Z czasem poczułem, że ja się poprzez modlitwę zmieniam, że jest we mnie więcej spokoju, że jestem bardziej otwarty. Dzięki modlitwie relacje z bliskimi zaczęły stopniowo stawać się coraz cieplejsze. Dzisiaj są już zupełnie dobre, a dawniejszy chłód całkowicie znikł.
O dwudziestej pierwszej modli się teraz cała rodzina.
Kiedy pod koniec studiów zaproponowałem wspólną modlitwę  różańcową w rodzinie, propozycja została przyjęta życzliwie.
Dzisiaj wiem, że codziennie o dwudziestej pierwszej moja mama, która jest obecnie za granicą, i tata wraz z siostrą w domu modlą się, rozważając kolejną tajemnicę różańca.   Dariusz



Komentarz wstępny 
Paweł- autor świadectwa zaniedbując życie religijne stał się człowiekiem niewierzącym. Można przypuszczać, że nastąpił jakiś krok, który spowodował kontakt z szatanem. W danym momencie Paweł uświadomił sobie, że to jest walka, którą trzeba wygrać różańcem i modlitwami "uzdrowienia".

Ona [jego koleżanka] usiadła, a ja wziąłem kopertę z Różańcem i powiedziałem do Złego: "Tego się boisz" -(uśmiechając się). Wziąłem ten Różaniec do ręki, a ręka zaczęła mi drżeć i to dość mocno. Później całe moje ciało i nagle zrobiło mi się słabo, zaczęło mi się kręcić w głowie, przekręciłem się i upadłem na tapczan. To było niesamowite, wtedy zrozumiałem jak wielką moc ma Różaniec. Demon odszedł w czasie mszy o uwolnienie ( niesamowite uczucie). A może to tylko "koralik"? Większość z nas  miała kiedyś w dłoni Różaniec Święty i właściwie na tym był koniec (nie mówię o wszystkich). U mnie i u świadka pewnego wydarzenia również błądziła taka myśl. Ale patrzyłem się kiedyś na starsze babcie (przed nawróceniem) i myślałem sobie: Boże jakie to zakłamane, pierwsza chce wejść, żeby później jak najszybciej wyjść. Modli się i modli, no, ale cóż ja mogłem im zrobić.
To miało miejsce jakieś pół roku po moim nawróceniu.
Miałem się wybrać na msze o uwolnienie Ogólnie duchowo czułem się niezbyt dobrze: nie za bardzo miałem ochotę ostatnio chodzić na mszę, ciężko mi się modliło, tak jakby coś mi przerywało, plątało. W sumie mimo iż starałem się, to jednak nie było to co czułem po błogosławieństwie.
Każdy z nas na swój sposób walczy z szatanem i wcale nie musi być tego świadomy. Ja się przekonałem, ze ta istota jest niezwykle inteligentna. Miałem się sam wybrać na mszę, ale czułem coraz większe zdenerwowanie. Odczuwała to szczególnie moja dziewczyna. Troszkę się pokłóciliśmy, ale ona starała się ( dzięki Bogu) utrzymać dystans.
I nagle się zerwałem i zacząłem szybko się ubierać. Powiedziałem do Ewy: dobrze pójdę na tę cholerną mszę! Ona powiedziała: msza wcale nie jest cholerna. I wtedy upadłem na kolana i powiedziałem:
Boże pomóż mi! Zlituj się nade mną.
Zacząłem płakać. Ewa nic nie robiła bo wiedziała, że już nie raz coś podobnego przechodziłem( o tym jeszcze napisze, ale kiedy indziej). Nagle zaczęło mną rzucać po podłodze, wiedziałem, że to mój wróg wściekł się na mnie, że ponownie zwróciłem się pomoc do Najwyższego.  Wiłem się po podłodze i zacząłem wzywać imię Jezusa Chrystusa: Panie tylko Ty, tylko Ty, wiem, że Jesteś ze mną i mnie nie opuścisz. Rzuciło mną tak kilka razy i wtedy moja dziewczyna podbiegła do mnie i zaczęła się modlić( wiedziała, że musi to zrobić). Położyła mi głowę na swoich nogach, żeby nic mi się nie stało. Kiedy się modliliśmy, poczułem, że chyba krew leci mi z nosa, ale nie byłem pewny i jeszcze wtedy nie miałem siły podnieść się. Czułem niesamowitą obecność Chrystusa. Kiedy skończyliśmy modlitwę wówczas zorientowaliśmy się, że z nosa cieknie mi krew, że w wyniku konwulsji i uderzenia dostałem krwotoku.
Moja dziewczyna przestraszyła się, bo nie wiedziała co mnie się stało.
Ja natomiast czułem, że to jest sztuczka szatana i próba dla Ewy. Pobiegłem do łazienki zatrzymać krwotok, który co ciekawe tak szybko się zakończył, kiedy sobie uświadomiłem, że to są sztuczki zła. Mówiłem do Ewy to jest iluzja, sztuczka. Później się zorientowałem dlaczego tak się przestraszyła jak mnie zobaczyła. Cała moja twarz była zakrwawiona. Ewa więc zdecydowała się ze mną pojechać na mszę. Ona usiadła, a ja wziąłem kopertę z Różańcem i powiedziałem: Tego się boisz-(uśmiechając się).

Wziąłem ten Różaniec do ręki, a ręka zaczęła mi drżeć i to dość mocno. Później całe moje ciało i nagle zrobiło mi się słabo, zaczęło mi się kręcić w głowie, przekręciłem się i upadłem na tapczan. To było niesamowite, wtedy zrozumiałem jak wielką moc ma Różaniec.

Demon odszedł w czasie mszy o uwolnienie( niesamowite uczucie).
Także przemyślcie to, to nie jest bajka. Całe to wydarzenie zostało opowiedziane księdzu egzorcyście, który z początku myślał o przeprowadzeniu ponownego egzorcyzmu. Ale jego wątpliwości rozwiała moja odpowiedź na jego pytanie: Czy boisz się tego zła, to co Ci robi, czy lękasz się. A ja odpowiedziałem księdzu: Nie, nie boję się, bo jest ze mną Chrystus. Tak właśnie Bóg dopuszcza Zło, a czasem my sami je do siebie dopuszczamy. Ono istnieje, jest wśród nas.

Tylko Chrystus może nas uchronić, a Matka Boska zawsze się nami zaopiekuje, tylko módlmy się i stawiajmy czoła szatanowi.
To tyle, życzę wszystkim miłości, zrozumienia i zaufania do Chrystusa:)   Z Panem Bogiem -Paweł


--------

Z cyklu:      Objawienia fatimskie (c.d.)

W  1917 roku w portugalskiej Fatimie miały miejsce najważniejsze i  najbardziej zachwycające wydarzenia XX wieku .
Trójce dzieci - Łucji,  Franciszkowi i Hiacyncie - objawiła się Matka Boża, by w obliczu  moralnego kryzysu, za ich pośrednictwem wezwać cały świat do pokuty,  nawrócenia i zadośćuczynienia Bogu za wszystkie grzechy prywatne i  publiczne.
Wcześniej dzieci miały objawienia Anioła, który upominał ich,  aby zaprzestali zabaw a czas poświęcili na modlitwę i składanie ofiar.


Dzieci miały pokazaną wizję piekła. Niektórzy ludzie, nawet pobożni, nie chcą dzieciom mówić o piekle, żeby ich nie przerażać, ale Bóg nie zawahał się pokazać go trojgu dzieciom, z których jedno miało zaledwie 8 lat..


S. Łucja wspomina, że wizja piekła do tego stopnia przerażała siedmioletnią Hiacyntę, "że wszystkie kary i umartwienia wydawały się jej zbyt małe, aby uzyskać u Boga łaskę wybawienia niektórych dusz".
Jak to się stało, że Hiacynta taka mała, mogła zrozumieć ducha umartwienia i pokuty i z takim zapałem mu się oddać. Wydaje mi się, że była to najpierw szczególna łaska, której Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi chciał udzielić, a potem widok piekła i nieszczęścia dusz, które się tam dostają. Hiacynta często siadała na ziemi lub na jakimś kamieniu i zadumana zaczynała mówić:

«Piekło, piekło, jak mi żal tych dusz, które idą do piekła, i tych ludzi, którzy tam żywcem płoną, jak drzewo w ogniu.» Drżąc klękała z rękami  złożonymi, aby powtarzać modlitwę, której Pani nasza nas nauczyła:
0 mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia. Obecnie Ekscelencja rozumie, dlaczego ostatnie słowa tej modlitwy odnoszą się do dusz, które znajdują się w największym lub najbliższym niebezpieczeństwie potępienia."

Przypominamy największą prośbę Maryi  Z 1917r. po dzień dzisiejszy:

"Odmawiajcie codziennie różaniec".

------

Medziugorie - wielkie współczesne wołanie Maryi o modlitwę

W  Fatimie Maryja niezmiennie   głosi wielką potrzebę  odmawiania różańca, jako podstawowego ratunku dla  świata. Ta samą troska o zbawienie świata płynie współcześnie z  Medziugoria.
Maryja poucza nas, ukazując się od wielu lat w Medziugorju o zasadniczym celu Swego objawienia:

"Pragnę być z wami, aby nawrócić i pojednać cały świat. Zawrzyjcie pokój z Bogiem i między sobą. W tym celu trzeba wierzyć, modlić się, pościć i spowiadać się."


Jaki jest stan prawny  objawień  w  Medziugorje na dzień dzisiejszy? Oficjalne stanowisko Watykanu wyrażone w  wielu  dokumentach streścił kard. Tarcisio Bertone w książce „Ostatnia  widząca z Fatimy”. Watykan nie wydaje  jeszcze ostatecznego osądu,  ponieważ objawienia jeszcze trwają.    
17 marca 2011r. przy  Kongregacji Nauki  Wiary została ustanowiona Międzynarodowa Komisja do  zbadania Medziugorja. Przewodniczącym komisji  został kard.Camillo  Ruini, wieloletni przewodniczący Episkopatu Włoch. Na obecny czas uznaje  się Medziugorje za miejsce kultu Maryjnego, zezwala się na udział w tym  kulcie wszystkim katolickim pielgrzymkom,  zezwala się kapłanom  nawiedzać to miejsce i przewodniczyć wiernym oraz praktykować w tym  miejscu  wszystkie formy pobożności. Redakcja "I z M" w swoisty sposób  odwiedza to miejsce kultu Maryjnego i  pragnie pokazać szczególną formę  pobożności tam rozwijaną jaką jest różaniec.
Maryja ukazuje nam różaniec jako mocną broń w walce o realizację Bożego Planu i w walce z szatanem. Prosi o odmawianie go sercem, z wiarą żywą i zaangażowaniem.

Maryja: «Módlcie się jak najwięcej.  «Zapraszajcie wszystkich ludzi do modlitwy różańcowej. Dzięki Różańcowi pokonacie wszystkie trudności, które Szatan chce sprowadzić na Kościół katolicki.

Iwan: Widzę Matkę Bożą tak , jak teraz widzę was. Rozmawiam z nią tak , jak teraz rozmawiam z wami. Mogę Ją dotknąć. Widzę Ją żywą tak, jak was, jak zwyczajną osobę.…Ważne jest by podkreślić, że obecnie młodzi ludzie przeżywają kryzys, znajdują się w centrum trudności…. Wiemy co świat oferuje teraz młodym: alkohol, narkotyk, rozwiązłość i inne przyjemności. …Rodzice mają trudności z odpowiedzialnością, gdyż stawiają problemy materialne na pierwszym miejscu, zamiast dzieci i wartości duchowych. .

Maryja: Rozmawiajcie z młodymi ludźmi, módlcie się z młodzieżą jako że sytuacja na świecie jest trudna. Oddalają
się od Kościoła. Pomagajcie sobie wzajemnie, a Ja wam pomogę.


Iwan:Modlitwa powinna być na pierwszym miejscu, a nie coś innego. Jest to bardzo ważne, gdyż wszystko ma swój początek w modlitwie. Każdy powinie zadać sobie pytanie, do jakiego stopnia modlitwa jest obecna w dzisiejszej rodzinie.


Nawrócenie na Festiwalu Młodych w Medziugorju



Łukasz 'Bęsiu' Bęś jeszcze 7 lat temu kradł i brał narkotyki. Ale nawrócił się. Jak mówi – dzięki pielgrzymce do Medjugorie. Dziś jest odpowiedzialnym Mężem i Ojcem. Zachęca polską młodzież do rezygnacji ze złego stylu życia, grając chrześcijański rap. Swój przekaz adresuje do mieszkańców biednych dzielnic. Przemawia do swoich rówieśników językiem blokersów. Zachęca do zerwania z narkotykami, kradzieżami, chcąc uchronić innych przed podobnym losem do swojego. Jego muzyka również broni Rodziny  i zachęca do odpowiedzialnego Ojcostwa, do odkrywaniu Chrystusa.

To był bardzo ciekawy proces w moim życiu. Jako czternastoletni chłopak „zbuntowałem się”. Zacząłem spotykać się z kumplami starszymi od siebie, od których często nie wyciągałem nic dobrego. Zacząłem brać narkotyki. Począwszy od marihuany, przez amfetaminę po mocniejsze specyfiki. Nie widziałem sensu życia, myślałem tylko o tym, jak zdobyć kolejną „działkę”.Zaczęło dochodzić do kradzieży, aby zdobyć narkotyk. Dzięki litości nauczycieli przechodziłem z klasy do klasy. Moi koledzy posuwali się zbyt daleko i dostawali wyroki. Dziś są w więzieniach.Cieszę się, że mnie to nie spotkało chodź byłem blisko.

Kilka lat wcześniej moja mama nawróciła się, będąc na pielgrzymce w Medjugorie. Moja babcia była wcześniej bardzo chora i lekarze dawali jej 8 miesięcy życia. Mama modliła się w jej intencji na pielgrzymce w Medjugorie. Kiedy wróciła, moja babcia żyła jeszcze 8 lat. Lekarze łapali się za głowę. Kiedy mama wróciła do domu z pielgrzymki, zupełnie nie wiedziałem, co się dzieje. Zaczęła mówić nam o Bogu, o tym, że go spotkała. Obiecała nam, że pojedziemy kiedyś tam razem z Nią.

W 2006 roku mama zapisała mnie na pielgrzymkę do Medjugorie. Zachęcała mnie, że zobaczę Adriatyk, będą to niezłe wakacje. Co roku w dniach od 1 do 7 sierpnia w Medjugorie jest Festiwal Młodych. Już po wejściu do autokaru czułem się zażenowany. Kilkanaście babć, które odmawiają różaniec. Gdzie ja wsiadłem? Nie chciałem z nimi jechać.Przetrwałem. Kiedy wysiedliśmy w Medjugorie na początku czułem się, jakbym tylko ja nie wiedział, o co chodzi.

Dziewczyny i chłopaki z różańcami w rękach, ludzie śpiewają, tańczą, modlą się do Boga. Młodzi, starzy. Trochę się zaniepokoiłem. Pomyślałem, że mam do czynienia z mocno nawiedzonymi ludźmi.Marzyłem o Adriatyku, a tutaj widzę tańczących młodych ludzi śpiewających „Hosanna”. Nie wierzyłem w Boga i chciałem kogoś poznać.

W pierwszym dniu podbiegła do mnie dziewczyna z Jeleniej Góry. Osłupiałem. 40 000 ludzi, a tu podbiega do mnie dziewczyna z mojego miasta? Na drugi dzień śpiewała piosenkarka Tatiana z Chorwacji. Bardzo chciałem mieć jej album, ale mieliśmy wyliczone pieniądze na każdy dzień. Po koncercie Tatiana podeszła do mnie i mojej siostry, dała nam swoje 2 płyty z autografami i adres mailowy. Osłupiałem po raz kolejny.

W trzecim dniu festiwalu przeżyłem coś niesamowitego. Podczas wieczornej adoracji patrzyłem na ludzi, którzy uwielbiają Boga. Bardzo się dziwiłem. Czułem, że mają coś czego ja nie mam. Są szczęśliwi! Ja żeby być tak szczęśliwy musiałbym wypalić dużo marihuany… Do kogo oni śpiewają? Postanowiłem dłużej nie milczeć. Zacząłem krzyczeć do Boga: „Jeżeli istniejesz to mi to pokaż, bo nie wierzę!”. W tym momencie stało się coś bardzo dziwnego. Przez wiele lat ludzie przeze mnie płakali, gdy ich raniłem. Moja własna matka wylała tony łez przeze mnie.W momencie adoracji sam zacząłem płakać. Moja mama klęcząc obok mnie, cieszyła się bardzo. Dziś wiem, że Jezus przyszedł do mnie w darze pokoju.

Oczyścił mnie z mojego egoizmu, grzechu i niedowiarstwa. Postanowiłem pójść do spowiedzi. Bałem się, że ksiądz ucieknie, słysząc, co poczynałem.Na szczęście nie uciekł.Po godzinnej spowiedzi czułem się tak jak te 40 000 ludzi. Wiedziałem, po co tu jestem i dla kogo jestem.Czułem, że odnajduję sens.Po powrocie do domu kumple namawiali mnie na narkotyki.Śmiali się, żę zwariowałem i idę na Papieża) Odmawiałem im skutecznie, uczestnicząc codziennie z siostrą we mszy świętej.Trafiłem do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, w której formowałem swoją duchowość i kontakt z Bogiem.Polecam wszystkim, aby chętnie przyłączali się do wspólnot. To bardzo umacnia decyzję trwania przy Chrystusie.
Początki z muzyką
Od 2006 roku czułem, że nie mogęmilczeć. Zacząłem rapować o Bogu. Nagrywałem konsekwentnie nowe utwory mówiące o mojej przeszłości i o Jezusie który ją zmienił. Dziś mam na koncie 4 albumy. Będąc w Londynie pracowałem nad drugą płytą. Wystapiło na niej 18 raperów z USA, Kanady, Jamajki, Karaibów. Dziś Jeżdzę po szkołach, placówkach opiekuńczych oraz więzieniach gdzie koncertuje i daję świadectwo. Moje główne przesłanie jest do ludzi mocno zagubionych i poszukujących.
Młodzi ludzie słuchający rapu lubią świeże, oryginalne kawałki. Ja staram się robić rap bezkompromisowo, aby zachęcić ich do wybrania Chrystusa. Nie zależy mi na tym, aby ludzie chwalili mnie jako rapera. Pragnę, aby przez moją muzykę spotykali się z Bogiem. To jest podstawa. Liczę na to, że coraz więcej młodych ludzi będzie wybierało dobro i wzbudzi się w nich pragnienie Nieba po śmierci.

Bęsiu – znany w Polsce raper z Jeleniej Góry. Jest Mężęm i Ojcem. Od 7 lat zajmuje się muzyką w której silnie broni Rodziny i chrześcijańskich wartości. Ma na swoim koncie 4 płyty. Jest zapraszany do ogólnopolskich stacji radiowych i telewizyjnych, udziela również wywiadów w prasie i internecie. Jego teledyski (Fanatyk, Nie opuszczaj ich) miały swoje premiery w telewizji TVP 1 („Między ziemią a niebem”), Dzień dobry TVN oraz TVP2 (,,Pytanie na śniadanie”).
Współpracuje z raperami z całego świata. Na jego drugim albumie 'Paruzja' pojawiło się 18 gości z USA, Kanady, Jamajki,Karaibów, Kanady, Hiszpanii, Bahama. Album był bardzo pozytywnym zaskoczeniem dla ludzi podążających a oryginalnością. Ma na swoim koncie ponad 200 koncertów w Polsce i za granicą, doświadczenie w prowadzeniu zajęć w szkołach, placówkach opiekuńczych.
(Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Kwiecień 2013)

Muzyka:
Występy w Telewizji:
https://www.youtube.com/watch?v=SzKfaxs6kh0 (Dzień Dobry TVN)
https://www.youtube.com/watch?v=77QHjBA-A0M (TVP2 ,,Pytanie na śniadanie”)
http://www.youtube.com/watch?v=JojcNWJ6Hxw (TVP1 ,,Między ziemią a Niebem”)
Teledyski:
http://www.youtube.com/watch?v=lr5xDuLlqLQ (Bęsiu – Nie opuszczaj ich)
Utwór broni Rodziny i dzieci. Bęsiu jest Ojcem chrzestnym dwójki dzieci, których ojcowie wyrzekli się odpowiedzialności.
Piosenka zachęca przyszłych oraz teraźniejszych tatusiów do odpowiedzialnego ojcostwa.
http://www.youtube.com/watch?v=W7KzTHayy04 (Bęsiu – Fanatyk)
Utwór radykalnie mówi o przynależności Bęsia do Chrystusa. Zachęca również do wybrania Go w swoim życiu.
http://www.youtube.com/watch?v=iwPrEkxrYeY (Bęsiu – Grzechy)
Utwór mówi o sile grzechu.Jak bardzo potrafi on zatruć nasze wnętrze i nasz świat. Bęsiu zachęca do wyzwolenia się z Niego i powrotu do Boga.
Źródło: centrummedjugorje.pl


Maryja:
Bóg pragnie was zbawić i posyła wam sygnały przez ludzi, przez przyrodę i liczne rzeczy, które mogą wam tylko pomóc, abyście zrozumieli, że powinniście zmienić kierunek waszego życia.

Drogie dzieci! Pragnę was wezwać do przeżywania Mszy świętej. Jest wielu takich, którzy odczuwają jej piękno, lecz są i tacy, którzy niechętnie przychodzą. Ja was wybrałam drogie dzieci, a Jezus wam daje swoje łaski we Mszy świętej.

Przeżywajcie świadomie Mszę świętą i niech przybycie na nią będzie dla was radością.
Z miłością przychodźcie i przyjmujcie Mszę świętą.



----------


„Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”.

Przed każdym z was stawiamy to pytanie: Czy uczestniczycie w coniedzielnej Mszy Świętej? Jezus powiedział przecież: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie,a Ja w nim”.  Spożywać  Ciało i Krew Jezusa można  tylko podczas Mszy Św. dlatego tak ważne jest w niej nasze uczestnictwo.  Msza święta jest najdoskonalszą modlitwą, dzięki niej możemy uniknąć zła, walczyć z nim w naszym życiu.
„Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”.
Czy pamiętamy?


Pod rozwagę dajemy bardzo wymowne  słowa Maryi z Medziugoria dotyczące tego zadania duchowego.

1)«Niech Msza św. będzie dla was prawdziwym podarunkiem dnia. Oczekujcie na nią i pragnijcie, aby się rozpoczęła.

2)Sam Jezus ofiaruje Siebie w czasie Mszy św. Tęsknijcie za tą chwilą, w czasie której jesteście oczyszczani.

3)Módlcie się dużo, aby Duch Święty odnowił waszą parafię. Jeśli ludzie uczestniczą we Mszy św. z obojętnością, powrócą do siebie chłodni i z pustym sercem».

4) «Proszę was, abyście mi okazali miłość przychodząc na Mszę św., a Bóg was obficie nagrodzi».

5)  «Kocham was i pragnę chronić was od wszelkiego zła, ale wy tego nie chcecie.

6) Drogie dzieci, nie mogę wam pomagać, jeżeli nie żyjecie Bożymi przykazaniami, jeżeli nie żyjecie Mszą świętą, jeżeli nie unikacie grzechu.»


-------------

Cud eucharystyczny  Meksyku!!


Bóg robi wszystko, aby człowiek uwierzył w to, że w sposób niewidoczny w Komunii  Świętej pod postacią chleba i wina, jest prawdziwe Ciało i Krew Jezusa. W środę 24 lipca 2013 r. w Guadalajara, Jalisco wydarzył się cud Eucharystyczny.
“To jest czas wielkiego błogosławieństwa dla tej społeczności i dla całego świata.” Tak wypowiedział się ksiądz Jose Dolores Castellanos Gudino, o zjawisku które wczoraj miało miejsce w jego parafii po tym jak na konsekrowanej Hostii pojawiła się krew.

Pośród pieśni, oklasków, łez, długich kolejek i telefonów komórkowych chcących uchwycić ten moment, tysiące wiernych katolików i niewierzących przybyło do parafii Matki Boskiej Kościoła znajdującej się w kolonii Jardines de la Paz (Guadalajara, Meksyk) aby być świadkami boskiego wydarzenia, cudu.


Była godzina 12:00 kiedy proboszcz parafii odmawiał swoje codzienne modlitwy klęcząc przed Tabernakulum, gdy nagle zobaczył błysk i usłyszał głos, który polecił mu:

“Zadzwoń w dzwony aby wszyscy się zebrali, wyleję błogosławieństwa na tych, którzy będą obecni, oraz w ciągu całego dnia. Weź małe tabernakulum do prywatnej adoracji i wystaw na ołtarzu w parafii, umieść obok monstrancję, nie otwieraj tabernakulum aż do godziny trzeciej po południu, nie wcześniej,  uczynię cud Eucharystyczny, cud który nastąpi, będzie nazwany “Cudem Eucharystii Wcielenia Miłości wespół z naszą Matką i Panią”, uchwycisz obraz o którym ci teraz mówię i ukażesz go “.

Po czym “głos” powiedział mu by przekazał to “apostołom” (kapłanom), aby to służyło im w ich nawróceniu i by napełniło wszystkie dusze błogosławieństwem. Wzruszony kapłan Ojciec Lolo-jak nazywają go parafianie powiedział, że nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa w odpowiedzi, jedynie:

“Panie mój jestem twoim sługą, niech się stanie Wola Twoja”.
Jąkającym się głosem, z powodu wzruszenia, którego nie potrafił ukrywać kontynuował opowiadając, co się stało:

“Zrobiłem, jak mi nakazał głos, poprosiłem aby otworzyć drzwi świątyni, było około godziny14:30, także nakazałem, by zabrzmiały dzwony jak było powiedziane. Przyniosłem małe prywatne tabernakulum, ten skromny drewniany przybytek, postawiłem na ołtarzu, jak również monstrancje jak było nakazane i około trzeciej po południu, ludzie zgromadzili się i modlili do Najświętszego Sakramentu, wtedy zapytałem, czy była już trzecia po południu i wszyscy odpowiedzieli mi, że już.


Podszedłem by otworzyć tabernakul
um i Przenajświętsza Hostia konsekrowana przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa, była skąpana we krwi. “


Źródło: http://www.vertigopolitico.com

-------

Eucharystia


Eucharystia to bardzo ważne zadanie,

trzeba iść do kościoła, kochanie.
Modlić się trzeba w niedzielę,
koniecznie, najlepiej w
kościele.
O której chcesz tylko porze, każda jest dobra , nieboże.
Pan Jezus tam ,dobrze wiecie, czeka w Najświętszym Sakramencie.
Byśmy się z Nim spotkali i Boga też wysławiali.


PS. Autorką tego wiersza jest zmarła nie dawno , katechetka Janina Winnicka. W wielką świadomością potrzeby modlitwy różańcowej, prowadziła Szkolną Armię Różańcową w Zespole Szkół nr 3 w Tomaszowie Lub. Maryjo Zbawienia! Przytul Ją do swego Matczynego Serca na wieczność w chwale niebieskiej. 



Jak o. Pio modlił się po Komunii św.?

Pozostań ze mną, Panie! Twoja obecność jest dla mnie konieczna, abym o Tobie nie zapominał. Ty wiesz, jak łatwo Cię opuszczam.
Pozostań ze mną, Panie, bo jestem słaby i potrzebuję Twojej mocy, abym tak często nie upadał.
Pozostań ze mną, bo jesteś moim

życiem, a bez Ciebie popadam w zniechęcenie.


Pozostań ze mną, Panie! Ty jesteś moim światłem, a bez Ciebie pogrążam się w ciemności.
Pozostań ze mną, aby mi wskazywać Twoją wolę.

Pozostań ze mną, abym mógł słyszeć Twój głos i iść za Tobą.

----------


Św. Dominik Savio – gdy umierał miał niespełna 15 lat.

Zadatki na świętego
W wieku zaledwie 5 lat został ministrantem, gorliwie przechodził kilka kilometrów na poranne Msze święte. Z wielkim trudem dźwigał też ciężki mszał. Od dzieciństwa był odpowiedzialny za innych. Swoich kolegów uczył, jak dobrze czynić znak krzyża. Mając 6 lat, zaczął uczęszczać do szkółki prowadzonej przez księdza proboszcza. Był zawsze grzeczny i bardzo koleżeński. W wieku 7 lat przyjął po raz pierwszy do swego serca Pana Jezusa.
Do szkoły chodził dwa razy dziennie, dlatego każdego dnia przemierzał 16 km. Był zawsze punktualny, na pytanie, czy się nie boi iść sam, ze zdziwieniem odpowiedział: przecież są ze mną Pan Jezus, Matka Boża i Anioł Stróż.


Jego postanowienia

1.    Będę często spowiadał się i komunikował, ilekroć mi na to zezwoli mój spowiednik;
2.    Będę święcił dzień święty;
3.    Moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja;
4.    Raczej umrę niż zgrzeszę.
Spotkanie z św. Janem Bosko

Wielkim przełomem w jego życiu było zetknięcie się w 1854 roku z charyzmatycznym kapłanem, wychowawcą młodzieży, św. Janem Bosko. Odtąd dwunastoletni chłopak stał się jego pomocnikiem w procesie wychowania bezdomnych i zaniedbanych dzieci z Turynu. Dominik wywierał na nich bardzo pozytywny wpływ, pomagał w odrabianiu lekcji, godził zwaśnionych.
Był zawsze pogodny i otwarty, by udzielić pomocy. Największą radość sprawiało mu uczenie swoich rozbrykanych rówieśników katechizmu. Żeby urozmaicić spotkanie, organizował dla kolegów konkursy z nagrodami. Jednemu z nich powiedział, że świętość polega na tym, żeby być zawsze radosnym i wiernym w codziennym wypełnianiu obowiązków.

Zapragnął zostać świętym
Dominik był obdarzony darem kontemplacji, nieraz wiele godzin pozostawał w kościele, adorując Jezusa. Pewnego dnia usłyszał poruszające kazanie księdza Bosko, który powiedział, że wszyscy powołani są do świętości i że świętość jest możliwa do zrealizowania przez każdego. Głęboko poruszony tymi słowami zapragnął zostać świętym.
Dnia 8 grudnia 1854, w dniu uroczystego ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny, Dominik napisał osobisty akt ofiarowania się Niepokalanej:

"Maryjo, ofiaruję Ci swoje serce. Spraw, aby zawsze było Twoim. Jezu i Maryjo, bądźcie zawsze moimi przyjaciółmi. Błagam Was, abym raczej umarł, niż bym miał przez nieszczęście popełnić choć jeden grzech".

W roku 1856 Dominik, za zgodą swojego wychowawcy, założył „Towarzystwo Niepokalanej”, którego celem było pomaganie w nauce słabszym wychowankom Oratorium, dopingowanie do pracy nad sobą. Nasz święty razem z paroma kolegami z narażeniem życia opiekowali się chorymi na cholerę. Dominik Savio pragnął pojednania Anglikanów z Kościołem katolickim. Głęboko w swoim sercu nosił pragnienie, by zostać kapłanem.

„Ja już tu nie wrócę”

Inne były jednak plany Pana Boga. Późną jesienią 1856 roku, wskutek dotkliwego zimna, rozchorował się, miał wysoka gorączkę. Lekarz orzekł, że ma gruźlicę. Powrócił do rodzinnego domu. Żegnając się ze św. Janem Bosko i swoimi kolegami, powiedział: „Ja już tu nie wrócę”. Dominik zmarł w Mondonio 9 marca 1857 roku. Niedługo przed swoim odejściem prosił swego tatę, by czytał mu modlitwy o dobrą śmierć. W godzinie śmierci towarzyszyła mu wizja nieba.
Jego ostatnimi słowami były:
Do widzenia, ojcze! Do widzenia! O, jakie piękne rzeczy widzę!

Dominik Savio został beatyfikowany w 1950 roku a cztery lata później kanonizowany przez Sługę Bożego Piusa XII. Jest patronem ministrantów i chórów chłopięcych.  
Marek Wójtowicz SJ Św. Dominik Savio (1842-1857)
(źr. mmje.ovh.org)


----------

Czy modlicie się przed jedzeniem?

Zawsze możemy odmówić modlitwę przed  jedzeniem. Możemy to zrobić w domu lub w stołówce szkolnej- na głos lub w ciszy naszego serca złączonego z naszym Panem, którego prosimy o błogosławieństwo.  Podajemy 2 przykłady:
1)Pobłogosław Panie ten pokarm i tych, którzy go przygotowali. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
2)Pobłogosław Panie Boże nas, ten posiłek i tych, którzy go przygotowali i naucz nas dzielić się chlebem i radością ze wszystkimi. Amen.

Jak to jest ważne, niech świadczy rozmowa mistyczki francuskiej Gabrieli Bossis z Panem Jezusem.
Gabriela: Podczas modlitwy przed jedzeniem mówiłam: Miłości Moja, pobłogosław mój posiłek.

Jezus:-"Choćby tylko dlatego, że powiedziałaś:  pobłogosławię. Wiesz, że jestem wrażliwszy niż najwrażliwszy człowiek na świecie i że wasze czułe dziecinne słowa mają wielką władzę nad moim sercem".

-------------

Świadectwo nawrócenia Jana Budziaszka perkusisty zespołu Skaldowie


"Znajomości" z o. M. Kolbe
Historia mojego nawrócenia rozpoczęła się na przełomie marca i kwietnia 1945 r., kiedy miałem w łonie matki około miesiąca.

Po aresztowaniu ojca przez UB matka moja została bez środków do życia. Znajomi, a także krewni, doradzali jej, aby usunęła dziecko, ponieważ nawet mojemu bratu ? Adamowi,który miał wtedy pięć lat, nie miała co dać jeść. Mama wzięła różaniec do ręki i…Wielka była radość na ulicy Bonarka 5 w Krakowie, kiedy 21 listopada 1945 roku, w Święto Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny, 5,5 ? kilogramowe stworzenie ujrzało świat.
W 1947 zapisano mnie do Milicji Niepokalanej (miałem wówczas półtora roku i nikt nie pytał mnie o zgodę). Na mojej legitymacji członkowskiej, w miejscu ?Podpis ks. moderatora?, widnieje własnoręczny podpis o. Maksymiliana Kolbe. Widocznie podpisał kilka in blanco. Wielu spraw nie rozumiem. Dlaczego właśnie ja?

Marzyłem , aby cały czas grać jazz
Jestem muzykiem-samoukiem. Z wykształcenia natomiast jestem chemikiem. Gram od bardzo dawna, lecz swój pierwszy krok uważam za spotkanie z Tomkiem. Było to w 1966 roku.
Lubiłem jazz, prawie codziennie chodziłem do jazz-klubu przy ulicy św.Marka 15 i słuchałem Tomasza Stańki. Kiedyś Tomek przebudowywał swoją orkiestrę i potrzebował jakiegoś sparringpartnera?, który by mu pomagał w pracy. Byłem w pobliżu, spróbowałem więc swoich sił i tak zostałem perkusistą.
Grałem przez pół roku ze Stańką. Później, w jakiś dziwny sposób, zgłosił się do mnie Andrzej Zieliński i powiedział, że szuka bębnisty. Bardzo się z tego ucieszyłem. Po paru miesiącach edukacji dostałem się do Skaldów. Wtedy, w 1966 roku, Skaldowie byli bardzo popularni, tzw. szpica polska. Tam odbywałem długą, kilkunastoletnią naukę u Andrzeja, który bardzo dużo mi dał jako nauczyciel i przywódca grupy. Marzyłem jednak cały czas, aby jeszcze grać jazz.

W latach 1979-1987 miałem przerwę we współpracy ze Skaldami. Grałem wtedy m. in. w zespołach takich jak: Playing Family, której byłem także współorganizatorem, Extra Bali Jarka Śmietany, Kwartet Janusza Muniaka, Grupa pod Budą oraz z Marylą Rodowicz. Oprócz tego jestem ?wolnym strzelcem?, tzn. grywam w praktyce ze wszystkimi.

Szukałem Boga w wielu różnych religiach, dużo podróżowałem, spotykałem różnych ludzi. Interesowała mnie zwłaszcza filozofia Wschodu. Może dlatego, że widziałem na Wschodzie wielki entuzjazm religijny. W Indiach nie znam innej muzyki poza muzyką sakralną i obrzędową. Prawie wszystko, co grają Hindusi, jest modlitwą.

Przyjąłem  pielgrzymów niemieckich i poszedłem z nimi na pielgrzymkę

Nie wiem, jak to się stało, ale w sierpniu 1984 r. zgłosiłem w mojej parafii NMP z Lourdes w Krakowie, że mogę przenocować u siebie w mieszkaniu kilku pielgrzymów wyruszających z pielgrzymką krakowską do Częstochowy.
Cztery dni przed planowanym wyjściem zatelefonowano do mnie z pytaniem, czy nie zgodziłbym się przyjąć wcześniej siedemnastu pielgrzymów z RFN. Co miałem zrobić? Oczywiście, że przyjąłem. Byłem w domu sam. Żona z dziećmi wyjechała na wakacje.
Przygotowywałem się do wyjazdu na Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie, gdzie miałem akompaniować Maryli Rodowicz.
Tymczasem pielgrzymi urządzali w moim domu mini festiwal piosenki religijnej. Od rana ćwiczyli polskie pieśni, tak że między innymi kilka razy dziennie musiałem wysłuchiwać ?Schwarze Madonna?. Właśnie ta pieśń zaprowadziła mnie.


Co lepsze? śpiew pielgrzymkowy czy ten w Operze Leśnej w Sopocie ?

Prosto z pielgrzymki wylądowałem w Operze Leśnej w Sopocie na próbach festiwalowych.
Oto pojawiło się przerażenie. Co ja tu robię? Na pielgrzymce śpiewaliśmy nieczysto, nierówno, ?niezawodowo?, ale było tam ?coś?, co jest najważniejsze w sztuce ? miłość do sprawy, którą się chce przekazać.
Na festiwalu zaś było wszystko ?zawodowo?. W większości przypadków piosenkarzom zależało na tym, aby się podobać i zdobyć nagrodę. Natomiast treść schodziła jakby na drugi plan. Jeszcze, jakby na potwierdzenie mojego odkrycia, jedna z piosenkarek (z ościennego kraju) śpiewała swoją piosenkę, stojąc na głowie. Było to zresztą jedyny taki przypadek w historii festiwalu sopockiego. Podszedłem do niej w czasie jej próby, ustawiłem się w podobnej pozycji i patrzyłem w jej zmęczone oczy. Reżyser festiwalu krzyknął:
-Panie Budziaszek, proszę nie przeszkadzać artystce!
-Chciałem się tylko dowiedzieć, o co jej chodzi ? odpowiedziałem.
Ona zaś starała się mnie przekonać, że chodzi jej o lepszy wyraz artystyczny. Chciałem stamtąd uciekać, ale byłem związany kontraktem. Zagrałem więc z Marylą, zresztą z wielkim sukcesem, kilka jej przebojów takich, jak: ? Małgośka ?, ?Wsiąść do pociągu? czy ?Niech żyje bal?.

Alkohol i marihuanę zamieniłem na tabernakulum i różaniec

Po tej pierwszej pielgrzymce jeszcze nic nie wskazywało, że zamienię źródło moich natchnień i alkohol, i marihuanę na tabernakulum i różaniec. Następnego lata (1985 r.) byłem już normalnym pielgrzymem, idącym z plecakiem na Jasną Górę.


Teraz Maryja włożyła mi do ręki różaniec.

A stało się to w ten sposób: ostatni etap pielgrzymki to droga od murów do kaplicy Matki Bożej.
Etap ten trwa nieraz dwie godziny i dłużej. Szedłem na końcu pierwszej grupy. Druga grupa, polsko-włoska, odmawiała różaniec. Na przemian po włosku i po polsku. Po powrocie do Krakowa spędziłem piętnaście dni z kolejnymi tajemnicami różańca. Od rana do wieczora zbierałem wszystkie przemyślenia i modlitwy związane z tajemnicą dnia.

Od tej pory Różaniec jest dla mnie tą drogą, którą jedni nazywają drogą do Jezusa, a ja drogą do wolności. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ten, kto odmawia codziennie pięć dziesiątków różańca, po roku nie wszedł na drogę do wolności.


ks. Józef Orchowski?TRYPTYK RÓŻAŃCOWY? ; Michalineum 2001( www.zdrowaśka.pl)
-----------

Z cyklu: Szkoła - uczeń-wiara

Przedstawiamy cykl świadectw nauczycielki -polonistki w szkole średniej, które pokazują, że nie ma w szkole spraw nawet tych najtrudniejszych, których by nie można było rozwiązać różańcem.

Śmiała się z nauczycielki a potem przyszła dziękować jej


"Przyszłam pani podziękować... Pamięta pani jak mnie pani uczyła ?"

Czasami może się wydawać, że z danego ucznia już "nic nie będzie". Doświadczenie nauczyciela, jego konsekwencja i ufność w pomoc Bożą, sprawiają cuda, "Pani we mnie uwierzyła." Przyszła do mnie po paru latach. Nie poznałam młodej dziewczyny, która w pewnym momencie rzuciła mi się na szyję i wylewnie uściskała... "Przyszłam pani podziękować... Pamięta pani jak mnie pani uczyła?"

Rzeczywiście przypomniałam sobie tą zamkniętą w sobie, zbuntowaną dziewczynę. Uczyłam ją parę lat temu, a ponieważ mnie zaskakiwała wybrykami, więc chwilami traciłam nadzieję, przez nią nie mogłam prowadzić lekcji…Ona nie omal znajdowała przyjemność w dokuczaniu mi… Oddawałam ją w modlitwie różańcowej, ale ona jakby pozostawała nie skuteczna, dziewczyna niemal śmiała mi się w głos. Przy końcu roku szkolnego, kiedy wychodziła jej ocena niedostateczna, przyszła, żeby mi powiedzieć:

"Niech się pani nie krepuje, proszę wpisać mi jedynkę, i tak wszyscy mnie już potępili..."

Wezwałam ją ponownie i wbrew logice powiedziałam: "Kasiu jeśli sądzisz, że zasługujesz na ocenę niedostateczną to ja ci ją mogę wpisać, ale... według mnie, dziewczyno, rokujesz nadzieję na przyszłość.
Chciała uciec, ale zastąpiłam jej drogę i wręczając jej książkę powiedziałam: "Ucz się bo ja ci nie pozwolę pozostać z oceną niedostateczną". Siedziała całe popołudnie a ja razem z nią.
Nauczyła się! Skończyła szkołę... Przyszła po latach. Mówiła:

"Gdyby nie pani nie skończyłabym szkoły, ani wtedy tak stanowczo kazała mi się uczyć".

"Była pani pierwszą osobą, która wierzyła, że ja całkiem uczciwie mogę się nauczyć, pani we mnie uwierzyła, a potem ja uwierzyłam, że jestem coś warta, pani słowa poszły ze mną i często je sobie powtarzałam.   A teraz przyszłam podziękować...

Kasię oddałam Maryi i jest ona moją radością, jest w mojej modlitwie, jest jedną, z wielu uczniów, za których się modlę. Dzięki Kasi po raz kolejny zrozumiałam, że nauczyciel to nie tylko zawód, ale również powołanie.

-----------------


Dobre rady"

Trochę grzeczności w przyjaciół gronie, czasem słów kilka w cudzej obronie.
Trochę szczerości wobec sąsiada,  trochę pomocy, gdy ktoś upada.
Trochę pochwały komuś za życia,  a także obcych błędów ukrycia.

Nad "własnym ja" trochę kontroli,  trochę współczucia, gdy kogoś boli.
Trochę krwi zimnej w nieszczęścia chwili,   trochę czci dla tych, co wiek przeżyli.
Trochę mniej wzgardy, dla tych co mali, i trochę serca, nie z samej stali.

Trochę mniej cenić własne cierpienia,  za to bliźniemu ulżyć brzemienia.
Trochę ustępstwa, nienawiść gasi,  trochę rozsądku, dla tych co nasi.
Trochę poświęceń, trochę miłości, a szczęście w każdym miejscu zagości.

ks. S. Świerczyński

--------

Z cyklu:  Jak działa szatan?



Czytanie horrorów wciąga jak magnes

Czytanie horrorów wciąga jak magnes- naprawdę można się od tego uzależnić. Wydawałoby się, że przecież to zwykła książka- a jednak konsekwencje czytania horrorów (i oglądania filmów) mogą być bardzo poważne.

Swego czasu bardzo lubiłam to czytać. Razem z moją siostrą i koleżanką wręcz wymieniałyśmy się wcześniej wypożyczonymi horrorami. Szczególnie lubiłyśmy książki angielskiego mistrza horroru- Grahama Mastertona.  Zaczęłam ich czytać coraz więcej i więcej. Siostrze i koleżance nic się nie działo, natomiast u mnie zaczęły dziać się dziwne rzeczy.

 

W nocy ciągle we śnie wydawało mi się, że jestem w jakimś głośnym i meczącym miejscu- jak na stadionie, albo zatłoczonym dworcu- budziłam się po prostu zmęczona. Później zaczęły męczyć sny jak na jawie- wyglądało to tak- przebudziłam się w nocy, nagle czuję, że coś się do mnie zbliża, próbuję krzyczeć żeby kogoś obudzić, ale nie mogę się ruszać, a to coś jest coraz bliżej- naraz się budzę, i myślę sobie- dzięki Bogu, to był tylko sen, jednak naraz uświadamiam sobie, że nadal śnie, bo zaczynam widzieć dziwne rzeczy w moim pokoju, znów próbuje krzyczeć… i wreszcie otwarłam oczy- przebudziłam się… ale czy aby na pewno nie śpię? I chyba znowuż coś się zbliża..

Ogólnie sporo zaczęło być takich nocy. Czasem po przebudzeniu znów widziałam dziwną rzecz (np. jakieś dzwonki za oknem, albo prześcieradło jakby w powietrzu- ogólnie coś, co może być tylko we śnie) czyli poznałam, że nadal śnie- i już zaczęłam się śmiertelnie bać, że skoro śnie, to zaraz może przyjść coś strasznego … Były już takie momenty, że wieczorem bałam się zasypiać… przecież to mógł być nawet krok od opętania- zwykłe czytanie, bądź oglądanie horrorów. Nawet kapłan, z którym wtedy rozmawiałam, a który znał mnie wcześniej, stwierdził, że mam jakieś niespokojne i nerwowe spojrzenie, zresztą ja sama poznałam po sobie, że zaczęłam mieć jakieś głupkowate odzywki, zaczęłam myśleć dziecinnie.

Łaską Pana postanowiłam w końcu odsunąć to od siebie. Przyznam się, że do tej pory jeszcze tak bardzo mnie kusi, aby obejrzeć jakiś horror. Swego czasu pozwoliłam sobie na jego obejrzenie, jednak najpierw chciałam zapytać Boga, prosząc o Jego słowo dla mnie z ewangelii- i oto otwarłam na fragmencie, gdzie Jezus mówi do uzdrowionego, aby nie grzeszył więcej, by mu się coś gorszego nie przytrafiło. I oto- skoro Pan łaską swoją dał mi światło i siłę, aby w porę zaprzestać tego nałogu czytania horrorów- jeśli ja ponownie zaczęłabym się w tym pogrążać, to czyż szatan nie uderzyłby wtedy ze zdwojoną siłą? Jest wiele jest dobrych innych książek.

Czytanie, czy oglądanie horrorów tak naprawdę niewiele się różni od wywoływania duchów, noszenia amuletów, korzystania z wróżek itp., bo i w tym i w tym przypadku uchyla się furtkę duszy dla złego ducha. Wystarczy, że lekko uchylisz okno- a przeciąg zawsze wpadnie.


 

----------


 


Unikajmy symboli Zła



Symbol czaszki


Bardzo mocno rozpowszechniony symbol obecny w dzisiejszej popkulturze. Szczególnie umieszczany na wszelkiego rodzaju ubraniach, widoczny również w grach komputerowych, w różnych subkulturach uważany za nieodzowny element ubioru. Znak często umieszczany na flagach pirackich, mający symbolizować strach i śmierć.

Ma swój początek u okultystów, którzy przyzywali złe duchy do tego celu wykorzystując kości zmarłych...szczególnie w tym wypadku czaszki..od wielu stuleci ten symbol towarzyszy wszelkim grupą okultystycznym i satanistycznym, noszący go przyzywa do siebie demona śmierci...daje mu jakby pozwolenie na to, aby działał w jego życiu..

Doświadczenie wielu księży egzorcystów, którzy w swojej posłudze trafiali na osoby noszące tego typu znaki wskazuje na to, iż większość ludzi którzy nosili ten symbol doświadczało w swoim życiu wielkiego cierpienia, napaści złych duchów... rodziny takich osób doświadczały często niewytłumaczalnych chorób, smutku, depresji, myśli samobójczych czy nawet śmierci w dziwnych okolicznościach....znak ten jest szczególnie rozpowszechniany przez grupy satanistyczne.



Pentagram

Pentagram to pięciokąt foremny gwiaździsty lub gwiazda pięcioramienna - symbol magiczno - okultystyczny,występujący w różnych formach:
1) Gwiazda pięcioramienna skierowana jednym wierzchołkiem ku  górze  (tzw. pentagram "biały"     



2)  Gwiazda pięcioramienna skierowana dwoma wierzchołkami ku górze ( tzw. pentagram "czarny)




Pentagram jest często używany w praktykach czarnej i białej magii oraz przy sprawowaniu "czarnej mszy". Znaleźć go ponadto można na kartach Tarota i w Biblii szatana, w magii i satanizmie.

Pentagram  bywa  interpretowany jako symbol człowieka (ADAM-EVE),  będącego w drodze do "odrodzenia" i "ubóstwienia" - jest to symbol pogańskiego humanizmu inicjacyjnego i w tym obszarze oznacza  niezależność człowieka od wiary w Boga.
Stosowany jest na flagach różnych państw. W obecnych czasach jest inwazja stosowania gwiazdki 5-ramiennej na odzieży, pojazdach, opakowaniach towarów itp. Symbol ten jest też często wykorzystywany przez zespoły
rockowe, na okładkach ich płyt, w grach komputerowych, jak i w filmach.

Heksogram





Heksagram to sześcioramienna gwiazda, utworzona z dwóch skrzyżowanych trójkątów równoramiennych. Heksagram jest jednym z silniejszych znaków magicznych. Heksagram, zwany także “Pieczęcią Salomona”, był używany już w starożytnych religiach jako symbol bóstw: Molocha i Astoretha, jak również jako znak Saturna , planety ważnej w okultyzmie i  Kabale. Sześcioramienną gwiazdę jako swój symbol przejęli syjoniści . Heksagram współcześnie kojarzy się przede wszystkim z judaizmem. Widnieje na fladze Izraela. Żydzi znają go jako tarczę Dawida, często nazywaną gwiazdą Dawida. W magii heksagram jest znany pod tradycyjną nazwą pieczęci Salomona.



----------------------


z cyklu: Rozsądek pilnie poszukiwany  www.szkolabezprzemocy.pl.

Pokazujemy kilka przykładów bardzo negatywnych zachowań grup młodych ludzi z bardzo wielu podobnych sytuacji jakie mają miejsce w Polsce ( w świecie również). Pokazujemy po to, abyśmy byli bardzo czujni na własne zachowania i leczyli  zło
modlitwą różańcową.

Dlaczego różańcową?
Bo  ta modlitwa jest zawsze modlitwą podwójną. Modlimy się "my", oraz Maryja.


Nauczyciele są bezradni
Wypowiedź nauczycielki

Wchodzę do klasy, siedzą tyłem. Udają, że nie słyszeli dzwonka. Puszczają papierowe samolociki, krzyczą do siebie: „Kur....., łap! W piz.... No łap mojego dreamlinera! Ej, teraz uwaga, we mgle leci Tu-154”. Wszyscy: „Ha, ha, ha”.
Zaczynam sprawdzać obecność – opowiada Anna, nauczycielka angielskiego w gimnazjum. Jeden beka, drugi głośno puszcza bąka. Mam wykształcenie uniwersyteckie, studia podyplomowe, kursy, mianowanie,
a na niektórych uczniów żadnego wpływu.Wystarczy jeden w klasie, żeby rozwalić lekcję.

Kto się za nich pomodli?

Badania z Instytutu Socjologii UW w ramach
badania "Przemoc w szkole"

Najczęstszą formą przemocy w szkole jest przemoc słowna. Obrażania, przezywania, wyśmiewania doświadczyło 63 proc. uczniów. Przemoc fizyczna także dotyka dużą grupę, bo aż 33 proc. Aż 41 proc. uczniów spotkała przemoc polegająca na manipulowaniu relacjami tak, by zrobić im przykrość. Chodzi np. o rozpowszechnianie kłamstw i odtrącanie. 20 proc. miało do czynienia z przemocą materialną (niszczenie, kradzież przedmiotów należących do ucznia). 19 proc. doświadczyło przemocy cyfrowej (wysyłanie obraźliwych SMS-ów lub e-maili). Co dwudziesty uczeń doświadczył przemocy polegającej na upublicznieniu w Internecie informacji,
(www.szkolabezprzemocy.pl.)


Kto się za nich pomodli?

Zdewastowano 40 nagrobków na cmentarzu przy ulicy Brynicy w Szopienicach


•    Około 40 nagrobków zostało zniszczonych lub uszkodzonych na cmentarzu przy ulicy Brynicy w Szopienicach. Do zdarzenia doszło prawdopodobnie w nocy z piątku na sobotę. Nie podejrzewamy, aby zniszczenia miały podłoże wyznaniowe, chodzi raczej o akt wandalizmu - wyjaśnia komisarz Jacek Pytel, rzecznik katowickiej Komendy Miejskiej Policji.


Kto się za nich pomodli?

•   Seks, narkotyki i alkohol wśród nastolatków  
Kradną, piją, czasem ćpają, są nieufni i zamknięci w sobie. Na zewnątrz są dobrymi uczniami i kochanymi dziećmi.


---------------
Pismo Święte:
Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek pijaństwa i trosk doczesnych. (Łukasz 21,25-28, 34-36)

Maryja -Medziugorie:
Źródłem każdego zła jest szatan. Szatan próbuje w każdą codzienną sprawę wznieść niepokój u każdego człowieka. Jedynie modlitwą możecie zwyciężyć wpływ szatana.

-------------

Temat: Modlitwa o uzdrowienie

Jeśli ktoś z was choruje, lub w rodzinie dzieją bardzo szczególne nieszczęścia , anomalie moralne, pijaństwo,  samobójstwa, choroby psychiczne- to konieczne są 2 wizyty:

1) "Wizyta" u lekarza
2) wizyta u Pana Jezusa
"Wizyta" u Pana Jezusa

Jedną z form działalności apostolskiej Jezusa było uzdrawianie chorych.

"I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w  tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu".
(MT4,23).  

Popularnie się mówi, "Msza uzdrowieniowa", lub "modlitwa wstawiennicza". Znaczy, że będzie to Msza i modlitwy  ze szczególnym akcentem  na prośby do Boga o uzdrowienie z chorób fizycznych, duchowych i umysłowych.  To jest ten
szczególny moment leczenia według słów Jezusa:

"Uzdrawiajcie chorych ,którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo Boże" (Łk10,8-9)

Owoce są takie, że:
"niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą" (Mt11,4-6).
Tak się dzieje również w dzisiejszych czasach.


Świadectwo
W czasie uzdrowień, jakie dokonywał Pan Jezus było i moje !

Trzy tygodnie wcześniej zachorowałam, miałam wysoką temperaturę i kaszel. Pani doktor stwierdziła, że mam zapalenie oskrzeli. Leczenie tabletkami i stawiane trzy razy banki nie dały za dużej poprawy, kaszel nadal nie ustępował. W czasie uzdrowień, jakie dokonywał Pan Jezus było i moje.
Ojciec Arnold wypowiedział słowa: „ Jezus pragnie uzdrowić osobę chorą na gardło”. Wiedziałam, że o mnie chodzi. W tej samej chwili zaczęłam kaszleć. Wstałam i podeszłam do osób, które posługiwały w modlitwie. Łzy leciały mi po policzkach i cały czas kaszlałam. Gdy wróciłam do ławki łzy przestały lecieć i kaszel ustąpił. Na drugi dzień stwierdziłam, że nie kaszlę i nie boli mnie gardło. Dzisiaj jest miesiąc od momentu, kiedy Jezus mnie uzdrowił.
Po raz kolejny pokazał nam jak bardzo nas kocha. Chwała Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi! Ania


Świadectwo
Po pierwszym spotkaniu wróciłam inną osobą!

Niech będzie pochwalony Jezus CHrystus i Maryja zawsze dziewica. Pragnę gorąco podziękować Wspólnocie Miłość i Miłosierdzie za organizowanie spotkań w kościele św,Józefa w Częstochowie i w Olsztynie a zwłaszcza Ojcu Danielowi za jego piękne modlitwy,za wszystkie uzdrowienia,które mają tam miejsce. Ja po pierwszym spotkaniu wróciłam inną osobą to było w styczniu .

W piątki zaczęłam pościć z czym wcześniej miałam problemy a teraz jeszcze spróbuję też środy.

Telewizja zaczęła mi przeszkadzać. Zamieniłam to na oglądanie filmów o świętych i często słucham powtórek z kazań z ojcem Danielem.

Zaczęłam się dużo modlić,odmawiam różaniec 7boleści i pokoju,modlę się za kapłanów,braci zakonnych i siostry zakonne.

Jestem matką 5 dzieci i 4wnuków modlę się za nich wszystkich i proszę Pana, aby ich wszystkich przytulił do swojego Miłosiernego Serca. Proszę, aby uzdrowił moją chorą wnuczkę Julię .
Wierzę że Pan Dobry to zrobi.  CHWAŁA PANU -ZOFIA z ŁOMŻY
----------


Zaproszenie do o. Daniela!!

Jeśli ktoś z was choruje, jeśli w danej rodzinie są ciągle nieszczęścia, a nie macie możliwości  uczestniczyć w nabożeństwach uzdrowieniowych - korzystajcie z transmisji internetowej o. Daniela . Od sierpnia 2013r.  spotkania odbywają się w sanktuarium św. Józefa w Częstochowie. (Google: Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Ogromna tam moc modlitwy i uzdrowień!!



Czy modlicie się do  Anioła Stróża ?


Siostra S. Emmanuel Maillard  wracała z siostrami z misji z Hiszpanii i Portugalii. Tak opisuje niespodziewaną  sytuację.

W pewnej chwili nadjechał przed nas jakiś samochód, z pełną prędkością całkowicie zjechał na lewo. Kierowca zasnął, głowę miał opuszczoną. Zderzenie było nie uniknione.  Siostra zatrąbiła i zahamowała, człowiek nagle podniósł głowę i w ostatniej sekundzie zdołał wrócić na swoją prawą stronę . Nasze życie zawisło na  nitce!
Pięć minut  temu śpiewałyśmy hymn do Aniołów Stróżów i do św. Michała Archanioła. Wierzę, że to oni zaoszczędzili nam tego  strasznego wypadku.

Ze swoim Aniołem Stróżem rozmawiajcie często, nawet kilka razy. Nie muszą to być długie rozmowy. Coś w rodzaju krótkich e-maili. Pomoc macie zapewnioną.
------------------


Z ankiet SzAR

"Jak powinnam się modlić"?

Na pierwszej katechezie pani uczyła nas zachowania w trakcie modlitwy. W drugiej klasie moje doświadczenie  nieco wzrosło. Byłam przygotowana na przyjęcie po raz pierwszy na Mszy św. Pana Jezusa do swojego serca. Z biegiem lat nabrałam doświadczenia w sprawie modlitwy. Z moich doświadczeń mogę już coś nie coś powiedzieć na zadany mi temat do napisania. "Jak powinnam się modlić"?Na lekcjach religii uczono mnie abym nie drwiła z modlitwy, ani też żebym się źle nie zachowywała w jej trakcie . Jeśli ją masz zamiar wyklepać, ponieważ nie masz czasu, lub ci sie nie chce, to zastanów się dobrze, czym ona jest dla ciebie. Ja już znalazłam sens, teraz ty spróbuj. Joanna P. KL.VI e
---------

Modlitwa różańcowa  jest dla mnie odskocznią od codzienności

Gdy modlę się na różańcu, władam w to całe serce i poświęcam uwagę tylko modlitwie. W ten czas odłączam się od codzienności i modlę się. Jest to dla mnie wielka chwila skupienia.   Gabrysia lat 13
-------
Zapał do modlitwy mam od babci
Codziennie gdy wracam do domu, odmawiam różaniec. Aby być bliżej Boga, zapisałam się do Szkolnej Armii Różańcowej. Zapał do modlitwy mam od babci, która  co niedzielę chodzi ze mną do kościoła. Modlę się intensywniej, kiedy czegoś potrzebuję.
Tereska-kl Va



Bardzo lubię modlić się na różańcu

Modlitwa na różańcu daje mi radość i wesele. Często modlę się na różańcu,  nawet wtedy kiedy jestem zła i smutna, kiedy jestem rozżalona oraz kiedy pokłócę się z bratem. Bardzo lubię modlić się na różańcu. Modlę się z babcią, mamą, a nawet z bratem  i sama.
Babcia mi mówiła, że kiedy modlimy się na różańcu, Maryja nam mówi jak wywiązać się z naszych problemów i kłopotów. Moja sąsiadka mówiła, że kiedy złamała nogę to się modliła na różańcu i Maryja jej pomogła.  Uczennica kl.IV



Modlitwa o pomoc w znalezieniu czasu na modlitwę

„Matko Zbawienia, przyjdź mi z pomocą, kiedy zmagam się ze znalezieniem czasu na modlitwę. Pomóż mi ofiarować Twojemu umiłowanemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, czas, na który On zasługuje, aby pokazać Mu, jak bardzo Go kocham.
Błagam, abyś Ty, moja Najświętsza Matko Zbawienia, ubiegała się dla mnie o Łaski, których potrzebuję i prosiła Twojego drogiego Syna o każdą łaskę i przywilej tak, aby On mógł mnie przyjąć na łono Swojego Najświętszego Serca. Amen.”
---------






Różaniec Święty






Matko Boża, Ty tak kochasz wszystkie dzieci. Cieszysz się, gdy do nieba  ich modlitwa leci.


W Fatimie ukazałaś się dzieciom- pastuszkom i powierzyłaś tajemnice ich małym serduszkom.


Prosiłaś je,  by różaniec zawsze odmawiały i w ten sposób świat ratowały.


Ja także wezmę różaniec w me malutkie dłonie i pomodlę się na nim tak samo jak one.


Modlitwa różańcowa jest jak długa rozmowa.Każde dziesięć paciorków -  to tajemnica nowa.


Pięknie jest rozmawiać z kimś bardzo kochanym, a na dodatek mieć pewność, że się jest słuchanym.


To tak, jakby się weszło mamie na kolana i powtarzało ciągle, jak bardzo jest kochana.

(Modlitewnik przedszkolaka)
---------

Czy wiesz?
1)W nim ksiądz spowiada    
2) Zakończenie Mszy Świętej prze kapłana  
3) Rany na ciele u o. Pio
4) Rozpoczyna się na Jasnej Górze o godz. 21.00  
5) Skąd pochodził św. Wojciech  
6) Kto stał pod krzyżem ukrzyżowanego Jezusa
7)Ile owiec w przypowieści Pana Jezusa musi się zgubić,
by pasterz pozostawił stado i poszedł szukać zagubionych? a) jedna  b) trzy c) dziesięć    
8)Ile lat miał Jezus, gdy rozpoczął nauczanie  ludzi
9) Jak nazywa się ostatnia księga Biblii?  
10) Który z apostołów, widząc Jezusa idącego po wodzie jeziora, zapragnął pójść do Niego po wodzie,
jednak po chwili zaczął tonąć?  a) Filip b) Jan  c) Piotr

--------
Humor

Co to jest epidemia??

W liście z obozu wakacyjnego Jaś pisze do rodziców:
"Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam.Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie.
PS. Co to jest epidemia??"
----------

Pali się?
Przybiega Jaś na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
----------

On dzwoni wtedy gdy śpię

Dlaczego ciągle spóźniasz się do szkoły? - pyta nauczycielka Jasia. - Bo nie mogę się obudzić na czas...
- Nie masz budzika? - Mam, ale on dzwoni wtedy gdy śpię.

------------
Rozmowa dwóch malców w piaskownicy

Wiesz, u mnie w domu żegnamy się przed każdym posiłkiem. –A my nie-moja mama dobrze gotuje.
-------

Ty Jasiu nie chcesz iść do nieba?

Na lekcji religii ksiądz pyta się dzieci: - Które z was chce iść do nieba? - Wszystkie dzieci
poza Jasiem podnoszą ręce do góry, więc ksiądz pyta: - A ty Jasiu nie chcesz iść do nieba? - Nie mogę,
obiecałem mamie, że zaraz po lekcjach wrócę do domu...

-------

Praca domowa

(nie wlicza się już do humoru!!)

1) Pomyśl, czy nie było by dobrze wyznaczyć sobie stałą godzinę do odmówienia 1 dz. różańca?

2) Podaj Maryi na modlitwie 3 osoby żyjące, za które szczególnie chcesz  się modlić w miesiącach
IX-X 2013

3) Podaj Maryi na modlitwie 3 osoby zmarłe, za które szczególnie chcesz  się modlić w miesiącach
IX-X 2013

4)Odpowiedz na pytanie: Czy prosisz codziennie o opiekę Anioła Stróża?  Ile razy?

---------

Modlitwa do Matki Bożej o pomoc w odnowie życia

Maryjo, Matko jednocząca z Bogiem,
ukształtuj mój rozum i wolę tak,
aby sam Bóg stał się centrum mojego życia,
moją radością i pełnią szczęścia.

Spraw aby moja codzienna modlitwa

była rozmową miłości z Twoim Synem.Spraw aby uczestnictwo we Mszy Świętej
rzeczywiście włączyło się w moje życie,
w zbawczą ofiarę Chrystusa.

Pozwól mi być uczciwym i rzetelnym w pracy i nauce.

Wyzwól mnie ze wszystkich złych przyzwyczajeń,
którymi zatruwam życia moim bliskim.

Matko, Ty wiesz, jak bardzo męczy mnie moja miłość i egoizm.

Weź mnie w swoje ręce i spraw,
by każdy dzień mojego życia
promieniował prawdą, miłością i dobrem.





Słowa do przemyślenia!!


Ks. kard. Stefan Wyszyński
Szanuj każdego człowiek, bo Chrystus w nim żyje.

Bądź wrażliwy na drugiego brata.


Myśl dobrze o wszystkich- nie myśl źle o nikim.


Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.

(Izajasz)
"Szukajcie Pana...wzywajcie Go, dopóki jest blisko.



Z SzAR:
"INTERNET MA TO DO SIEBIE,

ŻE DO ZŁEGO I DOBREGO WIEDZIE CIEBIE.

KTO JEDNAK NA STRONY INTERNETOWE MARYJĘ ZAPRASZA,

TEN SOBIE I ŚWIATU ZBAWIENIE WYPRASZA"
Z.B.

----


Wspomnienia

Konferencja Szkolnej Armii Różańcowej - X  2012r.




Odpowiedzi  "Czy wiesz?"
1-konfesionał,  
2)-błogosławieństwo,  3) stygmaty,  4) apel,  5) Czechy,  6)Jan i Maryja,  7) jedna, 
8) dwanaście,  9) Apokalipsa,  10) Piotr.



Dziękujemy za spotkanie z nami w naszym 2-czniku "Internet z Maryją".

Zapraszamy do  internetowej korespondencji, czekamy na wasze świadectwa wiary,  zdjęcia itp.

"Internet z Maryją" polecajcie innym!


Do spotkania codziennie w 1 dz. różańca.

Redakcja "Iz M".



----