Nie wstydźcie się odmawiać Różańca sami, kiedy idziecie do szkoły, na uczelnie, czy do pracy, na ulicy i w środkach komunikacji publicznej... nie wahajcie się  promować go w domu waszym rodzicom i rodzeństwu.

Jan Paweł II

(XVIII Światowy Dzień Młodzież 2003r.)

Dla najmłodszych

Posłuchaj piosenek SzAR

You must have Flash Player installed in order to see this player.

Licznik odwiedzin

Odwiedziny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
39
253
262

-9

Wszystkie odwiedziny
od 7 października 2009 355 455
styczeń - luty - marzec -2017 Drukuj Email



INTERNET Z MARYJĄ


styczeń - luty - marzec   2017

DWUMIESIĘCZNIK SZKOLNEJ ARMII RÓŻAŃCOWEJ

Od redakcji
!
Mamy nadzieję, że codziennie oddajecie Bogu wszystkie swoje sprawy, te drobne ale i te bardzo poważne. Proponujemy trzy  zawołania na miesiące I-II-III  do częstego powtarzania:
1) "Przyjdź Duchu Święty ja pragnę",
2) "Liczę na Ciebie Ojcze", 
3) "Matko, która nas znasz z dziećmi Twymi bądź".

Gdy przyjdą chwile trudne, macie zapewnioną obecność  Maryi. Aby się ta obecność utrwaliła, konieczny jest 1 dziesiątek Różańca świętego, jako jedna z najskuteczniejszych broni przeciw szatanowi!!  Naszą przewodniczką jest Maryja!

Pamiętacie nasz wierszyk co Maryja wtedy dokona?

Ona już sobie zapisze w niebieskim notesie,
że współpracować z Nią chcecie.
Wyda dobre decyzje, kiedy będzie trzeba,
pomoże budować drogę hen do nieba.
Z..B.


Życzymy stałej mocy duszy , ciała i umysłu! Redakcja: Bogusław Zapalski (red. naczelny), Mateusz Wąsacz, Bożena Bryk

W numerze:               
Zaczęłam palić dwa razy więcej... To było straszne!

Co się dzieje podczas Mszy Świętej -
cz.III  
Piosenkarz Krzysztof Krawczyk: Różaniec jest dla mnie duchowym kołem ratunkowym.

-----------------------

Na początek kontaktu z naszym kwartalnikiem prośmy Ducha Świętego o światło, aby odkrył  to co potrzebne jest  dla naszego  wzrostu duchowego:

Duchu Święty natchnij nas,  miłości Boża pochłoń nas, na właściwą drogę zaprowadź nas.Maryjo Matko spojrzyj na nas, z Jezusem błogosław nas.
Od wszelkiego złego, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj nas . Amen.
----------------------------------------------------------
Z cyklu:Objawienia fatimskie (c.d.)


Przypominamy 2 naczelne wołania Maryi z Fatimy:

1) Odmawiajcie codziennie różaniec!
2) Zaliczcie 5 pierwszych sobót miesiąca obejmujących:spowiedź,  Komunię św. różaniec i  15 minut rozmowy z Maryją.


Ciąg dalszy. opisów misji siostry Łucji, od objawień Matki Bożej w Fatimie w 1917r. do końca jej życia- 13 II 2005r.

Najpierw przypominamy skrótową treść  o objawieniach.

Wielkie objawienia fatimskie poprzedzone były przez ukazywanie się od wiosny 1916r. Anioła. który był pierwszym nauczycielem Łucji, Hiacynty i Franciszka.Zasadnicze objawienia rozpoczęły się 13 maja 1917r i trwały do 13X 1917r. Zakończyły się wielkim "Cudem słońca", oglądanych przez tysiące ludzi. W krótkim czasie do nieba poszli Franciszek i Hiacynta, a Łucja  zmarła dopiero 13 II 2005r.
Co się działo dalej? Z początkiem 1923r. Siostra Łucja dostępuje łaski"mistycznej adopcji"-słyszy w objawieniu, że Matka Najświętsza przyjmuje ją jako swoje dziecko.Od tamtego czau następuje duchowe  zjednoczenie się Łucji z Maryją.


Polecenie Matki Bożej
: Poświęcić Rosję Jej Niepokalanemu Sercu.
Łucja-  13 VI 1929 r.

Nadprzyrodzone światło


Uprosiłam u mych przełożonych i mego spowiednika zezwolenie na odprawienie godziny świętej każdej nocy z czwartku na piątek od 23.oo do północy. Jednej nocy byłam sama. Uklękłam przy balaskach w środku kaplicy, aby odmówić modlitwę Anioła. Ponieważ czułam się zmęczona, wstałam i modliłam się dalej z podniesionymi rękami. Paliła się tylko wieczna lampka. Nagle zrobiło się jasno w całej kaplicy wskutek nadprzyrodzonego światła. Na ołtarzu pokazał się jasny krzyż sięgający aż do sufitu. W jaśniejszym świetle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka. Nad piersią, gołąbka również ze światła. A do krzyża przybite ciało drugiego człowieka. Trochę niżej bioder w powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą spadały krople krwi z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej.   Z Hostii spływały te krople do kielicha.                    

Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boska Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem.
Pod lewym ramieniem krzyża wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej biegły na ołtarz tworząc słowa: Łaska i Miłosierdzie. Zrozumiałam, że mi została przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. I otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić.


Słowa Maryi
Potem rzekła Matka Boża do mnie:
«Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Św., aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka. Tyle dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się».

Poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi
Ojciec Święty Pius XII w odpowiedzi na prośbę Matki Bożej z Fatimy dokonał poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi w 1942 roku. Ponadto ustanowił święto Maryi Królowej w 1954 r.

Nowy rozdział w historii Fatimy

Dalszy ciąg realizacji pragnień Matki Bożej względem Rosji i świata miał miejsce za panowania na Stolicy Piotrowej Jana Pawła II.
Nowy rozdział w historii Fatimy otworzył Ojciec Święty Jan Paweł II, wielki czciciel Maryi, mający w swym herbie hasło: "Totus Tuus" (Cały Twój jestem, Maryjo). Jemu to przypadło najwięcej cierpieć z powodu komunistycznej Rosji tak w Polsce, gdy był metropolitą krakowskim, a potem na tronie św. Piotra w Watykanie.
Po zamachu na życie Papieża Jan Paweł przestudiował dokumenty dotyczące objawień fatimskich. Postrzelenia na Placu Św. Piotra w Rzymie nie uważał za przypadek, bo zamachowiec powalił go kulą w sześćdziesiątą czwartą rocznicę pierwszego objawienia w Fatimie, 13 maja 1981 roku.            
Przy różnych okazjach dawał do zrozumienia, że Matka Najświętsza ocaliła go od śmierci.

Rok po zamachu, w sześćdziesiątą piątą rocznicę pierwszego objawienia, Jan Paweł udał się do Fatimy i tam 13 maja uroczyście poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi.

Ale, jakby sam szatan przeszkodził, biskupi nie otrzymali na czas listów z poleceniem, by przyłączyli się do aktu konsekracji. Warunek Matki Bożej znów nie został spełniony. Siostra Łucja nalegała, żeby konsekrację powtórzyć, co zirytowało wielu biskupów Kurii Rzymskiej. Życzyli sobie, żeby zakonnica przestała już na ten temat mówić.

Jan Paweł II spełnia życzenia Matki Bożej

Jan Paweł II spełnił życzenie Matki Bożej w święto Jej Zwiastowania, 25 marca 1984 roku, podczas jubileuszowego Roku Świętego, na Placu Św. Piotra w Rzymie, w obecności wielu tysięcy wiernych.
Po Mszy świętej, klęcząc przed czcigodnym wizerunkiem Matki Boskiej Fatimskiej, sprowadzonym na tę okazję z Portugalii, odnowił akt zawierzenia i poświęcenia świata, wszystkich narodów i wszystkich ludzi Maryi. Biskupi całego Kościoła uczynili to samo w swoich diecezjach.

W akcie zawierzenia Papież nie nazwał Rosji po imieniu, aby nie prowokować przywódców sowieckich. Tekst jednak wyraźnie wskazywał na Rosję. Jan Paweł II bolał potem, że ulegając doradcom nie wymienił Rosji. Ból ten złagodziła wiadomość z głębi Rosji, że tamtejsi biskupi prawosławni, dowiedziawszy się o uroczystości poświecenia świata, wszystkich narodów i ludzi, łączyli się duchowo w tym dniu z Ojcem Świętym.
Nie wyszczególnienie Rosji wywołało do dziś istniejącą, kontrowersję wśród czcicieli Matki Bożej.
Niektórzy twierdzą, że konsekracja nie była ważna. Według świadectwa siostry Łucji Matka Boża ją przyjęła.

Owoce zawierzenia    -    Wielkie zmiany w świecie

Wymowną odpowiedzią Matki Bożej jest nagły i niespodziewany rozkład systemu komunistycznego w krajach środdkowej Europy i w Rosji, otwarcie kościołów, drukowanie Biblii, liczne nawrócenia i chrzty oraz wizyta prezydenta Rosji Michaila Gorbaczowa, złożona Ojcu Świętemu w Rzymie.                
Zmiany, które nazwano "wiosną ludów" rozpoczęły się od Polski, kraju, w którym Matka Boża doznaje gorącej czci i skąd pochodzi Papież. Znawcy Rosji i politycy w osłupieniu parzą na te zmiany — nie umieli przewidzieć ani do dziś nie mogą sobie ich wytłumaczyć.

Ojciec Światy był przekonany, że wydarzenia w Europie i w Rosji miały ścisły związek z objawieniami i obietnicami Fatimy.
Opuszczając szpital Gemelli, powiedział słowackiemu biskupowi Hnilicy: "Przekonałem się, że jedynym sposobem uniknięcia (trzeciej i nuklearnej) wojny światowej jest zbawienie świata od ateizmu i nawrócenie Rosji według orędzia fatimskiego". Źródło nr1    
--------------------------------------------------

Objawienia Maryi w Medziugorju (c.d.)          Tylko przez modlitwę  możecie oddalić szatana

W  Fatimie Maryja niezmiennie  głosi wielką potrzebę  odmawiania różańca, jako podstawowego ratunku dla świata. Ta sama troska o zbawienie świata płynie współcześnie z Medziugorja.



Różaniec najważniejszy
Maryja:1)
Weźcie  wasze różańce!Obecnie jedynie różaniec może uczynić cuda na świecie  i w waszym życiu.
2)Każdy powinien znaleźć czas by odkryć Boga:Nie pragnę byście rozmawiali o modlitwie, ale byście się modlili... Nie chcę by wasze życie przeszło na słowach, ale na uwielbieniu Boga poprzez dobre uczynki. Zostawcie wszystko i poświęćcie  czas Bogu,    a Bóg wam wynagrodzi i pobłogosławi was…

Szatan i gałęzie na wietrze!
3) Wzywam was do całkowitego oddania się, tak, by szatan nie mógł potrząsać wami jak  gałęziami na wietrze. Wzywam was, byście zaczęli z żywą wiarą odmawiać różaniec…żebyście odmawiali różaniec i żeby stał się dla was obowiązkiem, który będziecie wypełniać z radością. W ten sposób zrozumiecie dlaczego tak długo jestem z wami.

Ponaglam kapłanów
4) Bez modlitwy, drogie dzieci, nie możecie odczuć ani Boga, ani mnie, ani łask, które daję..Wzywam was, żeby modlitwa zajmowała pierwsze miejsce w waszym życiu. Ponaglam kapłanów by modlili się na różańcu.  Wzywajcie wszystkich, do odmawiania tej modlitwy.

Świadectwo Ksiądz protestancki Jimmi Nicol z Nowego Jorku:

Przyjechałem do Medziugorja.Modliłem się do Maryi Dziewicy.  Kiedy wróciłem do Nowego Jorku, poczułem natychmiast, że coś się zmieniło na lepsze, postanowiłem więc wrócić do Medziugorja i podziękować Matce Bożej. Gdy tylko tutaj się znalazłem, odniosłem wrażenie, że coś się we mnie zmieniło. Poczułem, ze Matka Boża powołuje mnie do Kościoła katolickiego, chce , bym został księdzem katolickim.


Co lepiej-upominać, że ktoś źle postępuje, czy się za niego

modlić?

Wywiad z Jeleną
Pytanie: Czy kiedy w grupie ktoś  błądzi, upominacie go?

Jelena:Wcześniej mówiliśmy mu:  Źle zrobiłeś. Tymczasem Matka Boża mówi:

Ten kto jest chory,nie czuje w tobie miłości. Kiedy człowiek przechodzi próbę, nie rozumie twoich  napomnień, dlatego musisz się za niego modlić.

Tak powiedziała Matka Boża. Nie czuje miłości, jeśli go osądzasz, ale czuje ją, jeśli się za niego modlisz. Źródło nr2
-------------------
Jezus do francuskiej aktorki -mistyczki Gabrieli Bossis:

1)Wzywaj często Ducha Świętego:"Zejdź we mnie". A jeśli zejdzie w ciebie, to ze świętością.Czy nie warto więc, byś Go wzywała?

2) Kiedy pomagasz bliźniemu, pomagasz Mnie.

3)Patrzę na was. Czyńcie więc wszystko tak jak wtedy, kiedy ściga was spojrzenie, nie zwykłe spojrzenie, spojrzenie Tego, który was stworzył, Tego, który was, zbawił, Tego, który pozostaje z wami, aż do skończenia czasów. Źródło nr3
---------------

Z cyklu:                                                       Uchylone tajemnice życia wiecznego

Najważniejszym celem życia człowieka na ziemi jest zbawienie wieczne. Jeśli ktoś jest po tamtej stronie życia i nie osiągnął nieba to woła do swoich żyjących przyjaciół:"Zlitujcie się nade mną, wy, przyjaciele moi".

Pomoc duszom czyśćcowym

Sługa Boża Maria Simma była łączniczką między ziemią a duszami czyśćcowymi.
Od dzieciństwa Maria Simma śpieszy z pomocą duszom czyśćcowym przez modlitwę o ofiarowanie dla nich odpustów. Od 1940 roku zaczynają zgłaszać się do niej pojedyncze dusze pokutujące prosząc a modlitwę. Wreszcie od dnia zadusznego roku 1953 rozpoczyna Maria Simma pomagać im przez zastępcze cierpienia.

Maria musiała przyjąć dotkliwe cierpienia za oficera zmarłego w 1660 w Karyntii. Odpowiadały one grzechom, za które trzeba dać zadośćuczynienie. W tygodniu dusz czyśćcowych otrzymują one szczególne przywileje przez Miłosierdzie Matki Bożej. Listopad jest również dla nich miesiącem szczególnych łask. Simma cieszyła się gdy skończył się listopad, ale dopiero dzień Niepokalanego poczęcia był początkiem jej cierpień.

Ksiądz potrzebował pomocy.
Zgłosił się do niej ksiądz zmarły w kolonii w 555 r. Wyglądał zrozpaczony. Potrzebował cierpienia zastępczego, pod warunkiem że Maria przyjmie je na siebie całkiem dobrowolnie, w przeciwnym bowiem razie będzie musiał cierpieć aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma podjęła cierpienie i rozpoczął się dla niej wyjątkowo ciężki tydzień. Dusza ta przychodziła do niej każdej nocy i nakładała na nią coraz to nowe udręki. Maria odnosiła wrażenie że wszystkie jej członki są rozrywane. To znów odczuwała na całym ciele jak gdyby gwałtowne pchnięcia sztyletem. Kiedy indziej czuła jakby wbijano w jej ciało tępe żelazo, które przez opór rozczepia się, gnie i rani boleśnie. Dusza ta musiała pokutować za zabójstwa dokonane na towarzyszach św. Urszuli, odstąpienie od wiary i niegodne uczestniczenie we Mszy Świętej.

Nowe dusze stale proszą o pomoc
Cierpienie zastępcze za usunięcie ciąży i za nieczystość polegało na okropnych bólach i mdłościach. Następnie zdawało się jej, że godzinami leży między blokami lodu, a zimno przechodzi aż do szpiku kości. Było to cierpienie za oziębłość religijną. Po trudnym przypadku z księdzem z Kolonii musiała przyjąć sześć dusz, które mogły być wyzwolone tylko przez dobrowolne przyjęcie cierpień za nie. Mogła za to później łatwo wyratować wiele dusz dzięki Miłosierdziu Matki Chrystusowej.
W pierwszej połowie roku przyszły następujące dusze: Berta z Francji zmarła w 1740 r. Pewna Wiedenka zmarła w 1810 r., prostytutka z Włoch, dwie dziewczyny z Włoch zabite w czasie nalotu bombowego i włoski ksiądz. Przyszło w międzyczasie wiele dusz, które zostały uratowane przez modlitwę. Wszystkie te ofiary przyjęła Simma na siebie, choć nieraz ciężko jej to przychodziło, czasem tak ciężko, że w normalnych warunkach nie mogłaby tego znieść.

Nowy sposób pomagania duszom czyśćcowym
W sierpniu 1954 Maria zaczęła w nowy sposób pomagać duszom czyśćcowym. Zgłosiła się dusza Pawła Gisinger                              z Koblacll  z prośbą, aby jego siedmioro dzieci - podał jej imiona - zebrały 100 szylingów na misje i zamówiły za niego dwie Msze Święte, a będzie wybawiony. W październiku powtórzyły się podobne prośby, mniej więcej 42 razy, o większe lub mniejsze ofiary pieniężne na misje, O Mszę Święte lub modlitwy różańcowe. Wszystkie te dusze zgłosiły się same, choć Simma nie dowiadywała się o nie.

Podstawowe sposoby pomagania duszom czyśćcowym

1)Przede wszystkim przez ofiarę Mszy Św. Której nie można niczym zastąpić.
2)Przez cierpienie. Każde cierpienie czy to fizyczne czy duchowe ofiarowane za dusze w czyśćcu przynosi im ulgę.

3)Różaniec po mszy świętej stanowi najskuteczniejszy środek pomocy duszom czyśćcowym. Przez modlitwę różańcową co dzień wiele dusz zostaje wybawionych, które musiały by jeszcze długie lata cierpieć.
4)Droga Krzyżowa również może przynieść wielką ulgę.

5)Dusze czyśćcowe powiadają że nieocenione są odpusty. Są one przyznaniem im zadośćuczynienia, które złożył Jezus Chrystus Ojcu Niebieskiemu. Kto za życia często uzyskiwał odpusty dla dusz czyśćcowych , otrzyma w godzinę śmierci więcej łask niż inni ludzie, zwłaszcza uzyska w pełni odpust zupełny. Jest okrucieństwem nie używać skarbów Kościoła dla dusz czyśćcowych. Gdzie  ustaje powoli zwyczaj modlitw odpustowych, należy ludzi zachęcać do zdobywania odpustów dla dusz czyśćcowych.
6)Jałmużny i dobre uczynki zwłaszcza na misje.

7)Palenie świec także pomaga duszom czyśćcowym, ponieważ najpierw jest to akt pamięci i miłości, a po wtóre są one poświęcone i rozjaśniają ciemność duszom czyśćcowym.Dzieci też cierpią w czyścu! Jedenastoletnie dziecko z Kaisers prosiło Simmę o modlitwę. Jest w czyśćcu, ponieważ z dniu zadusznym gasiło świece na grobach, a nakradzionym woskiem bawiło się. Poświęcone światło posiada dużą wartość dla dusz czyśćcowych. W uroczystość Matki Bożej Gromnicznej musiała Simma na prośbę pewnej duszy zapalić dwie świece i w tym czasie cierpiała zastępczo za nią.

8)Kropienie wodą święconą również łagodzi cierpienia. Pewnego razu wychodząc z domu kropiła Simma wodą święconą i usłyszała głos "więcej".

Wszystkie te środki pomagają duszom czyśćcowym, choć nie w tym samym stopniu. Jeżeli ktoś za życia lekceważył Mszę św. dla niego i w czyśćcu nie będzie skuteczna. Kto za życia miał twarde serce dla drugich, otrzyma po śmierci mało pomocy. Ciężko muszą pokutować ci, którzy zniesławili innych. Kto miał dużo serca za życia otrzyma wielką pomoc.
Pewna dusza, która wprawdzie zaniedbywała mszę św. Dostała pozwolenie poproszenia o osiem mszy św.
Dla złagodzenia jej cierpień, bo kiedyś za życia zamówiła osiem Mszy św. Za dusze pokutujące w czyśćcu.
Źródło nr4
----------

Siostra zakonna Maria od Krzyża i jej spotkania ze zmarłą  siostrą z jej zgromadzenia-Zofią


Książka „Rękopis z czyśćca”, opiera się na faktach należycie sprawdzonych.Oto pewna zakonnica z klasztoru w Valogne s. Maria od Krzyża, zmarła w Cherbourgu 11 maja 1917 roku, usłyszała nagle w pobliżu siebie w listopadzie 1873 roku przeciągłe jęki... (...). Wreszcie w niedzielę 15 lutego 1874 roku dał się słyszeć głos: "nie bój się! Jestem siostrą Marią Gabrielą".
W ten sposób przez kilkanaście lat trwały miedzy duszami sióstr tajemnicze dialogi, które s. Maria spisywała własnoręcznie od 1874 do 1890 roku.

Rok 1874 -wybrane zapisy

1) 24 marca (II niedziela po Wielkanocy):Zmarła siostra Maria Gabriela: Idź jutro możliwie jak najczęściej przed Najświętszy Sakrament. Ponieważ będę ci tam towarzyszyć, będę miała szczęście znajdować się blisko dobrego Boga. Tak, to sprawia mi ulgę.

2) Zwiastowanie: Jestem teraz w drugim czyśćcu. Od chwili śmierci byłam w pierwszym, gdzie cierpi się strasznie. Cierpi się również bardzo i w drugim czyśćcu, ale znacznie mniej niż w pierwszym. Bądź zawsze podporą dla swej Przełożonej. Często powstrzymuj się od mówienia i z odpowiedzią czekaj, aż cię zapytają.

3) Maj: Jestem w drugim czyśćcu od uroczystości Zwiastowania Najświętszej Maryi Dziewicy. Tego właśnie dnia zobaczyłam po raz pierwszy Najświętszą Dziewicę, bo w pierwszym czyśćcu Jej się nie widzi Jej widok dodaje nam odwagi, poza tym ta dobra Matka mówi nam o niebie. Gdy Ją widzimy, nasze cierpienia wydają się nam mniejsze.
Wielu świętych i teologów twierdzi, że na mocy Boskiego przywileju Najświętsza Dziewica ukazuje się niekiedy duszom czyśćcowym, by je pocieszyć przynieść im ulgę, zwłaszcza w dni swoich świąt. O, jak bardzo pragnę pójść do nieba! Och, co za męczeństwo trzeba przechodzić od chwili, gdy się poznało dobrego Boga!


4) Dobrze, że modlisz się i zachęcasz do korzystania ze wstawiennictwa świętego Michała Archanioła. Jest się szczęśliwym w godzinie śmierci, jeśli można pokładać ufność w jakichś świętych, którzy stają się naszymi orędownikami wobec Boga w tej strasznej chwili.

5) Żyj tylko dla dobrego Boga. Przysparzaj Mu chwały wszędzie. Ileż dobra możesz zdziałać w duszach!
Czyń wszystko wyłącznie w tym celu, by przypodobał się Bogu. Przed każdą czynnością skup się przez chwilę i zastanów, czy to, co robisz, będzie Mu miłe. Wszystko dla twego Jezusa! O, kochaj Go bardzo!


6) Owszem, widzimy czasem świętego Józefa, ale rzadziej, niż Najświętszą Maryję Dziewicę.

7) Trzeba, byś stała się obojętną na wszystko, z wyjątkiem Boga. W ten sposób dojdziesz do szczytu doskonałości, do którego Jezus cię powołuje. /Źródło nr5/
-------------------------

Modlitwa o uzdrowienie


Jedną z form działalności apostolskiej Jezusa było uzdrawianie chorych."I obchodził Jezus całą Galilę, nauczając w  tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelki słabości wśród ludu( MT4,23)

Popularnie się mówi, "Msza uzdrowieniowa" lub "Msza o uwolnienie i uzdrowienie" lub "modlitwa wstawiennicza".            Znaczy, że będzie to Msza i modlitwy ze szczególnym akcentem  na prośby do Boga o uzdrowienie z chorób fizycznych, duchowych lub umysłowych.  To jest ten szczególny moment leczenia według słów Jezusa:...uzdrawiajcie chorych,którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo Boże"(Łk10,8-9) Owoce są takie, że... niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą(Mt11,4-6)

Podstawą jest Msza św. po której następuje najczęściej wystawienie Najśw.Sakramentu,modlitwy i pieśni uwielbienia,                  a następnie błogosławieństwo Najświętszy Sakramentem i modlitwa z nałożeniem rąk nad daną osobą, przez kapłana charyzmatyka, obdarzonego darem uzdrawiania.

------------------

Mk 16, 17-18 "Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie."

Świadectwo                                      Modlitwa i uleczenie na odległość

Przez kilka miesięcy miałam ogromny problem z nogą - chodziłam z dużym bólem, moja prawa noga jakby "pozostawała w tyle". Najgorzej było przy schodzeniu ze schodów, ból był nieznośny. Byłam leczona, ale z miernymi efektami. Pod koniec czerwca moja znajoma ze Wspólnoty odnowy w Duchu Świętym we Wrocławiu poinformowała mnie, że w Łodzi odbywają się Msze św. o uzdrowienie. Poradziła mi, bym o określonej godzinie jednoczyła się duchowo w modlitwie, zarówno podczas Mszy niedzielnej, jak i poniedziałkowej. W ostatnią niedzielę czerwca i poniedziałek modliłam się gorąco i jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy we wtorek rano stwierdziłam, że chodzę normalnie!                            Nie potrzebowałam już kuli!
Nastąpiła nagła i bardzo duża poprawa. Przedtem musiałam mocno ograniczać wychodzenie z domu. Byłam także z tego powodu w fatalnej formie psychicznej. Pragnę dać świadectwo, że Jezus pomógł mi, uleczył też moją duszę. Bogu niech będą dzięki.            Urszula

-------------------------                                                                                                        

Matka Boża jednak przez różaniec nie tylko leczy ciało, ale

także duszę

 

„Moje nawrócenie zaczęło się od różańca. Parę lat temu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Byłam „w dole”, z którego nie widziałam żadnego wyjścia. Do kościoła chodziłam tylko z tradycji, w przekonaniu, że chociaż Bóg jest, ale za bardzo się mną nie interesuje. Dlatego, jak wydarzyła się ta trudna sytuacja, to czułam, że grunt usuwa mi się spod nóg i nie mam w niczym oparcia. I w tym tragicznym momencie zadzwoniła do mnie koleżanka, z pytaniem co u mnie słychać. Ja się rozpłakałam, a ona zapytała, czy się modlę. Dla mnie to była totalna abstrakcja. „Po co mam się modlić, skoro Pan Bóg nas w ogóle nie słucha” – myślałam.

Wtedy zaproponowała, abyśmy codziennie o 21.00 odmawiały wspólnie dziesiątkę różańca. Przystałam. A ponieważ jestem słowna to byłam wierna danemu słowu, pomimo tego, że w ogóle nie miałam do tego przekonania. Podczas odmawiania różańca nie odczuwałam żadnych uczuć czy emocji, recytowałam go jak formułkę, coś w rodzaju mówienia „Wlazł kotek na płotek…”. Jednak po kilku dniach zauważyłam, że lepiej funkcjonuję, jestem spokojniejsza i nie mam takich czarnych myśli o swoim życiu. Ponieważ człowiek jest z natury pragmatyczny to postanowiłam odmawiać go jeszcze w drodze do pracy. Jednak tak samo jak poprzednio – robiłam to bezmyślnie. To wszystko trwało około miesiąca, a po tym czasie przyszła łaska niesamowitego doświadczenia Boga.

Spotkałam Chrystusa i zakochałam się w Nim. Jednak wiem, ze wyprosiła mi to Matka Boża, gdy ja bezmyślnie mówiłam „Zdrowaś Mario…. Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej, Amen”.

Natalia Podosek

--------------------



"Telefony" do Pana Boga?

Czy przed rozpoczęciem lekcji lub przed ich odrabianiem "łączycie" się z Panem Bogiem?

Ojciec Pio radzi: "Nie podejmuj się  żadnej pracy ni działania, jeśli wpierw nie skierujesz myśli ku Bogu i z czystą intencją nie skierujesz ku Niemu tego, co masz wykonać".
--------------------

Z cyklu:  Jak działa szatan?
Kampania sprzeciwu!!


Bądźmy szczególnie czujni, jeśli chodzi o odwoływanie się do szatana i innych demonów przez naszych bliskich, zwłaszcza dzieci i młodzież. Szatan został pokonany przez Chrystusa na krzyżu i nie ma dostępu do człowieka, jeśli on sam się na niego nie otworzy. Wszelka więc niezdrowa ciekawość czy przesadne zainteresowanie satanizmem może prowadzić do dręczenia demonicznego, obsesji, a nawet do opętania.
Z szatanem nie ma żartów, a raz podjęta decyzja otwarcia się na jego działanie przynosi fatalne skutki dla naszego życia duchowego tutaj, na ziemi, i stanowi poważne zagrożenie dla wiecznego zbawienia.

Przykład odwoływanie się do szatana
Nie kupujcie napoju energetyzującego o nazwie  „Demon”. Jest on szkodliwy dla zdrowia, gdyż zawiera dużo sztucznych, chemicznych  dodatków, a przede wszystkim szkodzi zdrowiu duchowemu przez  promowanie satanizmu i okultyzmu.           Na  puszcze umieszczono satanistyczny znak gwiazdy 5- ramiennej czyli pentagram, który umożliwia przywoływanie złych duchów. Ponadto umieszczono hasło: „Obudź w sobie dobrego demona”.  Reklamuje napój człowiek ,który publicznie w Polsce podarł  Pismo Święte. Jest nim muzyk zespołu satanistycznego, lider zespołu Behemota , Adam Nergal Darski. Kampania sprzeciwu wielu środowisk, doprowadziła do usunięcia pentagramu z puszki napoju.

Satanistyczna zabawa z demonem niszczy dzieci na całym świecie

Na całym świecie jest coraz więcej przypadków dzieci i młodzieży, którzy po „niewinnej zabawie” w grę polegającą na przyzywaniu demona doznają olbrzymich problemów psychicznych i fizycznych obrażeń

W Kolumbii oraz na Dominikanie jest coraz więcej przypadków dzieci i młodzieży, którzy po „niewinnej zabawie” w grę polegającą na przyzywaniu demona doznają olbrzymich problemów psychicznych i fizycznych obrażeń. Lekarze, którzy badali niedawno przypadek czwórki uczniów z Kolumbii, przewiezionych do szpitala w histerycznym stanie, twierdzą, że są zdrowi psychicznie. Trafili do ośrodka, bo szaleńczo krzyczeli i bełkotali, opanowani przez, jak ujęli to lekarze, masową histerię.

Młodzi ludzie grali wcześniej w grę polegającą na ułożeniu na kartce dwóch ołówków jednego na drugim i przywoływaniu demona o określonym imieniu.  Demon ma odpowiadać na pytania wcześniej wypisane na kartce. Gra zyskuje obecnie na popularności na całym świecie, od Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii po Singapur.

Gdy okazuje się, że ołówek rzeczywiście zaczyna się sam z siebie poruszać, dzieci i młodzież często wpadają w panikę. Naukowcy tłumaczą, że ruchy ołówka powoduje grawitacja oraz sami gracze, którzy nieświadomie oddychają i poruszają się tak, by spowodować oczekiwane przesunięcie ołówka. Doświadczenie wielu grających w przyzywanie demona mówi jednak, że to nie wszystko, bo w istocie działa tu diabelska siła, która pod pozorem niewinnej zabawy rzeczywiście próbuje wywierać wpływ na ludzi.


Gry komputerowe-prawda czy tylko bajka?

Świadectwo Eweliny

Na początku gry były tylko rozrywką i metodą na zrelaksowanie się. Później granie stało się formą oderwania od realnego świata, wejściem do przestrzeni, w której moje problemy traciły na znaczeniu.

Gry RPG były w moim domu odkąd pamiętam. Siadywałam wieczorami z tatą i przyglądałam się jak grał. Opowiadał mi, co się dzieje na ekranie, a ja wpatrywałam się w niego zauroczona. Kiedy podrosłam na tyle, by swobodnie podążać za fabułą, sama włączyłam się do rozgrywki. Było to dla mnie czymś naturalnym, codziennym nawykiem: wracałam ze szkoły, odrabiałam lekcje… i siadałam do gier.  W liceum  świat lochów i smoków stał się już moim światem.

Na początku gry były tylko rozrywką i metodą na zrelaksowanie się. Później granie stało się formą oderwania od realnego świata, wejściem do przestrzeni, w której moje problemy traciły na znaczeniu. W tym świecie miałam poczucie panowania nad tym, co się dzieje i kontrolowania życia. Byłam swoim własnym panem. To mnie pociągało – ja decydowałam, czy mam ochotę być dobrym paladynem, czy nekromantą panującym nad podziemiem. Z czasem coraz rzadziej wybierałam „dobre” postaci, ponieważ przestały być one dla mnie wystarczająco atrakcyjne. Wydawało mi się, że korzystniej wybrać taką ścieżkę gry, na którą w życiu nie zdecydowałabym się w realu. Moje posunięcia stawały się coraz bardziej agresywne, a ja wtapiałam się w postać, którą grałam, powoli przekraczając cienką granicę.

Jednocześnie rodzice zawsze pilnowali, żebym chodziła razem z nimi do kościoła. Szczególnie mama dbała o moją więź z Bogiem. Nie nazwałabym się wtedy osobą wierzącą, ponieważ była to dla mnie część tradycji, rodzinnego zwyczaju. Śmieszyło mnie jak ktoś podsyłał mi artykuły o szkodliwości tego typu gier. Wydawało mi się, że księża powinni się zająć czymś lepszym niż straszeniem o diable, bo przecież mamy XXI wiek, a nie średniowiecze.

Minęło bardzo dużo czasu zanim zorientowałam się, że coś jest nie tak. To nie jest tak, że zagrałam raz czy dwa i od razu działo się coś złego. To był powolny proces wchodzenia w rzeczywistość, w którą nie wierzyłam, a która moją niewiarą specjalnie się nie przejęła.

Granie już mnie nie odprężało, stawałam się coraz bardziej niespokojna. Rósł we mnie też gniew, którego nie umiałam kontrolować. Miałam też wrażenie ciągłej obecności „czegoś”.

W pewnym momencie jednak problemem dla mnie było nawet wyjście na zewnątrz. Miałam wrażenie derealizacji świata. Nie robiło mi różnicy, co się ze mną dzieje. Gdyby ktoś wtedy kazał skoczyć mi pod auto, pewnie bym to zrobiła. Czasami mamy tzw. „świadomy sen”, wiemy, że śpimy, więc możemy sobie pozwolić na rzeczy, które normalnie byśmy nie zrobili. Po obudzeniu się pamiętamy zaledwie fragment snu, o ile i to nam nie wyleci z głowy. Ja „śniłam” przez 10 miesięcy i nie pamiętam większości tego czasu. W tym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych, wydawałam im się obca, agresywna, zupełnie nie przypominałam dawnej mnie. Gniew stopniowo rósł, wystarczyła błaha sytuacja, by wyprowadzić mnie z równowagi. Rodzina czuła, że coś się dzieje, byli przerażeni człowiekiem, którym się stałam. Zrzucali to wszystko na „trudny wiek dorastania”. Boga od dawna w moim życiu już nie było. Denerwował mnie Kościół i panoszący się księża. Przypomniałam sobie o Nim jedynie w momentach, w których nie chciałam i nie miałam siły już żyć. Robiłam swój własny zakład Pascala, z którego nic mi nie wychodziło. Chrześcijański Bóg był dla mnie odległą myślą filozoficzną i niczym więcej.

Początek mojego nowego życia wiąże się z przegranym zakładem. Jedna z niewielu osób, które w tamtym czasie chciały przebywać w moim towarzystwie, założyła się ze mną o pewna rzecz. W razie przegranej miałam jechać na mszę z modlitwą o uzdrowienie i porozmawiać z jednym księdzem na temat mojego życia. I przegrałam. Potem okazało się, że była to wygrana mojego życia. Mszy nie pamiętam, pamiętam natomiast uczucie gniewu, które mi wtedy towarzyszyło. W tym okresie życia miałam już myśli samobójcze, które stały się tak częste, że powoli przestałam się im opierać. Nie miałam siły podejmować decyzji o zmianie. Chciałam tylko „świętego spokoju”. Rozmowę z księdzem, która później nastąpiła, mogę włożyć do pudełka z napisem: „najważniejsza rozmowa w życiu”. Usłyszałam rzeczy, których nie chciałam usłyszeć.

Najbardziej uderzyło mnie jedno zdanie, które wypowiedziane przez kogoś innego i w innych okolicznościach, nie zrobiłoby na mnie żadnego wrażenia: „Bóg to nie filozofia”. Czy tamtego dnia coś się zmieniło? Pewnie tak, choć ja wyjechałam zła, z poczuciem zmarnowanego czasu. Chciałam cudownego środka na moje problemy, a usłyszałam: „Decyzja należy do ciebie”. Następnego dnia, po raz pierwszy od wielu miesięcy, czułam się trochę lepiej. Później wydarzenia nabrały tempa. W piątek byłam już na kursie prowadzonym przez tego samego kapłana, podczas którego po raz pierwszy poczułam, że Bóg mnie kocha. Doświadczenie Boga, który jest bliski człowiekowi, było moim uzdrowieniem. W lutym na kolejnym z kursów wzięłam udział w modlitwie o uwolnienie i raz na zawsze zamknęłam za sobą tamto życie.

Co jest złego w mieszaniu się w gry?  Dlaczego mogą być one zagrożeniem dla ducha człowieka? Odpowiedź jest prosta. W grze to ty jesteś bogiem. Stawiasz zawsze siebie na pierwszym miejscu, polegasz tylko na sobie. Wielu graczy ignoruje treści satanistyczne i okultystyczne, uważając je za nieodłączny element rozgrywki, gwarancję dobrej zabawy.

Stwarzanie nieumarłych, rzucanie klątw, rytualne zabójstwa i dziwne pakty z postaciami do złudzenia przypominającymi wizerunki Lucyfera, to wszystko odbywa się nie tylko w wirtualnej przestrzeni, ale także w psychice gracza, który nie jest już tylko jakimś Janem Kowalskim, ale czarodziejem czy czarnoksiężnikiem, którego stworzył. Nie ma znaczenia czy wierzysz w to, czy nie. Ja też nie wierzyłam, mówiłam sobie „przecież to tylko gra, bez przesady”.

Ewelina

Oprac. Natalia Podosek

 

 

-------------------------


 

Co mówią do mnie słowa z Pisma Świętego ?







Zapraszamy na chwilę refleksji nad słowami:

1)"Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła." (Prz 1, 8-9)

2)"Synu mój, słuchaj napomnień ojca i nie odrzucaj nauk swej matki,
gdyż one ci są wieńcem powabnym dla głowy i naszyjnikiem cennym dla szyi."


3)"W końcu bądźcie mocni w Panu...abyście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła" (Wf.6,10-17)
---------------------------

Z cyklu: Rozsądek pilnie poszukiwany

Ma zaledwie 18- lat, a już tyle rozbojów!!

18-letni gdański nożownik atakował w godzinach porannych. Na cel wybierał głównie mężczyzn, od których żądał pieniędzy. Swoje ofiary zastraszał przy pomocy noża. W trzech przypadkach skończyło się na groźbie. W jednym – ofiara ataku została przewrócona na ziemię i pobita. Dwóch poszkodowanych to młodzi mężczyźni, którzy stali na przystanku. Pozostali to bezdomni, których nastolatek pozbawił drobnych sum pieniędzy.

Jednocześnie mundurowi badają doniesienia o możliwym udziale 18-latka w kolejnych rozbojach, do których miało dochodzić w rejonie gdańskich szkół. Nastolatek prawdopodobnie napadał na dzieci pod szkołami i okradał je z pieniędzy. Jeśli te informacje się potwierdzą, lista zarzutów zostanie rozszerzona.

Zuchwałe ataki przestępcy trwałby dalej, gdyby nie intensywna praca mundurowych. 2-miesięczne działania operacyjne śledczych, doprowadziły w końcu do zatrzymania sprawcy rozbojów, którym okazał się 18-letni gdańszczanin. Nastolatek trafił do aresztu na 3 miesiące, gdzie oczekuje na proces karny. Postawiono mu zarzut 4 rozbojów, w tym 3 z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Grrozi za to kara co najmniej 3 lat więzienia.

----------------

Warszawa: 14-latka terroryzowała swoją rodzinę. Usłyszała 19 zarzutów

 

Biła starszą siostrę i matkę, okradała je, wynosząc z domu wartościowe rzeczy, wyzywała je i zastraszała. To lista przewinień… 14-latki. Dziewczyna przez blisko rok terroryzowała swoją rodzinę. W końcu jej najbliżsi powiadomili policję. Nastolatka usłyszała 19 zarzutów. Zajmie się nią sąd. Jak dowiedział się Onet nieoficjalnie, w tle całej sprawy są narkotyki.

Wszystko rozgrywało się w Warszawie, w jednym z domów jednorodzinnych na terenie Wawra. Do policjantów zgłosiła się 54-letnia mieszkanka tej dzielnicy i powiadomiła ich, że nie daje już rady ze swoją 14-letnią córką. Z relacji kobiety wynikało, że dziewczyna od blisko roku dopuszcza się regularnie przestępstw na szkodę jej i jej drugiej córki.

Kradzieże na kilkadziesiąt tysięcy

- Okazało się, że przez ten czas kobiety przeżywały prawdziwy koszmar we własnym domu. 14-latka regularnie kradła pieniądze i wynosiła z mieszkania wszystkie wartościowe przedmioty – biżuterię, kosmetyki, odzież itd. Doszło do tego, że 54-latka zamontowała zamki w drzwiach do niektórych pomieszczeń i zamykała je na klucz. Niewiele to jednak dało. Nastolatka zaczęła się włamywać do tych pokoi i nadal kradła. Suma strat sięgnęła już kilkudziesięciu tysięcy złotych – mówi Onetowi komisarz Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII.

Jakby tego było mało, 14-latka zaczęła z czasem używać także przemocy wobec najbliższych. - Zdarzyło się, że dziewczyna dokonała rozboju na swej starszej o pięć lat siostrze – pobiła ją, przewróciła na ziemię, wyrwała jej kępę włosów i ukradła telefon. Kilkakrotnie podniosła również rękę na matkę, uderzając ją w twarz, szarpiąc się z nią i popychając – relacjonuje Joanna Węgrzyniak.

Narkotyki

W końcu przelała się przysłowiowa czara goryczy i matka agresywnej nastolatki powiedziała "dość". Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, motywy postępowania nastolatki związane są z narkotykami. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna wpadła w uzależnienie i potrzebowała wciąż więcej i więcej pieniędzy na środki odurzające. Jej matka, powiadamiając policję, miała też nadzieję, że jej córce udzielona zostanie specjalistyczna pomoc i że zostanie skierowana na leczenie.

Na razie po przesłuchaniu osób z otoczenia 14-latki i na podstawie zgromadzonych dowodów policjanci zatrzymali dziewczynę. Przedstawili jej 19 zarzutów za różne przestępstwa, w tym 14 zarzutów kradzieży z włamaniem, dwóch kradzieży, rozboju i uszkodzenia ciała matki. Okazało się też, że dziewczyna przywłaszczyła sobie legitymację innej nastolatki.

Teraz sprawa trafi do sądu rodzinnego i nieletnich. To on zdecyduje, czy 14-latka wymaga specjalistycznego leczenia. Na razie dziewczyna nie została umieszczona w żadnym ośrodku opiekuńczym. Wróciła do domu.

 




Zaczęłam palić dwa razy więcej... To było straszne!

W momencie kiedy powiedziałam sobie, że koniec z paleniem, zaczęłam palić dwa razy więcej... To było straszne!
Paliłam od kilku lat. Nawet, gdy wstąpiłam do chóru. Grupę moich przyjaciół stanowią młodzi ludzie, czyści od wszelkich używek, które proponuje nam świat i którym ja sama uległam. Starałam się rzucić palenie dla nich, by zrobić im przyjemność i by nie zarazić ich chęcią sięgnięcia po papierosy. Paląc, mówiłam młodszym od siebie, że to  szkodzi zdrowiu, że szkoda pieniędzy - i inne podobne frazesy. I chociaż mówiłam to jak najbardziej szczerze, wiedziałam, że do nich to nie dotrze, gdy widzą mnie z papierosem w dłoni. Wiedziałam, że muszę najpierw rzucić palenie, żeby prawić im takie banały.

Naprawdę się starałam, niestety nie wychodziło mi to...
W momencie kiedy powiedziałam sobie, że koniec z paleniem, zaczęłam palić dwa razy więcej. To było straszne! Każde zaciągnięcie się było dla mnie psychologiczną katorgą. Potem całkowicie się poddałam i paliłam dalej.

Ratunek od Faustyny Kowalskiej

Pożyczyłam od kuzynki książkę o jej życiu, którą przeczytałam z czystej ciekawości. Potem sięgnęłam po Dzienniczek, który stał się dla mnie najważniejszą lekturą. Dzięki Faustynie, Bożej Sekretarce, uwierzyłam w Boże Miłosierdzie! We wspomnienie jej śmierci - czyli 5 października - postanowiłam definitywnie skończyć z paleniem.
Tydzień Miłosierdzia minął mi na modlitwie do Jezusa, by dał mi siłę w przetrwaniu najgorszych chwil w walce z nałogiem.   Nałogowi palacze wiedzą, o których chwilach piszę. O tych w których wydaję się, że wszystko się wali, że nie ma żadnej nadzieii tylko... papieros - ostatnia deska ratunku. Efekt? Od tamtego czasu nie miałam papierosa w ustach!

Ratunek od Jezusa
Dopiero teraz zrozumiałam, że poprzednie próby kończyły się fiaskiem, bo nie prosiłam Jezusa o pomoc. Cieszę się, że Jezus dał mi to zrozumieć. Rzuciłam palenie z Nim i dla Niego, dlatego wygrałam - inaczej nigdy nie dałabym rady, bo sama jestem bardzo słaba. Dziękuję Mu za wszystko i proszę każdego dnia, by dał mi łaskę większej wiary i miłości, które u mnie zaledwie się tlą. Chciałabym mieć w sobie tyle siły, by porzucić dotychczasowe życie i pójść za nim naprawdę! Zawierzam się Jemu, przystępując do Ruchu Czystych Serc. Pozwalam Jemu, by mnie prowadził. Moje szczęście jest w Nim!
Wiesia, 22 lata

Powyższe przykłady świadczą, że sprawdzają się słowa św. Piotra: 
Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. (1P 5,8)

Św. Piotr również woła:
Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! (1P 5,8)

-------------------------
Bierzcie przykład z Kamila Stocha nie tylko w skokach na skoczni!


Kamil Stoch swoje życie prowadzi w łączności z Bogiem. Wielokrotnie podkreślał znaczenie Pana Boga i religii w swoim życiu. „Nawet w dniu zawodów staram się znaleźć czas na wyjście do kościoła. W trudnych momentach wiem, że Bóg doświadcza mnie w ten sposób, bym się czegoś nauczył. Pokazuje mi drogę. Zawsze będę powtarzał, że dziękuję Bogu za trudne chwile, dzięki którym później mogę być lepszym” - mówił sportowiec.

Źródło: dziennikparafialny.pl/Radio Maryja

----------

Wizyta Jezusa w szpitalu

Codziennie w południe pewien młody człowiek zjawiał się przy drzwiach kościoła i po kilku minutach odchodził. Nosił kraciastą koszulę i podarte dżinsy, tak jak wszyscy chłopcy w jego wieku. Miał w ręku papierową torebkę z bułkami na obiad. Proboszcz, trochę nieufny zapytał go kiedyś, po co tu przychodzi. Wiadomo, że w obecnych czasach istnieją ludzie, którzy okradają również kościoły. Przychodzę pomodlić się – odpowiedział chłopak. Pomodlić się… Jak możesz modlić się tak szybko? Och… codziennie zjawiam się w tym kościele w południe i mówię tylko: „Jezu, przyszedł Jim”, potem odchodzę. To maleńka modlitwa, ale jestem pewien, że On słucha.

W kilka dni później, w wyniku wypadku przy pracy, chłopak został przewieziony do szpitala z bardzo bolesnymi złamaniami. Umieszczono go w pokoju razem z innymi chorymi. Jego przybycie zmieniło oddział. Po kilku dniach, jego pokój stał się miejscem spotkań pacjentów z tego samego korytarza. Młodzi i starzy spotykali się przy jego łóżku, a on miał uśmiech i słowo otuchy dla każdego. Przyszedł odwiedzić go również proboszcz i w towarzystwie pielęgniarki stanął przy łóżku chłopaka. Powiedziano mi, że jesteś cały pokiereszowany, ale że pomimo to wszystkim dodajesz otuchy. Jak to robisz?.

To dzięki Komuś, Kto przychodzi odwiedzić mnie w południe. Pielęgniarka przerwała mu:

Tu nikt nie przychodzi w południe…O, tak! Przychodzi tu codziennie i stając w drzwiach mówi: „Jim, to Ja, Jezus” – i odchodzi.

http://adonai.pl/opowiadania/duchowe/?id=68

-------------

Maryja w  Medziugorje :

Jeżeli się modlicie, szatan nie może wam nic zaszkodzić, ponieważ jesteście dziećmi Bożymi i

Bóg nad wami czuwa.Módlcie się i niech różaniec będzie zawsze w waszych rekach jako znak

dla szatana, że  do Mnie należycie.

-----------------------------

Różaniec jest dla mnie duchowym kołem ratunkowym

Krzysztof Krawczyk ( piosenkarz)

Miałem w życiu kilka sytuacji bez wyjścia, w których po ludzku nie dało się nic zrobić, W latach 80. przebywałem w ciężkim stanie w szpitalu w Bydgoszczy. Tam narodziłem się duchowo. Uczestniczyłem w Eucharystii sprawdzonej przez o. Krzysztofa. Modliłem się też na różańcu. Pewnej nocy poczułem, że mój stan zdrowia bardzo się pogarsza, poczułem ogromny ból, nie miałem siły zawołać mojej żony Ewy, która spała obok mnie w sali. Przez zaciśnięte z bólu zęby wołałem z wiarą o pomoc do Boga. Odmówiłem może jedną dziesiątkę różańca i zasnąłem jak dziecko.
Matka Boża pomogła
Obudziłem się radosny i w znacznie lepszej formie. Zwróciło to nawet uwagę lekarzy podczas porannego obchodu. Nie umniejszając zasług lekarzy i personelu, chcę powiedzieć, że to Matka Boża tak troskliwie się mną zajęła. Tylko ja wiedziałem, że to dzięki ufnemu zwróceniu się do Boga w modlitwie różańcowej mój stan zdrowia się polepszył. W tej  modlitwie zwracam się często do Chrystusa, który jest moim Mistrzem: "Jezu Chryste, Ty znasz moje serce lepiej ode mnie, Ty wiesz, że nie kłamię". Dowiedziałem się, że Różaniec jest egzorcyzmem, co jeszcze bardziej przekonało mnie do tej modlitwy.

Szatan naprawdę istnieje!!
Wielokrotnie w moim życiu doświadczyłem działania złego ducha. Wielu ludzi może się z tego śmiać i uważać to za wymysły. Kiedyś pokłóciłem się z żoną. Ostra wymiana zdań zakończyła się płaczem Ewy. Stanowczo odmówiła wyjazdu na koncert, a odpowiada za przygotowanie koncertów; jest świetną organizatorką i mam w niej nie ocenioną pomoc. Zmartwiło mnie to bardzo. Wsiadłem do samochodu, trzasnąłem drzwiami i zacząłem się modlić na różańcu: "Panie Jezu, widzisz, że nie mogę nic zrobić, tylko ty możesz mi pomóc". Nie minęło kilka minut, a do samochodu weszła zapłakana jeszcze Ewa i wyruszyliśmy razem... Będąc w USA, razem z żoną  byliśmy na autostradzie. Kiedy nasz samochód znalazł się na moście zawieszonym jakieś 500 m nad kanionem, usłyszałem szatański szept, by skręcić kierownicą i skończyć z tym wszystkim. Wówczas Ewa zdecydowanym  ruchem "odbiła" kierownicę i uderzyliśmy w barierkę mostu. Potem głośno zaczęła odmawiać Różaniec. Mówiła później, że moja twarz była wykrzywiona w jakimś nieludzkim grymasie. Z początku krzyczałem,  że nie chcę słyszeć o żadnym różańcu, ale po cichu modliłem się razem z Ewą. Jestem przekonany, że istnieje byt zły - szatan, który walczy o nasze życie po śmierci i który chce nas skłócić z Bogiem. Zły duch jest konsekwentny w swoim działaniu by doprowadzić nas do upadku. Ale przed atakami złego można się obronić - tarczą i mieczem do walki ze złym duchem jest Różaniec.  Ci, którzy odmawiają różaniec muszą mieć świadomość, że ataki złego będą wobec nich silniejsze, gdyż szatan będzie chciał ich odciągnąć od tej modlitwy.

Różaniec to tarcza i zbroja przeciwko zapędom złego

Mam kilka różańców. Jeden z nich dostałem od Jana Pawła II. Nie zabieram go nigdy ze sobą. Boję się go zgubić. Bardzo cenny dla mnie jest również różaniec, który dostałem na koncercie w Niemczech od pewnej Polki. Również został przewieziony z Fatimy; jest wytarty i widać, że często był używany. Na tym różańcu, który leży na moim nocnym stoliku, modliłem się i dolegliwości serca ustąpiły. Nie zdążyłem nawet odmówić jednej dziesiątki, gdy poczułem się lepiej. Sprawdziłem puls. Był miarowy. Bardzo chciałbym, żeby chciałbym Różaniec nie był dla mnie tylko kołem ratunkowym, ale stanowił moją codzienną modlitwę. Mogę zapewnić, że nieraz sprawdził się  w moim życiu jako tarcza i zbroja przeciwko zapędom złego. Źródło: nr7
---------------------------

Z cyklu: Pomoc aniołów

Czy modlicie się do Aniołów Stróżów?
Bóg dał nam do pomocy Aniołów Stróżów, którzy są łącznikami miedzy Nim a nami. Jeśli je z wiarą wzywamy, przychodzą nam z pomocą. Przypomina nam o tym Słowo Boże.

Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości co do istnienia aniołów, posłańców Bożych, którzy uczestniczą w dziejach zbawienia człowieka. Te czysto duchowe istoty pośredniczą między Bogiem a ludźmi. Nauka o nich jest oparta na  fragmentach Biblii.           W psalmie 91 czytamy:

"Niedola nie przystąpi do ciebie, a cios nie spotka twojego namiotu, bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień."
------------------------

Świadectwo pomocy aniołów

Pomógł znaleźć właściciela

Jako wolontariusz pełniłem służbę w sanktuarium maryjnym w Licheniu na "Golgocie", rozdając pielgrzymom obrazki i pocztówki za założenie ofiary. Był lipiec 1999 roku. Przed południem przybyła grupa dzieci z opiekunem. Po odejściu dzieci, zauważyłem na posadzce portmonetkę, w której było 40 zł. Ogłosiłem znalezienie portmonetki i postanowiłem oddać ją właścicielowi, po poprzednim sprawdzeniu, czy rzeczywiście on jest właścicielem. Nikt się nie zgłaszał. Postanowiłem, że jeśli do końca dnia nikt się nie zgłosi, to jutro tę sumę pieniędzy wrzucę do skarbony sanktuarium.

Był wzywany do pomocy Michał Archanioł

Ponieważ jestem stałym czytelnikiem "Któż jak Bóg", zacząłem się modlić i prosić św. Michała Archanioła, aby pomógł odnaleść właściciela portmonetki. Z względu na wygląd portmonetki domyśliłem się, że to jest zguba dziecka. Żal mi się zrobiło tej dzieciny, a sam jestem dziadkiem, tym silniej się modliłem o zgłoszenie się właściciela. Mając chwilę czasu po obiedzie położyłem się na chwilę na łóżku w mojej kwaterze, aby nieco odpocząć, spoglądając ciągle w obrazek św. Michała Archanioła i modląc się Następnie wstałem i poszedłem na adorację Najśw. Sakramentu.

Spotkanie z poszukiwaną osobą

Przed kościołem natknąłem się na grupę dzieci z opiekunką, którą. jak się zdawało, już widziałem. Podszedłem do niej i zapytałem, czy ta grupa dzieci była na "Golgocie". Opiekunka grupy powiedziała, że była i czy mam tą portmonekę ze sobą, bo jedna dziewczynka ją zgubiła. Po sprawdzeniu wyglądu portmonetki i kwoty - wszystko się zgadzało - oddałem portmonetkę. Powiedziałem dziewczynce i wszystkim dzieciom z tej grupy, aby podziękowały Sw. Michałowi Archaniołowi, do którego się modliłem o odnalezienie właściciela zguby. Sam byłem bardzo wzruszony, że mogłem oddać portmonetkę temu dziecku. Dziękując Panu Bogu za wszystko i za pomoc św. Michała Archanioła i Aniołów - serdecznie pozdrawiam - Jan z Chojnowa (źródło nr8)


-------------------------
Zapraszamy do stałej modlitwy do aniołów stróżów, nie tylko 1 raz na dzień. Mogą to być krótkie zwroty, świadczące, że jesteśmy w kontakcie z tymi, którzy są koło nas. Oto dalsze Słowo Boże o aniołach:

"Oto ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i

doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na

jego słowa"
(Wj23,20-21).
---------------------------


Tajemnice Mszy Świętej cz.III

Co się dzieje podczas Ojcze nasz?


CHARYZMAT CATALINY RIVAS    I STANOWISKO KOŚCIOŁA WOBEC JEJ PISM

O mieście Cochabamba [czyt.: Kociabamba] w Boliwii św. Jan Bosko powiedział: "W górach Ameryki Południowej, pomiędzy 15       a 20 równoleżnikiem, zostaną odkryte wielkie bogactwa, w postaci minerałów i surowców, jednak prawdziwe znaczenie będą miały nie te, ukryte w ziemi, lecz inne, cenniejsze od złota, których bogactwo rozciągnie się nie tylko na kontynent południowo-amerykański, lecz również na cały świat, tak że oczy wszystkich będą zwrócone na to miejsce".  Catalina Rivas jest mieszkanką tego właśnie boliwijskiego miasta. Ukończyła jedynie szkołę podstawową, dlatego kiedy zaczęła spisywać teksty o Męce Pana Jezusa, o Eucharystii, o Niebie wzbudziła wielkie zdumienie. Catalina przyznała, że słyszy głos Pana Jezusa i spisuje jedynie to, co od Niego słyszy.
W 1994 r. modląc się pod krzyżem, odczuła pragnienie całkowitego oddania się Jezusowi. Ujrzała wtedy wielkie światło, które przeszyło jej dłonie i stopy, pozostawiając krwawiące rany. Usłyszała głos: "Raduj się z powodu daru, jakim cię obdarzyłem." Odtąd pojawiają się na jej ciele stygmaty (na czole, dłoniach i stopach, w boku), a Catalina przeżywa cierpienia agonii, łącząc się cierpieniem Jezusa na Krzyżu. Świadkiem tego zjawiska był w pierwszy piątek stycznia 1996 r. lekarz, doktor Ricardo Castanion, którego świadectwo przyczyniło się do uznania za prawdziwe doświadczeń Cataliny.
9 marca 1995 r. Catalina kupiła gipsową figurkę Pana Jezusa, z której oczu zaczęły wypływać krwawe łzy. Zjawisko zainteresowało uczonych, którzy na prośbę dziennikarzy pobrali próbki i przebadali je w USA i w Australii, stwierdzając w nich obecność ludzkiej krwi. Badania przeprowadzone przez władze kościelne potwierdziły autentyczność tego wydarzenia, a niezwykła figurka stoi dziś w kościele w Cochabamba.

•    Catalina Rivas zapisuje słowa skierowane do całego świata.Proponujemy powrócić do poprzednich odcinków a następnie analizować obecny poświęcony tajemnicy związanej z modlitwą Ojcze nasz oraz przyjęcia Eucharystii.

Kiedy mieliśmy odmawiać Ojcze Nasz, Pan przemówił po raz pierwszy w czasie celebracji:

"Poczekaj, chcę, żebyś się modliła z największą głębią do jakiej jesteś zdolna. W tej chwili przypomnij sobie osobę lub osoby, które wyrządziły ci wielką krzywdę w ciągu życia, tak żebyś je serdecznie uścisnęła i powiedziała im z serca: <<W Imię Jezusa przebaczam wam i życzę wam pokoju. W Imię Jezusa proszę was o przebaczenie i życzenie mi pokoju>>.
Jeśli osoba jest godna pokoju, otrzyma go i poczuje się lepiej. Jeśli osoba nie jest zdolna otworzyć się na ten pokój, wróci on do twojego serca. Nie chcę, żebyś otrzymywała lub ofiarowała pokój, gdy nie jesteś zdolna przebaczyć i pierwsza odczuć go w swoim sercu."(...)"Uważaj na to, co robisz", kontynuował Pan. "Powtarzasz w Ojcze Nasz:. Jeśli jesteś zdolna przebaczyć, ale nie zapomnieć, jak niektórzy mówią, stawiasz warunki przebaczeniu Boga. Mówisz: Przebaczasz mi tylko tak jak ja jestem zdolna przebaczyć, ale nie więcej."

Catia: Nie wiem, jak wytłumaczyć swój ból, jak bardzo możemy ranić Boga. I jak bardzo możemy ranić siebie samych przez tyle urazów, złych uczuć i niepochlebnych rzeczy, które rodzą się z naszych uprzedzeń i nadwrażliwości. Przebaczyłam; przebaczyłam z serca i poprosiłam o przebaczenie wszystkich ludzi, których zraniłam kiedykolwiek, aby odczuć pokój Boży.
Celebrans powiedział, "obdarz nas pokojem i jednością" ... a następnie: "pokój Pański niech będzie z wami wszystkimi."

Pokój od bliźnich i Jezusa
Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi (nie wszystkimi) ludźmi, którzy się ściskali, pojawiło się bardzo intensywne jasne światło. Wiedziałam, że to był Jezus i prawie że rzuciłam się, by uścisnąć osobę obok mnie. Naprawdę mogłam odczuć uścisk Pana w tym świetle. To On mnie uścisnął udzielając mi swojego pokoju, ponieważ w tym momencie byłam zdolna przebaczyć i usunąć z serca cały żal do innych. Tego właśnie chce Jezus, by dzielić się tą chwila radości, biorąc nas w objęcia i życząc nam swojego pokoju. Nadeszła chwila Komunii kapłańskiej. Ponownie zobaczyłam wszystkich kapłanów obok Arcybiskupa. Kiedy on przyjął Komunię Świętą, Maryja powiedziała:

"To jest chwila na modlitwę za celebransa i kapłanów, którzy mu towarzyszą. Powtarzaj razem ze Mną: ...

Zrozumieć kapłanów i im pomagać
Catia: Drodzy bracia i siostry, to jest moment, w którym powinniśmy modlić się za nich, bo oni są Kościołem tak jak i my, świeccy. Wiele razy my, świeccy, żądamy tak wiele od kapłanów, ale nie jesteśmy zdolni modlić się za nich, niezdolni zrozumieć, że oni są ludźmi, niezdolni zrozumieć i docenić samotności, która często towarzyszy kapłanowi. Powinniśmy zrozumieć, że kapłani są ludźmi tak jak my i że potrzebują być zrozumiani, otoczeni opieką. Potrzebują naszego uczucia i uwagi, ponieważ oddają swoje życie za każdego z nas jak Jezus, przez bycie konsekrowanymi dla Niego. Pan Bóg chce, żeby lud, który mu powierzył, modlił się i pomagał w uświęcaniu Pasterza. Pewnego dnia, gdy będziemy już po drugiej stronie, zrozumiemy cuda, które Pan zdziałał, dając nam kapłanów, którzy pomagają nam zbawiać nasze dusze.

Przyjecie Jezusa z czystym sercem
Ludzie zaczęli wychodzić z ławek do Komunii. Nadeszła wielka chwila spotkania. Pan powiedział do mnie: "Poczekaj chwilę; Chcę, żebyś coś zobaczyła..." Poruszona wewnętrznym impulsem podniosłam wzrok na osobę, która miała przyjąć Komunię Świętą na język z rąk kapłana. Spostrzegłam, że to była jedna z pań z naszej grupy, która poprzedniego wieczoru nie mogła pójść do spowiedzi, ale dziś rano uczyniła to przed Mszą Świętą. Kiedy kapłan położył Świętą Hostię na jej języku, błysk złocistego światła przeszedł przez tę osobę, najpierw przez plecy, następnie otaczając ją z tyłu, wokół ramion, a na końcu wokół głowy. Pan powiedział:

"Oto jak się cieszę obejmując duszę, która przychodzi z czystym sercem, by Mnie przyjąć."

Ton głosu Jezusa był tonem szczęśliwego człowieka. Byłam zdumiona widząc moją przyjaciółkę wracającą do ławki otoczoną światłem, w uścisku Pana. Pomyślałam o cudzie, który tracimy wiele razy, przyjmując Jezusa z małymi lub wielkimi winami, podczas gdy powinno być to święto. Wiele razy mówimy, że nie ma kapłanów, do których można pójść do spowiedzi w jakimś momencie. Ale problem nie jest w tym, by się móc spowiadać, ale w naszej łatwości ponownego wpadania w zło. Z drugiej strony w ten sam sposób, w jaki szukamy pięknego salonu, a mężczyźni fryzjera, gdy urządzamy przyjęcie, musimy także podjąć wysiłek poszukania kapłana, gdy potrzebujemy usunąć brud z nas samych. Nie możemy śmiało przyjmować Jezusa w momencie, gdy nasze serce pełne jest brzydkich rzeczy.
Kiedy poszłam przyjąć Komunię, Jezus powiedział do mnie:

"Ostatnia Wieczerza była momentem największej intymności z Moimi bliskimi. W czasie tej godziny miłości, ustanowiłem to, co mogło być uważane za akt szaleństwa w oczach ludzi, uczynienie Siebie więźniem Miłości. Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca wieków, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, żebyście pozostali sierotami, wy, których ukochałem bardziej niż własne życie."

Otrzymałam Hostię, która miała inny smak. Było to połączenie krwi i kadzidła, poczułam się całkowicie pochłonięta. Czułam tak wielką miłość, że łzy spływały mi po policzkach i nie mogłam ich powstrzymać. Kiedy wróciłam na swoje miejsce, gdy klęczałam, Pan powiedział: "Posłuchaj..."
Chwilę później usłyszałam modlitwy pani, która siedziała przede mną i która właśnie przyjęła Komunię Świętą. To co mówiła nie otwierając ust brzmiało mniej więcej tak:
"Panie, pamiętaj, że jest koniec miesiąca i my nie mamy pieniędzy, by zapłacić za czynsz, opłaty za samochód i szkołę dzieci. Musisz coś zrobić, by mi pomóc... Proszę, spraw, by mój mąż nie pił tak dużo. Nie mogę już wytrzymać jego upijania się tak często i mój najmłodszy syn będzie powtarzał znowu rok, jeśli mu nie pomożesz. On ma egzaminy w tym tygodniu... I nie zapomnij o naszej sąsiadce, która musi się przenieść. Niech ona zrobi to zaraz. Nie mogę już dłużej jej znieść... etc. etc." Następnie Arcybiskup powiedział: "Módlmy się," i całe zgromadzenie powstało na końcową modlitwę. Jezus powiedział ze smutkiem:

"Czy zwróciłaś uwagę na jej modlitwę? Ani przez chwilę nie powiedziała mi, że Mnie kocha. Ani przez chwilę nie podziękowała Mi za dar, którego jej w tym celu, aby ją podnieść do Mnie. Ani przez chwilę nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była litania próśb... i tak jest prawie ze wszystkimi, którzy Mnie przyjmują." (...) Umarłem z miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości pozostaję z wami. Ale wy nie zdajecie sobie sprawy, że potrzebuję waszej miłości. Pamiętaj, że jestem Żebrakiem Miłości w tej wzniosłej dla duszy godzinie."

Catalina: Czy zdajecie sobie sprawę, że On, Miłość żebrze o naszą miłość i my Mu jej nie dajemy? Co więcej, unikamy tego spotkania z Miłością ponad inne miłości, z jedyną miłością, która daje się w nieustannej ofierze. Źródło
nr9 
--------------------------------                                                                                     


Św. Faustyna Kowalska i  jej zawierzenie
Bogu

Płynie łódź życia mojego wśród mroków i nocy cieni,
i nie widzę wybrzeża żadnego, jestem na głębi morskiej przestrzeni.

Najmniejsza burza zatopić mnie może,pogrążając mą łódź w wód odmęcie, gdybyś Ty sam nade mną nie czuwał, Boże, w każdej chwili życia mego, w każdym momencie.

Wśród wycia, huku fal płynę spokojnie z ufności i patrzę, jak dziecię, bez lęku w dal,boś Ty mi, Jezu, światłością.

Wokoło groza i przerażenie, lecz głębszy spokój mej duszy niż głębina morza,bo kto jest z Tobą, Panie, ten nie zginie — tak mnie upewnia Twa miłość Boża.

Choć niebezpieczeństw pełno wokoło nie lękam się ich, bo patrzę w niebo gwiaździste
i płynę odważnie, wesoło,jak przystoi na serce czyste.

Lecz ponad wszystko dlatego jedynie, żeś Ty jest sternikiem moim, o Boże,
tak spokojnie łódź życia mojego płynie —wyznaję to w najgłębszej pokorze.
(Źródło nr10)

-------------------------------------------
Jan Budziaszek- perkusista  zespołu „Skaldów, propagator modlitwy różańcowej

"Dzienniczek perkusisty"/fragmenty/

Poszukiwanie  spowiednika i dary od Pana

Kilka dni temu zaproszono mnie do seminarium księży Salezjanów, abym w czasie rekolekcji dla kleryków opowiedział o moich odkryciach różańcowych. Po spotkaniu dostałem nową książkę o Janie Bosko. Z ciekawości otworzyłem, by dowiedzieć się, co Jan Bosko ma mi do powiedzenia. Przeczytałem:
"Najpewniejszą drogą do nieba jest częsta spowiedź i Eucharystia"
.
Dobrze ci tak mówić, mój kochany  święty Janie Bosko, a ja od czterech miesięcy, tj. od momentu, kiedy mój wieloletni spowiednik wyjechał do Austrii, miotam się jak łódź w czasie sztormu. Z każdym dniem jest mi coraz trudniej, nawet zaczynają  się pojawiać takie myśli: Po ci ci to wszystko, Panie Janeczku? ...Od czterech miesięcy mimo wszystko modlę się o stałego spowiednika, za przyczyną św. Jana Vianeya, a proboszcza z Ars, i wiem na pewno, że zostanę wysłuchany. Tylko kiedy?

Wczoraj odwiedził mnie Mietek, nie widzieliśmy się kilka lat. Przyszedł dowiedzieć się, co ja myślę o Monarze. -Robią na pewno dużo dobrego- mówię - ale wiele rzeczy mi się nie podoba. Na przykład zorganizowali wielki rockowy koncert w Warszawie na rzecz dzieci chorych na AIDS.Widziałem to w telewizji.Nietrudno było zauważyć wielu zaćpanych młodych ludzi...Głównym zaś sponsorem koncertu było szwedzkie pismo pornograficzne CATS. 

Pan przysyła z pomocą Mietka
Podczas przyjemnej pogawędki zwierzyłem się z mojego największego pragnienia:gruntownej spowiedzi.Mietek bez wahania wymienił imię pewnego zakonnika, bernardyna.-Zgłoś się do niego, tylko bądź nieustępliwy, gdyby nie chciał cię przyjąć, ponieważ ma wielu takich delikwentów jak ty.I tak doszło do tego, że dzisiaj rano z furty zatelefonowałem do nieznanego mi zakonnika: -Proszę ojca, ja w sprawie spowiedzi. Wiem, że ojciec jest bardzo zajęty. Jeżeli nie dzisiaj, to proszę wymienić inny termin.          W słuchawce zabrzmiał przyjemny głos: -Proszę zaczekać, zaraz będę na furcie.
Obok moich słabości, z którymi walczę, opowiedziałem zakonnikowi, jak do tego doszło, że właśnie znalazłem się tutaj. Dowiedziałem się, że na tym właśnie polega Boże prowadzenie.Czy to przypadek?

Pan daje nowe znaki
Dzisiaj Pierwszy piątek miesiąca. Rozpoczyna się też miesiąc Matki Bożej Różańcowej.Nie muszę opowiadać, bo na pewno wszyscy to przeżywają po spowiedzi. Jest to jakby nowy wiatr w żagle. To jeszcze nie koniec radości na dzisiaj. Po powrocie do domu, córka Baśka, która od kilkunastu dni walczy z silnym zatruciem, mówi:-Trochę słabo się czuję, czy nie zawiózłbyś mnie do spowiedzi? Także 13-letni Jacek, którego nieraz muszę wiele razy prosić, dzisiaj sam bez mojej zachęty poszedł do konfesjonału.

Panie, codziennie dajesz mi znaki...Jestem najszczęśliwszy na świecie, mogę znów zaczynać od nowa.
Źródło nr 11
----------------------------------------

2013       Z cyklu: Szkoła - uczeń-wiara

Śmiała się z nauczycielki a potem przyszła dziękować jej

Czasami może się wydawać, że z danego ucznia już "nic nie będzie". Doświadczenie nauczyciela, jego konsekwencja i ufność w pomoc Bożą, sprawiają cuda, "Pani we mnie uwierzyła." Przyszła do mnie po paru latach. Nie poznałam młodej dziewczyny, która w pewnym momencie rzuciła mi się na szyję i wylewnie uściskała... "Przyszłam pani podziękować... Pamięta pani jak mnie pani uczyła?"

 

Rzeczywiście przypomniałam sobie tą zamkniętą w sobie, zbuntowaną dziewczynę. Uczyłam ją parę lat temu, a ponieważ mnie zaskakiwała wybrykami, więc chwilami traciłam nadzieję, przez nią nie mogłam prowadzić lekcji…Ona nie omal znajdowała przyjemność w dokuczaniu mi… Oddawałam ją w modlitwie różańcowej, ale ona jakby pozostawała nie skuteczna, dziewczyna niemal śmiała mi się w głos. Przy końcu roku szkolnego, kiedy wychodziła jej ocena niedostateczna, przyszła, żeby mi powiedzieć:

 

"Niech się pani nie krepuje, proszę wpisać mi jedynkę, i tak wszyscy mnie już potępili..."
Wezwałam ją ponownie i wbrew logice powiedziałam: "Kasiu jeśli sądzisz, że zasługujesz na ocenę niedostateczną to ja ci ją mogę wpisać, ale... według mnie, dziewczyno, rokujesz nadzieję na przyszłość. Chciała uciec, ale zastąpiłam jej drogę i wręczając jej książkę powiedziałam: "Ucz się bo ja ci nie pozwolę pozostać z oceną niedostateczną". Siedziała całe popołudnie a ja razem z nią.

 

Nauczyła się! Skończyła szkołę... Przyszła po latach. Mówiła: "Gdyby nie pani nie skończyłabym szkoły, pani wtedy tak stanowczo kazała mi się uczyć. Była pani pierwszą osobą, która wierzyła, że ja całkiem uczciwie mogę się nauczyć, pani we mnie uwierzyła, a potem ja uwierzyłam, że jestem coś warta, pani słowa poszły ze mną i często je sobie powtarzałam.   A teraz przyszłam podziękować...

 

Kasię oddałam Maryi i jest ona moją radością, jest w mojej modlitwie, jest jedną, z wielu uczniów za których się modlę. Dzięki Kasi po raz kolejny zrozumiałam, że nauczyciel to nie tylko zawód, ale również powołanie.

----------------------



Katechetka z inicjatywy SzAR, zadała w klasie następujące zadanie :"Napiszcie list do nieba". Oto jeden z nich, kierowany do zmarłego dziadzia.

Witaj dziadziusiu! Na wstępie mojego listu pozdrawiam Cię. Chciałabym Cię spytać jak się czujesz bo ja wspaniale. Tęsknię za tobą. Szkoda, że nigdy Cię nie widziałam ale ty widzisz mnie- to dobrze. Mama opowiadała mi o tobie. Mówiła jaki ty byłeś dobry i miły. Wiesz, że chodzę do III klasy. Mam bardzo miłą wychowawczynię. Niestety muszę już kończyć. Następnym razem napiszę jeszcze jeden list. Znów serdecznie pozdrawiam.Sandra / z archiwum SzAR /
-----------------------------------

Czy wiesz?
1)  Jezioro związane z działalnością  2) kościelne podziemie z grobami, 3) człowiek z ranami jak np. św. Ojciec Pio?, 4) Duży instrument kościelny, 5) nie uznaje istnienia Boga,6) okrągła czapeczka dostojnika kościelnego,  7)mąż Elżbiety, ojciec św. Jana Chrzciciela, 8) kogo bracia sprzedali do Egiptu?, 9) Jak miał na imię ziemski opiekun Pana Jezusa i Maryi?,10)Jak miał na imię anioł, który zwiastował Maryi, że będzie matką Syna Bożego? Rafał, Michał, Gabryiel? 11) Kiedy obchodzimy święto Matki Bożej Różańcowej: 8IX,8XII,7X ?
-----------------------------


Cztery zadania na miesiące styczeń- luty- marzec 2017


1):Napiszę "List do nieba". Kto chce może go wysłać na pocztę SzAR - opublikujemy.

2) Pomodlę się przez 9 dni, aby klasa moja była lepsza odmawiając: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu (3razy) lub 1 raz przez 9 dni jedno "Zdrowaś Maryjo.."

3) Będę się kładł  spać o właściwej porze, bez przypominania mamy.

4) Nie będę zadzierał nosa, gdyż chcę być bliżej Boga.

-------------------------------
Humor
1)Co trzeba zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie? pyta ksiądz Pawełka, który przygotowuje się do I spowiedzi? "                           Trzeba nagrzeszyć, proszę księdza"!

2)Dlaczego tak się  trzęsiesz, Stasiu, pyta ksiądz ucznia wywołanego do odpowiedzi. Czy obawiasz się moich pytań?                      Nie , proszę księdza, obawiam się moich odpowiedzi!

3) Kto widzi i wie wszystko- pyta katecheta na lekcji religii? Nasza sąsiadka- odpowiada mała Kasia.

-----------------------------
Z  ankiet SzAR

Moja modlitwa

Modlitwa dla każdego człowieka powinna być czymś bardzo ważnym, gdyż jest ona przybliżeniem do Boga.To właśnie ona pomaga nam zrozumieć sens życia. Dzięki niej chwalimy to co dobre, a karcimy to co złe w zachowaniu naszych bliskich.Modlitwa uczy nas prawdziwie kochać (nie tylko okiem, ale i sercem).
Uświadamia nam również, że pieniądze nie są najważniejsze i że nie powinniśmy stawiać ich na szczycie piramidy naszych uczuć i marzeń. Modlitwą, która daje mi najwięcej radości jest różaniec.
Bardzo lubię odmawiać go wieczorem, przed snem, gdyż po rozmyślaniu nad minionym dniem, Matka Boska pomaga mi zasnąć ze spokojem panującym w moim sercu.
Karolina I a /gimnazjum/                                                                                       
-------------------------------



Wspomnienia-Konferencja Szkolnej Armii Różancowej-2007r.






Krótki wierszyk

Różaniec dziecka

Palce jego rąk jeszcze są małe i niezbyt silne,
ale przy przebieraniu ziarenek różańca- bardzo pilne.
Jeden dziesiątek codziennie w swym sercu nosi
i Maryję o opiekę prosi. (Z.B.)

---------------------------------
Odpowiedzi:ad.1)Genezaret. ad. 2) skrypta, 3)stygmatyk, 4)organy,5)ateista, 6)piuska, 7)Zachariasz, 8)Józefa,9)Józef,10) Gabryiel, 11)7X

Ogłoszenie reklamowe!!

Do czytania kwartalnika "Internet z Maryją"  innych  zapraszaj
i przez to chwałę Maryi skutecznie ogłaszaj.

-------------------------------
Źródła:Nr 1 ) http://frjustin.blogspot.com Nr2) H. Zorza P. "Medziugorje,
Nr3) Bossis G."On i ja", Nr 4) Maria Simma "Moje rozmowy z duszami czyśćcowymi", Nr5)"Rękopis z czyśćca", Nr6 )Piotr Brzóska "Dziennik Łódzki",Nr7 Niedziela, Nr 8)Któż jak Bóg" 2/1998, Nr9) "Miłujcie się" nr 3/2004,  10) Faustyna Kowalska "Dzienniczek", Nr11) J. Budziaszek- "Dzienniczek perkusisty".