Do not be ashamed to pray the Rosary alone, on your way to school, to universities, to work, in the streets and public transport... do not hesitate to promote it in the house to your parents and siblings.
John Paul II
(XVIII World Youth Day 2003r.)

for the youngest

Listen to the song

You must have Flash Player installed in order to see this player.

visitors Counter

Odwiedziny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
16
220
250

-30

Wszystkie odwiedziny
od 7 października 2009 627 392
Nowy Tydzień PDF Print E-mail
There are no translations available.

e
"Nowy tydzień"


Zapraszamy do nowych przemyśleń!









Nowy Tydzień



Siedem grzechów głównych to grzechy, które tradycyjnie uważane są za źródło wszystkich innych grzechów, błędów i wad. Należą do nich:

1. Pycha

2. Chciwość

3. Nieczystość

4. Zazdrość

5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

6. Gniew

7. Lenistwo

Tam jest ukryty szatan.


Justyna: Jak Bóg działa w moim życiu…

Opowiem Wam moją historię: 3 lata temu, we wrześniu, upadłam w kościele na kolana i, zalewając się łzami, prosiłam Boga o pomoc, bo posypał mi się związek, z kimś, z kim chciałam być już na zawsze. Od zawsze chodziłam do kościoła, jednak Boga traktowałam jak sędziwego staruszka, który tylko czeka aż się potknę, żeby mnie ukarać. Bardziej się Go bałam, niż kochałam.

W domu zostałam bardzo rygorystycznie wychowana, nie doświadczyłam miłości, zawsze musiałam sobie radzić sama. Próbując zasłużyć na miłość rodziców robiłam wszystko najlepiej, jak potrafiłam, aż udało mi się skończyć prestiżowe studnia. Jednak w sercu czułam pustkę.

Gdy spotkałam tego jedynego, jak mi się wydawało, wszystko inne przestało się liczyć. Nadal dużo pracowałam, ale cały wolny czas poświęcałam chłopakowi. Ta miłość stała się ważniejsza od moich szkoleń, od znajomych, od rodziców i wreszcie od samego Boga, bo zaczęłam nawet opuszczać msze św., by spędzać z nim jak najwięcej czasu w niedziele…

Jak nie trudno się domyśleć, chłopak poczuł nade mną władzę i sielanka się skończyła. Znajomość zaczęła się sypać na moich oczach, a ja nie wiedziałam, co robię nie tak. Na domiar złego, jego rodzice, początkowo mną zachwyceni, zaczęli wybijać mu mnie z głowy, ponieważ okazało się, że jako osoba mająca własne zdanie i ,mimo wszystko, duży wpływ na chłopaka, zagrażam modelowi ich rodziny, w którym rządzi jego matka. Wtedy poprosiłam Boga o pomoc, chociaż tak naprawdę nie wierzyłam, że można mi w tej sytuacji jakkolwiek pomóc.

3 dni później zadzwoniła koleżanka, z którą od roku nie miałam żadnego kontaktu i zaprosiła mnie na rekolekcje Odnowy w Duchu Św. w naszej parafii. Poszłam dopiero na trzecie spotkanie, bo zawsze mi coś wypadało, nie mówiąc już o ogromnym zniechęceniu, wręcz rozpaczy. Teraz już wiem, kto mi podsyłał takie myśli. Chodziłam tam nie z wielkiej wiary, ale tylko dlatego, że na chwilę mogłam zapomnieć o moim posypanym życiu i po spotkaniach czułam w sercu przez chwilę radość i spokój.

Później były kolejne, delikatne zaproszenia od Ducha Św. na różne msze, spotkania formacyjne, rekolekcje, pielgrzymki. Z chłopakiem zrywałam 3 razy, nie mogłam do niego dotrzeć, jakby przestał mnie rozumieć, jednocześnie jego rodzice wywierali na niego ogromną presje, plotkowali na mój temat w całej okolicy. Płakałam co noc, straciłam chęci do życia, do pracy, jedyne ukojenie znajdowałam w modlitwie. Wbrew nadzieji odprawiłam krucjaty eucharystyczne i liczne nowenny za mnie, za niego i jego rodziców. Poruszyłam całe niebo i wszystkich świętych.

Na którychś rekolekcjach przyszło rozeznanie, że powinnam całkowicie odciąć się od niego i pójść za Jezusem. Tak zrobiłam, choć trwało to kilka miesięcy, nadal go bardzo kochałam, a on bez przerwy do mnie wydzwaniał i obiecywał, że się zmieni. Równo rok po zerwaniu zadzwonił do mnie po raz ostatni.

W czerwcu tego roku usłyszałam o nowennie pompejańskiej. Pomimo, że nie miałam już z nim kontaktu, postanowiłam odmówić ją w intencji jego nawrócenia, bo z tego wynikały wszystkie problemy w jego życiu. Zaraz po odmówieniu pierwszej, zaczęłam drugą, tym razem w intencji spotkania tego, którego Pan mi przeznacza.

Od razu doszły mnie słuchy, że mój były związał się z dziewczyną wskazaną przez swoich rodziców, co mną wstrząsnęło, doszły do tego conocne koszmary i duże trudności w pracy.

Trzecią NP ukończyłam 4.12 i była ona najgorsza pod względem ataków złego, chyba dlatego, że ofiarowana za dusze w czyśćcu cierpiące. Wróciły stany depresyjne, poczucie bezsensu życia, docinki ze strony różnych ludzi, że jestem sama (mam 30 lat) i ogromne straty finansowe w pracy ( w ciągu tygodnia zepsuło mi się wszystko, co mogło się zepsuć, co kosztowało mnie prawie 5 tyś zł). Nie poddałam się, bo miałam świadomość, że stawka jest wysoka i tym chętniej odmawiałam różaniec. Po skończeniu NP, wszystko minęło jak ręką odjął, a ja dostałam znaczną podwyżkę, także nie tylko odrobię finansowe straty, ale wreszcie wyjdę na prostą.

Z perspektywy czasu, jak patrzę na te 3 lata, widzę, że ten chłopak był dla mnie błogosławieństwem. Dzięki tej zawiedzionej miłości poznałam Jezusa żywego, który działa w życiu każdego, kto Go o to poprosi. Przeczytałam mnóstwo ciekawych książek, obejrzałam wiele wartościowych filmów i, przede wszystkim, zaniosłam niesamowitą ilość modlitw do Boga za innych ludzi, czego nigdy nie robiłam, będąc z nim w związku. Nadal się za niego modlę, ale mam już wolność co do planów Boga wobec mnie. Jeśli wolą Boga jest, byśmy byli razem, to na pewno tak się stanie, jeśli nie, to wierzę, że spotkam jeszcze kogoś, kogo pokocham, jak tamtego.

Przez te 3 lata Jezus uleczył wszystkie rany mojej duszy, bym była dla kogoś wartościową żoną. Teraz Bóg jest dla mnie na pierwszym miejscu, uleciały wszystkie kompleksy i zranienia z dzieciństwa. Jezus robił to w czasie, poprzez różne wydarzenia, ludzi, których stawiał mi na drodze. Cały ten bagaż, który sprawiał, że nie wychodziły mi związki, ale i czułam się gorsza, wręcz nic nie warta, zrzuciłam bezpowrotnie.

Ponadto trafiłam na fenomenalne szkolenia w moim zawodzie, dzięki czemu znacznie podniosłam swoje kompetencje i satysfakcje z wykonywanej pracy, zaczęłam zarabiać więcej.

Te 3 NP nauczyły mnie całkowitego zawierzenia Bogu, oddalam Mu to, czego dotąd nie chciałam oddać. Jestem już innym człowiekiem, nie wiem, co jeszcze Pan dla mnie zaplanował, ale zgodzę się na wszystko, bo dzięki Niemu przestałam w życiu utykać, a zaczęłam galopować…

Chwała Panu!

-------------





Wielkanoc 2021


o                            

W tym zatroskanym  Okresie Wielkanocnym, dotykaj Jezusie Chrystusie Zmartwychwstały swoją odkupieńczą mocą wszystkie dzieci i młodzież odmawiająca codziennie 1 dziesiątek różańca.

Niech Twoje błogosławieństwo w każdym młodym sercu zagości
i przyniesie z Bożej mocy trochę więcej radości.
W dawnych czasach też plagi wirusów istniały,
ale ówczesne pokolenia, modlitwą je pokonywały.




Trevignano Romano 3IV2O21

Zapowiedź stałego znaku na niebie!

Maryja: Moje dzieci, to jest wyjątkowa Wielkanoc, bo od dziś znaki, które nadejdą, będą widoczne dla wielu ludzi, a przede wszystkim zobaczycie największy i długo oczekiwany znak, nikt nie będzie mógł powiedzieć, że został wykonany przez człowieka.

Dzieci, dziś jest dzień ciszy i bólu, pamiętajcie, że pod Jego ukochanym krzyżem stałam się Matką was wszystkich. Módlcie się pod krzyżem, ponieważ rany, które nadejdą, zostaną obmyte krwią mojego Syna. Dzieci, jestem tutaj razem z wami wszystkimi, aby otworzyć wasze serca na łaskę. Módlcie się za zagubionych kapłanów.Teraz zostawiam was z moim macierzyńskim błogosławieństwem w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, Amen.



---------


 

 


Skąd się wziął Post?


Oficjalna nazwa Wielkiego Postu brzmi: "ŚWIĘTA CZTERDZIESTNICA" 
Okres czterdziestodniowy został uświęcony w dziejach zbawienia.

-
Mojżesz przebywał 40 dni  na rozmowie z Panem Bogiem.
-
Eliasz odbył czterdziestodniową pielgrzymkę do góry Horeb.

-

40 lat trwała wędrówka Izraelitów do Ziemi Obiecanej, aż do zupełnego  odnowienia narodu przez wymarcie

pokolenia, które buntowało się  przeciw woli Bożej.

-

Czterdzieści dni przebywał Pan Jezus na pustyni, gdyż przygotowywał się do swojej działalności Zbawienia.

-

40 dni Kościół przygotowuje się do odnowienia życia duchowego swoich dzieci.



Tak czynić trzeba!


W okresie Wielkiego Postu szczególnie zginam dla Pana swe kolana
i dbam o to, aby było tak zawsze, to znaczy wieczorem i z rana.

Codziennie przez różaniec buduję sobie drogę do nieba,

to mnie umacnia  i wiem, że tak czynić trzeba.

Wynagradzam Jezusowi za grzechy moje i innych ludzi,

może pragnienie życia z Bogiem w nich się  obudzi.

Codziennie staram się zrobić dobry uczynek,

aby duchowo zakwitnąć i być dobry jak w cieście rodzynek.


Nie wszystko mi jednak dobrze wychodzi,

czasami dochodzi do duchowej powodzi.

Złość we mnie kilka razy na dobre zaszalała,

a sumienia wcale  nie dotykała.


Zawołałem wtedy do Maryi,  módl się o łaskę dla mnie grzesznika,

bo widzisz, jak szybko Boża łaska we mnie wysycha.

Ona w niebieskim skarbcu szybko odnalazła moje prośby  różańcowe.

Powiedziała - ” Nie martw się, otrzymasz łaski nowe.


Bóg widzi wszystkie Twoje posty i wyrzeczenia

i przez to życie wielu grzeszników na lepsze się zmienia.

Po śmierci omijają piekło  i trafiają do czyśćca, a nawet do nieba,

módlcie się więc i poście, bo tak czynić trzeba”. /Z.B./



Dwa spojrzenia na post:

1.Posty są bardzo miłe Bogu a nielubiane przez złe duchy, bo mają moc pokonania ich. Są też wybawieniem.

2.W pewnych określonych sytuacjach Bóg daje dyspensę od postu, ale w zamian dostaje ofiarę cierpienia. O. Daniel przedstawił nam jeszcze jedną okoliczność, która wymusza rezygnację z postu. Gdy ktoś częstuje nas ze szczerego serca nie należy mu odmawiać. Chodzi o to, żeby nasz post nie był cierpieniem dla życzliwych nam ludzi. Ofiara postu jest wielkim Darem Bożym. Gdy się go nie dostaje, post jest trudny do utrzymania. Można prosić o ten dar Boży bo jest on zbawienny dla naszego zdrowia gdyż oczyszcza organizm z toksyn i innych nagromadzonych zanieczyszczeń. Post pokarmowy, o którym piszę, można zamienić na post duchowy, który jest znacznie trudniejszy np.

  • ·

Nie będę nikogo oceniać, a tym bardziej osądzać.

  • ·

Ograniczę swoją mowę do tego co niezbędne, co Boże, co buduje a nie rujnuje.

  • ·

Nie będą pouczać i przekonywać do swojej drogi życiowej, bo Bóg każdego prowadzi wybraną dla niego drogą. Można jednak pomóc w zrozumieniu określonych sytuacji gdy ktoś nas o to poprosi. Ale wtedy trzeba poprosić Ducha Świętego, żeby nas prowadził. itp.

Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry, życzę Wam –tak jak i sobie –wzrastania w małości. Ela



Jeśli.....?

Jeśli prawda o wirusach zostanie uwolniona,
to Polska na pewno zostanie uzdrowiona.
Jeśli na ustach Polaków będzie modlitwa wieczorem i z rana,
to Polska  będzie wygrana.

Jeśli różańcem, każda doba w rodzinie będzie zaznaczona,
to Polska będzie odrodzona.

Jeśli każda świątynia na nowo będzie zapełniona,
to Polska według proroctwa  będzie spełniona.

Jeśli Chrystus będzie przyjmowany do ust i zgięte będą kolana,
to Polska  będzie niepokonana.
Jeśli Konstytucja w prawa Chrystusa Króla będzie ubrana,

to Polska będzie uratowana.

Z.B.



Nadzieje w św. Józefie

Opis przygód ze św. Józefem

s. Lilianna, wykształcenie wyższe teologiczne, lat 43

 

 

Tak na dobre moja przygoda ze św. Józefem rozpoczęła się w liceum. Codziennie przed lekcjami i po zajęciach zachodziłyśmy z koleżankami do kolegiaty na krótką modlitwę. Nasza pobożność oczywiście wzrastała przed klasówkami i wystawianiem ocen na koniec semestru. Święty Józef był bardzo wyrozumiały dla naszych uczniowskich problemów, zawsze pomagał i podnosił na duchu.

Na początku nowego roku szkolnego, w maturalnej klasie, odwiozłam swoją starszą o rok przyjaciółkę do klasztoru. Wszystko bardzo mi się tam podobało: i uśmiechnięte, cicho stąpające zakonnice, i uroczysta atmosfera panująca wśród starych murów, i donośny dzwonek przy furcie, i kanapki ze świeżym twarogiem. Zapragnęłam pozostać. Siostry były jednak nieugięte: „Kończysz liceum i dopiero wtedy przyjeżdżasz”. Myślałam sobie: po co mi ta matura? I bez tego mogę obierać kartofle w klasztornej kuchni... Trzeba jednak było wracać.

Wróciłam więc i zaczęłam się naprzykrzać św. Józefowi: Zrób coś, proszę. Wiem, że możesz coś wymyślić.

Czekać cały rok wydawało mi się wiecznością. Zdawałam sobie sprawę z niezręcznej sytuacji, w jakiej stawiałam mojego Orędownika, bo co niby miał ze mną zrobić w ciągu roku? Do klasztoru słałam tęskne listy i wypytywałam moją przyjaciółkę o szczegóły jej nowego życia. Och, jak bardzo chciałam już TAM być!

Tymczasem minęła złota polska jesień, biała zima i nadchodziła wiosna. Jednego dnia listonosz przyniósł mi tajemniczy telegram: „Wizyta u lekarza 19 marca. B.”. To siostry informowały mnie, kiedy mogę przyjechać złożyć dokumenty do zakonu. Pobiegłam do wychowawczyni, aby zwolnić się z dwóch dni nauki i pojechać do klasztoru. Były to czasy realnego socjalizmu i sprawa musiała pozostać w tajemnicy.

– Pani profesor, proszę mnie zwolnić z lekcji w piątek i poniedziałek, muszę jechać do Krakowa. Właśnie otrzymałam telegram.

Obejrzała blankiet, a potem przyjrzała mi się uważnie.

– Co ci dolega?

Zrobiłam nieokreślony gest ręką.

– Takie tam sprawy...

– No dobrze, jedź.

I tak w swoje święto św. Józef zaprowadził mnie do klasztoru. Oczywiście wróciłam, by zdać maturę i dopiero w czerwcu pojechałam na stałe. To było ponad 20 lat temu...

Święty Józef lubi podróżować. To mu pozostało po Egipcie. Chętnie też towarzyszy w podróżach swoim czcicielom. Przekonałam się o tym wielokrotnie.

Wysłano mnie do Francji na studia. Miałam szczęście modlić się w Lourdes, La Salette i w wielu innych sanktuariach, a mnie marzyła się Fatima.


Józefie..?

Pewnego wieczoru Siostra Przełożona oznajmiła, że otrzymałyśmy dwa darmowe bilety na samolot do Fatimy. Pielgrzymkę organizowała grupa francuskojęzycznych Kanadyjczyków i chcieli zabrać z sobą jakieś zakonnice. Gdyby któraś z sióstr zechciała, a jeszcze tam nie była... Jedynym mankamentem wyjazdu było to, że miał trwać aż 10 dni. Mankamentem? Dobry Boże!

Potem okazało się, że większość grupy stanowią parafianie parafii św. Józefa z Montrealu. Józefie...

Od kilku lat pracuję na Ukrainie w parafii... św. Józefa. Piękny neogotycki kościół obchodzić będzie wkrótce stulecie swego istnienia. Oczywiście komuniści zdążyli go zamknąć (1935 r.) i zamienić na fabrykę łożysk tocznych. Strącili krzyż z wieży kościelnej, wieżę ścięli, sprzęty zagrabili lub zniszczyli, w środku wybudowali trzy piętra. Do naszych czasów nie wiadomo jakim sposobem zachowała się jedynie alabastrowa figura św. Józefa dłuta Cypriana Godebskiego.

Mieszkamy w chacie podobnej do innych, różniącej się jedynie wyposażeniem, bo mamy niektóre użyteczne sprzęty elektryczne. Sęk w tym, że w razie awarii nikt nie potrafi ich naprawić. Gdy nie da się tego zrobić za pomocą drutu i gwoździa, „mechanikom” ręce opadają. Cóż pozostaje? Oczywiście niezawodny św. Józef!

Większość domów nie ma bieżącej wody. Ludzie wędrują z wiadrami do wykopanej pod lasem studni. My w piwnicy mamy przywiezioną z Polski pompę tłoczącą wodę do domu. Pewnego dnia urządzenie przestało działać. Nikt nie umiał nam pomóc. Święty Józefie, w Tobie jedyna nadzieja... Przyniosłyśmy małą gipsową figurkę Świętego i ustawiłyśmy na półce w piwnicy. Krótka modlitwa, pokropienie wodą święconą i... pompa ruszyła! To było trzy lata temu. Święty Józef stoi tam nadal, a wysłużona pompa ciągle pracuje.

Na komputerach się nie znam, więc w pewną sobotę byłam niepocieszona, gdy komputer odmówił mi posłuszeństwa. Usiłowałam sobie przypomnieć, jak jeszcze można spróbować go naprawić, ale około północy miałam już dość. Od czego jednak św. Józef? Przyniosłam figurkę, postawiłam na komputerze i mówię mu: Kochany święty Józefie, wprawdzie w Twoich czasach nie było tego typu wynalazków, jednak jestem pewna, że mi pomożesz. Wiesz dobrze, że jesteś moją jedyną nadzieją.

Odmówiłam modlitwę, pokropiłam komputer wodą święconą i spokojnie poszłam spać. Nazajutrz rano, jeszcze przed pójściem do kościoła, sprawdzam, co św. Józef zrobił. Ku mojemu ogromnemu zdumieniu – komputer nadal nie działa. Nie może być, Józefie, czyżbyś się na tym nie znał? W poniedziałek rano znów zasiadam przy biurku i... wielkie nieba! Wszystko w porządku! Mój Boże, że też wcześniej na to nie wpadłam: przecież wczoraj była niedziela, św. Józef świętował!

Jak w większości tutejszych budynków do ogrzewania domu mamy kocioł gazowy. Zimą bywa dość zimno. W styczniu zapowiadali nadejście wielkich mrozów, a u nas coś się stało z kotłem i temperatura w domu nie przekraczała 13–14 stopni. Chodziłyśmy więc opatulone we wszystko, co się dało, bezskutecznie usiłując dodzwonić się do „służby gazowej”. I tym razem św. Józef przyszedł nam z pomocą: po modlitwie do niego s. Przełożona jeszcze raz poszła obejrzeć piec i nieświadomie nacisnęła przycisk, który z miejsca spowodował, że wszystko zaczęło normalnie funkcjonować. Miałyśmy szczęście, następnej nocy rozpoczęła się iście syberyjska zima...

Mogłabym opowiadać wiele jeszcze takich różnych historyjek, które ktoś może uznać za przypadek lub zbieg okoliczności. Dla mnie jednak jest to pewne: św. Józef jest niezawodny i zawsze pomaga!

 

Modlitwa do św. Józefa

"Oddal od nas, ukochany Ojcze, św. Józefie, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Przybądź nam łaskawie z pomocą niebiańską w walce z mocami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus od niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń nasze rodziny, dzieci i młodzież, naszą Ojczyznę i Kościół Boży od wrogich zasadzek i wszelkiej przeciwności"

Św. Jan Paweł II, Redemptoris Custos, 31



Ksiądz Marian Matusik

Szatan najbardziej boi się Maryi i różańca.

Drży przed Jej potęgą. W 1981 r. Ojciec Święty Św. Jan Paweł II nadał różańcowi moc egzorcyzmu. Modlitwa ta ujawnia siłę słowa Bożego, a tego boi się szatan. Zatem jeśli ktoś z wiarą odmawia różaniec, to tak jakby odprawiał modlitwę egzorcyzmującą. Różaniec ma ogromną moc przeciwko demonom. Księża powinni często o tym przypominać.
Niedawno przyszedł do mnie młody człowiek, który podejrzewał, że jest opętany. Od razu stwierdziłem, że tak nie jest, ale postanowiłem z nim porozmawiać. Między słowami powiedziałem do niego: „zobacz, jaki mam ładny różaniec”. Chłopak zaczął go oglądać. Wtedy powiedziałem mu: „kochany, gdybyś był opętany, nie mógłbyś nawet spojrzeć w kierunku różańca, nie mówiąc o wzięciu go do ręki”.
Szatan nienawidzi różańca, a jednocześnie strasznie się go boi. To logiczne, bo zły duch stanowi nieskończone zaprzeczenie Maryi szczególnie w dwóch cechach: pokory i posłuszeństwa. Pycha i nieposłuszeństwo sprawiły, że z pięknego anioła zmienił się w diabła. Dlatego każdy, kto idzie w kierunku pychy i nieposłuszeństwa, idzie w stronę szatana.



Kto silniejszy?





W życiu każdego z nas może się zdarzyć : choroba, nieszczęśliwy wypadek, złe stopnie , alkohol, narkotyki, pożar domu lub powódź, zdrada koleżanki itp.?

Gdy świat nam się zawali, legnie w tak zwanych gruzach-nadzieja  jest zawsze
w Chrystusie. On nie zawodzi, jest silniejszy, niż wszystkie trzęsienia ziemi.
To zdjęcie jest tego dowodem.
Rozmawiasz codziennie z Jezusem, z Maryją?
Warto się modlić na różańcu, bo trzęsienia się jednak zdarzają.

-----------

Trevignano Romano 20 stycznia 2021

Moje dzieci, ugnijcie kolana w modlitwie. Chciałbym cię pocieszyć, mówiąc, że

każde słowo, każdy gest, każde spojrzenie zwrócone na mnie, Króla nieba i

ziemi, będzie w tym czasie jeszcze bardziej błogosławione. Patrzę na was i

widzę wasze serca i błogosławię was i daję wam mój pokój, który z kolei

wniesiecie do waszych domów. Kocham cię i jestem tu zawsze, czekam na

ciebie każdego dnia jak biedny żebrak, proszę tylko o Miłość.

Twój Jezus



Rok 2014-Spotkanie -Konferencja SzAR



PLOTKA

„Nigdy nie powtarzaj słów zasłyszanych, a nic na tym nie stracisz. Nie mów ich ani przyjacielowi, ani wrogowi, i jeśli to nie będzie grzechem dla ciebie, nie wyjawiaj!”
(Syr 19, 7-8)

OSĄDZANIE

„Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego! A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?” (Jk 4, 10-11)





Tajemnice Jana Pawła II

Jan Paweł II swój dzień najczęściej rozpoczynał od leżenia krzyżem w prywatnej kaplicy. Sam na sam z Bogiem…Dzień rozpoczynał zawsze od adoracji….Był po prostu umówiony z nim każdego dnia. Ponieważ postawił modlitwę w samym centrum, potrafił radzić sobie z najbardziej wypełnionym programem dnia, a każdy z nich był na większą chwałę Pana. Widzieliśmy to w Krakowie na Wawelu podczas ostatniej wizyty w Polsce.

Papież, jak każdy kapłan każdego dnia potrzebował rozmawiać z tym, którego reprezentuje. Nie przejmował się tym, że media nie znoszą ciszy. Poprosił nas o brewiarz i modlił się słowami psalmów, których także używał Jezus. Rozważał słowa Pisma świętego, przeznaczone na dany dzień. Tak było podczas wielu podróży apostolskich. Zawsze znajdował czas na prywatną rozmowę z Bogiem. Zanim rozmawiał z ludźmi, najpierw napełnił się Bogiem.


 


 



O. JULIAN RÓŻYCKI OP

W różańcu i poprzez różaniec znalazłem „łaskę drogi i prawdy”. Nie pamiętam, kiedy matka nauczyła mnie podstawowych modlitw różańcowych: Ojcze nasz, Zdrowaś, Maryjo i tajemnic różańcowych. Zrosły się one od początku z nurtem mojego życia.

Żywy Różaniec

Pewnego lata odmawianie różańca stało się moją sprawą osobistą. Mogłem mieć wtedy około dziesięciu lat. Gdy po południu pasłem krowy, od pioruna zapaliła się stodoła. Dorośli pobiegli na ratunek, zostałem sam przy krowach. Widok był groźny i wtedy po raz pierwszy wyciągnąłem z kieszeni koronkę i zacząłem odmawiać różaniec. Od tamtej pory odmawiałem go codziennie, przynajmniej pięć dziesiątków. Pamiętam nawet „trans” modlitewny, podczas którego odmawiałem wszystkie piętnaście tajemnic, nie zważając na to, co się wokół mnie działo. Potem był jeszcze Żywy Różaniec, zmiana tajemnic różańcowych i zaciekawienie kolegów i koleżanek: „Pokaż, jaką masz tajemnicę”. Tak było w szkole podstawowej, a potem i w średniej. Mimo wykopków ziemniaków i pracy jesiennej z radością biegłem na wieczorny różaniec w kościele. Nie było jeszcze wtedy elektryczności. Ciemny kościół oświetlony ołtarzowymi świecami wyglądał bardzo tajemniczo. Byłem już wtedy ministrantem i klęczałem po lewej stronie ołtarza. Wszyscy odmawiali śpiewnie różaniec, a my klęczeliśmy obok celebransa przed Najświętszym Sakramentem. I wtedy zdarzyło się coś, czego przez długi czas nie mogłem pojąć. Na lekcjach religii nauczyłem się, że po przeistoczeniu w Hostii obecny jest Pan Jezus, ale to była wiedza teoretyczna, wyuczona. Tymczasem owego wieczoru, chyba w piątej klasie, nagle z Hostii jakby wyszły promienie światła i przeniknęła mnie żywa Obecność tak mocno, że nie śmiałem nawet oczu podnieść na Hostię. Cały byłem przeniknięty tą Obecnością, a zarazem miłością przedziwną Pana, Brata i Przyjaciela. Od tamtego czasu Hostia jest dla mnie zawsze żywą Obecnością.

Uciszone serce

Gdy byłem uczniem w szkole średniej w Krakowie, w drodze do szkoły mijałem wiele kościołów, ale zauroczyła mnie uśmiechnięta Pani Różańca z bazyliki dominikańskiej. Rano służyłem do Mszy świętej, a wieczorem biegłem na różaniec. Gdy wracałem zmęczony ze szkoły, bazylika zapraszała mnie swoim cichym chłodem. Pięć dziesiątków różańca przywracało sercu ciszę, ukojenie i poczucie dobrze wykorzystanego czasu. A potem Pani Różańca „uśmiechnęła się” i zaprosiła do różańcowego zakonu.
Nowicjat, studia – wszystko szło według ustalonej kolejności. Nadeszła pora święceń. Obudzony nagle na nocne czuwanie przed święceniami, uświadomiłem sobie, że jest to moja osobista decyzja. Przeraziłem się. Uratował mnie znowu różaniec. Ojciec magister otworzył tabernakulum. Odmawiał razem z nami, kandydatami do święceń, tajemnice radosne. Czułem, jak z każdą tajemnicą opada lęk, a serce powoli zostaje uciszone. Przyszły mi na pamięć słowa jednego z ojców profesorów: „Pan Bóg nie daje łask na zapas. Daje tyle, ile potrzeba na teraz”. Nie warto zatem zbytnio martwić się. Przy czwartej tajemnicy ofiarowania wróciła decyzja przyjęcia święceń.

 

Obozowe cuda

Trudno byłoby wymienić, ile łask spłynęło na mnie dzięki Różańcowi przez dziesięć lat mojej posługi kapłańskiej w Polsce. Obozy młodzieżowe, studenckie, ministranckie, piesze pielgrzymki, rekolekcje. Wspomnę tylko jeden obóz w Bieszczadach. Młodzi przyszli do mnie i powiedzieli: „Chcemy, abyś nauczył nas modlitwy”. „Modlitwy to ja was nauczyć nie mogę – odpowiedziałem. – Tylko sam Pan może nas nauczyć modlitwy. Ale będziemy się razem modlić”. I zdarzyła się rzecz niewiarygodna. Na obozie codziennie była Msza święta i piętnaście tajemnic różańca. Trudno byłoby policzyć, ile tam cudów się zdarzyło. Wspomnę więc tylko jeden.

Po Mszy świętej i śniadaniu wyruszamy na Połoninę Wetlińską. Jak zawsze, na początku, w marszu, odmawiamy tajemnice radosne. Ale gdy blisko południa zbliżaliśmy się do domku-schroniska, słońce zaczęły przysłaniać ciężkie chmury. Jeden z uczestników przerażony mówi: „Chodźmy pod dach”. Na to szef obozu: „Pokażemy, że gdzie dwóch lub trzech o coś prosi, otrzymują” (por. Mt 18, 19). Osobiście wolałbym iść pod dach, ale nie mogłem gasić wiary szefa i odpowiedziałem bez entuzjazmu: „Ano, pokażemy”. Mimo ciężkich chmur poszliśmy w trawę po pas. Ponieważ było południe, na małej polance zjedliśmy „małe co nie co”. Potem zaczęliśmy różaniec. Przed każdą tajemnicą śpiew, rozważanie, intencje. Recytacja – bez pośpiechu. Okrążyły nas czarne chmury. Jestem w trakcie rozważania przed kolejną tajemnicą. Przerażony szef mówi: „Módlmy się, bo nas zaleje”. Odpowiedziałem mu: „Modlić się, to znaczy być razem z Bogiem i bliźnimi. Nie bój się, już dawno się modlimy”. I nagle w czarnej chmurze otworzyło się nad nami jasne okno. Dookoła był cień, tylko nad naszą polanką była jasna, słoneczna plama. Widzieliśmy, jak u podnóża naszej góry przechodziła smugami deszczu ulewa, a na nasze głowy nie spadła ani jedna kropelka. Byliśmy pod parasolem Najlepszego Ojca. Patrzyliśmy na siebie bardzo zdziwieni. Ciężka ulewa przeszła kilkadziesiąt metrów poniżej nas. Wspomnienie tamtego różańcowego obozu jeszcze dotąd wywołuje ciepłe wspomnienie.

Łowienie siecią

W Japonii przeżyłem 25 lat. Wielokrotnie miałem okazję przekonać się o prawdziwości stwierdzenia św. Maksymiliana: „Kto apostołuje bez nabożeństwa do Niepokalanej, łowi dusze pojedynczo, na wędkę. Kto ma nabożeństwo maryjne, łowi dusze sieciami”. Nie wiem, ile rybek wpadło w sieć mojego nabożeństwa maryjnego, ale jedno jest pewne: mam kontakt z całą Japonią, od Hokkaido po Okinawa; przychodzą do mnie młodzi i albo przyjmują na chrzcie imię św. Maksymiliana, albo św. Ludwika (Grigniona de Montforta). Najtrudniejsze sprawy powierzam w różańcu Matce Bożej i one jakoś przedziwnie się rozwiązują. Różaniec pozwolił mi odnaleźć życiową drogę i prawdę Ewangelii, którą z radością przekazuję innym.

 



---------


„Ojciec Pio powiedział pewnej osobie: „Istnienie piekła jest prawdą naszej wiary, a szatan istnieje ! Tylko modlitwą różańcową można go pokonać”. Ojciec Pio „tą swoją bronią”, jak nazywał paciorki różańca – pokonał rzesze diabłów”.

„Każdy człowiek codziennie jest atakowany przez Złego wieloma myślami, które niczego nie budują oprócz stresu, dlatego ciągła modlitwa różańcowa jest zaporą dla tych myśli” (wg Jana Budziaszka),

„Różaniec święty jako modlitwa egzorcystyczna sam w sobie jest już zwycięstwem nad złym duchem”a „Zwycięstwo przychodzi przez Różaniec”).


Maryja do Hanny Barbary Klos (1902 – 1981)



Niech każdy o tym pamięta i niech wie, że dobrze odmawiany Różaniec zdziała

więcej, niż gdyby budował wielkie gmachy, lub pracował nad wzbudzającymi

zachwyt wynalazkami.


----------------------------

Znaczenie Koronki do Bożego Miłosierdzia

Dz.1565

(140) Kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, powiedział mi Pan: Córko moja, pomóż mi zbawić pewnego grzesznika konającego; odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. Kiedy zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych mękach i walkach.

Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec wielkości nędzy tej duszy; całe mnóstwo szatanów czekało na tę duszę. Jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Jezusa [w] takiej postaci, jak jest namalowany na tym obrazie.

Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie. Kiedy przyszłam do siebie, zrozumiałam, jak ta koronka ważna jest przy konających, ona uśmierza gniew Boży.


Co oznaczają Dary Ducha Świętego?

1.Dar Mądrości – by uznać, że Bóg jest miłością

2.Dar Rozumu – by rozumieć prawdy wiary
3.Dar Rady – by podejmować właściwe decyzje
4.Dar Męstwa – by bronić wartości
5.Dar Umiejętności – by dostrzegać Boga w świecie
6.Dar Pobożności – by doskonalić relacje z Bogiem i ludźmi
7.Dar Bojaźni Bożej – by być ufnym

Świadectwo

Otworzyłam się na Ducha Świętego

Doszłam do wniosku, że nie doceniałam i nie dostrzegałam Ducha Świętego. Jezusowi mówiłam wielokrotnie tak ,Bogu też, ale Duch Święty, był mi obcy. Nigdy szczególnie Go nie wzywałam i o Niego nie prosiłam. Myślę, że obok lenistwa i stawiania tylko na emocje, to kolejny powód tego czemu  moich  trudności z codzienną modlitwą. Nie zapraszałam do tego Ducha Świętego.

Oczywiście mimo wszystko  działał w moim życiu . Gdy do innych przychodził po przez śmiech czy dar języków do mnie przychodził  z darem oczyszczenia po przez łzy. Ja długo nie widziałam w tym łaski, działania Ducha Świętego. Co więcej, nie akceptowałam tego w sobie. Uważałam to za moją słabość , wadę. „ Boże jaka ze mnie straszna mazgaja”- tak o sobie myślałam. Później stwierdziłam, że trudno… nie lubię moich łez , ale tak mam i muszę z tym żyć…

W październiku zeszłego roku włączyłam się w przygotowania rekolekcji dla młodzieży. Jedno ze spotkań organizacyjnych, wyprzedzała Msza Święta . Na uwielbienie , zespół zaczął śpiewać „Oceny”. Bardzo uderzyły mnie słowa: „Duchu prowadź mnie gdzie wiara nie ma granic. Daj mi chodzić nad wodami gdziekolwiek mnie zabierzesz. Prowadź głębiej niż pójść mogą moje stopy. Moja wiara się umocni, Twej obecności Boże”

W tamtym momencie zamknęłam oczy ,z których oczywiście pociekły mi łzy i włączyłam się w śpiew. Bardzo dosłownie i wyraźnie wyśpiewałam te słowa szczególnie: „ Prowadź głębiej niż pójść mogą moje stopy”

Z perspektywy czasu widzę i czuję , że wtedy otworzyłam się na Ducha Świętego. A ta piosenka stała się dla mnie szczególną modlitwą. Duch Święty staję mi się bliższy . Proszę o Niego. Zapraszam go do swojego życia, szczególnie do trudnych spraw.


"Oceany"

1 Znad oceanów do mnie wołasz  
Gdzie każdy krok niepewny jest
Ty jesteś tam gdzie niewiadoma
Tam znajdę grunt dla wiary mej

Ref I będę wzywać Imię Twe
I ponad fale patrzeć chcę
Gdy burzą się
Dla duszy pokój w Tobie jest
Gdzie pójdziesz Ty
Ja pójdę też


2 Mój strach utonie w Twojej łasce
Bo ręka Twa prowadzi mnie
I Ty mnie nigdy nie zawiodłeś
Wiem teraz też nie zawiedziesz mnie

Ref I będę wzywać Imię Twe
I ponad fale patrzeć chcę
Gdy burzą się
Dla duszy pokój w Tobie jest
Gdzie pójdziesz Ty
Ja pójdę też

Duchu prowadź mnie
Gdzie wiara nie ma granic
Daj mi chodzić nad wodami
Gdziekolwiek mnie zabierzesz
Prowadź głębiej niż
Pójść mogą moje stopy
Moja wiara się umocni
W Twej obecności Boże

Duchu prowadź mnie
Gdzie wiara nie ma granic
Daj mi chodzić nad wodami
Gdziekolwiek mnie zabierzesz
Prowadź głębiej niż
Pójść mogą moje stopy
Moja wiara się umocni
W Twej obecności Boże

Duchu prowadź mnie
Gdzie wiara nie ma granic
Daj mi chodzić nad wodami
Gdziekolwiek mnie zabierzesz
Prowadź głębiej niż
Pójść mogą moje stopy
Moja wiara się umocni
W Twej obecności Boże

Ref I będę wzywać Imię Twe
I ponad fale patrzeć chcę
Gdy burzą się
Dla duszy pokój w Tobie jest
Gdzie pójdziesz Ty
Ja pójdę też


Tak czynić trzeba!

Codziennie przez różaniec buduję sobie drogę do nieba!

To mnie umacnia  i wiem, że tak czynić trzeba.

W okresie Wielkiego Postu szczególnie zginam dla Pana swe kolana

i dbam o to, aby było tak zawsze, to znaczy wieczorem i z rana.

Wynagradzam Jezusowi za grzechy moje i innych ludzi,

może pragnienie życia z Bogiem w nich się  obudzi.

Codziennie staram się zrobić dobry uczynek,

aby duchowo zakwitnąć i być dobry jak w cieście rodzynek.

Nie wszystko mi jednak dobrze wychodzi,

czasami dochodzi do duchowej powodzi.

Złość mnie kilka razy dopadła i zazdrość na dobre zaszalała,

sumienia nie czułem wcale, a głowa długo bolała.

Zawołałem wtedy do Maryi,  módl się o łaskę dla mnie grzesznika,

bo widzisz, jak szybko Boża łaska we mnie wysycha.

Ona w niebieskim skarbcu szybko odnalazła moje prośby  różańcowe.

Powiedziała - ” Nie martw się, otrzymasz łaski nowe.

Bóg widzi wszystkie Twoje posty i wyrzeczenia

i przez to życie wielu grzeszników na lepsze się zmienia.

Po śmierci omijają piekło  i trafiają do czyśćca, a nawet do nieba,

módlcie się więc i poście, bo tak czynić trzeba”. /Z.B./

 

 

 



SŁUGA BOŻY CARLO ACUTIS

15-letni geniusz komputerowy blisko beatyfikacji. Papież zatwierdza dekret

„Cieszę się, że umieram tak wcześnie” – napisał przed samą śmiercią Carlo. „Bo nie zmarnowałem ani minuty życia na rzeczy, które nie podobałyby się Bogu”.
5 lipca 2018 roku a zgodą Ojca Świętego Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych ogłosiła dekrety zatwierdzające heroiczność cnót czworga sług Bożych. Wśród nich znalazł się Carlo Acutis, który zamarł na białaczkę, mając zaledwie 15 lat.

Carlo twierdził, że kompasem naszego życia winny być słowa Boga, z którymi musimy stale się mierzyć, by iść w kierunku Celu (Nieba) i nie umrzeć jako “kserokopie”. Jednakże, by dojść do tak chwalebnego Celu, potrzebujemy specjalistycznych środków, tj. sakramentów i modlitwy. W swoim życiu, Carlo stawiał na pierwszym miejscu sakrament Eucharystii, który nazywał „swoją autostradą do Nieba”. Został dopuszczony do Pierwszej Komunii w wieku zaledwie 7 lat i od tamtej pory nigdy nie opuścił codziennej Mszy Świętej, ani nie zaniedbał odmawiania Różańca. Zawsze starał się przystępować do Adoracji eucharystycznej w przekonaniu, że “stojąc przed Jezusem w Eucharystii, stajemy się święci”. Carlo często zastanawiał się, dlaczego powstają kilometrowe kolejki, w których ludzie stoją godzinami, by zobaczyć koncert muzyki rockowej lub film, ale nikt nie ustawia się w takich kolejkach do Jezusa w Eucharystii. Twierdził, że ludzie nie zdają sobie sprawy z tego co tracą, bowiem, w przeciwnym razie, kościoły byłyby tak pełne, że ciężko byłoby wejść do środka. Żarliwie powtarzał, że w Przenajświętszym Sakramencie Jezus jest obecny w taki sam sposób, jak 2000 lat wcześniej w czasach Apostołów, z tą różnicą, że wówczas, by zobaczyć Jezusa, ludzie byli zmuszeni ciągle się przenosić, podczas gdy my, obecnie, mamy dużo więcej szczęścia, bo możemy Go znaleźć w dowolnym kościele blisko domu. Jak mawiał: “Jerozolimę mamy pod domem”.

-------------


Niech Bóg będzie zawsze przed Tobą


Niech Bóg będzie zawsze przed Tobą, aby Ci pokazać właściwa drogę.
Niechaj Bóg będzie zawsze obok ciebie, aby cię trzymać w swoich ramionach i cię ochraniać.

Niechaj Bóg będzie zawsze za tobą, aby cię zachować od ciosów złych ludzi.
Niechaj Bóg będzie zawsze pod tobą, aby cię pochwycić, gdy upadniesz i wyciągnąć cię z matni.

Niechaj Bóg będzie zawsze w tobie, aby cię pocieszyć, gdy ogarnie cię smutek.
Niechaj Bóg będzie zawsze dookoła ciebie, aby cię obronić,gdy inni atakują.

Niechaj Bóg będzie zawsze ponad tobą, aby ci błogosławić.
Tak, niech ci błogosławi dobry Bóg. Amen.


" W ŻYCIU LUDZKIM NIE MA TAKIEGO PROBLEMU, KTÓREGO NIE DAŁOBY SIĘ ROZWIĄZAĆ ZA POMOCĄ MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ"

słowa Siostry Łucji dos Santos.






Kto naprawdę pomaga?

Kiedy byłem sam i nic nie miałem

poprosiłem o przyjaciela,

by pomógł mi znieść ból

... nikt nie przyszedł tylko... BÓG

kiedy powietrza mi było brak

by wstać ze snu

... nikt nie mógł

pomóc mi tylko... BÓG

gdy ujrzałem wszędzie smutek

i szukałem odpowiedzi

... nikt mnie nie słyszał tylko... BÓG

więc kiedy ktoś pyta mnie dla kogo

miłość bezinteresowną mam

... nikt do głowy nie przychodzi mi tylko... BÓG


Duchu Święty, Duchu Boży, Duchu światła i miłości,

Tobie poświęcam mój umysł, moje serce,

moją wolę i całego siebie, teraz i na zawsze.





Maryja: „Nie zaniedbujcie nigdy modlitwy różańcowej: modlitwy, którą szczególnie miłuję i o którą przyszłam was prosić z Nieba. Sama nauczyłam was dobrze go odmawiać, przesuwając w palcach ziarenka różańcowe, kiedy przyłączyłam się do modlitwy Mojej małej córki (Bernadetty), której ukazałam się w massabielskiej grocie.

Odmawiając Różaniec, zapraszacie Mnie do modlitwy z wami i naprawdę zawsze przyłączam się do niej. Jesteście wtedy małymi dziećmi, modlącymi się ze swą Niebieską Mamą. Dlatego właśnie Różaniec staje się najpotężniejsza bronią, stosowaną w strasznej walce z szatanem i jego armią zła”.






Kto odmawia różaniec jest żołnierzem Maryi, a to jest wielka, odpowiedzialna ale i radosna sprawa..

/Wspomnienie z Konferencji SzAR/.


http://www.szar.edl.pl/images/stories/31k.jpg

„Ojciec Pio powiedział pewnej osobie: „Istnienie piekła jest prawdą naszej wiary, a szatan istnieje ! Tylko modlitwą różańcową można go pokonać”. Ojciec Pio „tą swoją bronią”, jak nazywał paciorki różańca – pokonał rzesze diabłów” (Winczyk-Sowa).

„Każdy człowiek codziennie jest atakowany przez Złego wieloma myślami, które niczego nie budują oprócz stresu, dlatego ciągła modlitwa różańcowa jest zaporą dla tych myśli” (wg Jana Budziaszka),

„Różaniec święty jako modlitwa egzorcystyczna sam w sobie jest już zwycięstwem nad złym duchem”a „Zwycięstwo przychodzi przez Różaniec”).

 

Poprzedni tydzień

Dopalacze to nie zabawka!!

Na hasło "dopalacze" większość rodziców reaguje przerażeniem. Choć zażywanie ich przez nastolatki nie jest nowym zjawiskiem, nadal nikt nie wie, jak radzić sobie z problemem. Nie wiedzą też lekarze. "Najbardziej przeraża mnie sytuacja, kiedy przyjeżdża karetka z nastolatkiem, który wziął jakiś dopalacz. Zdarza się, że młody człowiek jest nieprzytomny. (…) Nie mam pojęcia, co wziął. Nie mam pojęcia, jakie skutki to może wywołać" - opowiedział w jednym z wywiadów lekarz Karol Kukowka.

Ta niewiedza, która wywołuje strach o pacjenta, to nie wina lekarzy. Naczelnym problemem od samego początku istnienia dopalaczy jest to, że są to substancje nieznane, nieprzebadane. Nikt nie wie, jak działają na organizm, a zatem nie wiadomo, jakimi lekami je zwalczać, gdy dojdzie do przedawkowania.


Dzieci wiedzą, że igrają ze śmiercią

Karol Kukowka jest absolwentem Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, obecnie pracuje jako lekarz na Oddziale Pediatrycznym. W publikacji dla rmf24.pl opisał, jak zachowują się nastolatki po zażyciu dopalaczy. "Gdy rozmawiam z uratowanymi osobami, to okazuje się, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, co robiły i jak tragiczne skutki to mogło wywołać. Wiedza młodzieży na ten temat jest całkiem spora, zaskakująca i momentami przerażająca. Ci ludzie wiedzą, co może się stać po wzięciu dopalacza. Wiedzą, że igrają ze śmiercią" – opisuje lekarz. .

Jego pacjenci po dopalaczach mają zazwyczaj między 14 a 16 lat. "Zdarza się, że 16-latek patrzy na drugiego 16-latka, który uderza głową w ścianę, upada, wpada w drgawki i nic z tym nie robi. Nie próbuje ratować kolegi, który może umrzeć na jego oczach. Zalicza po prostu jego zachowanie do naturalnych skutków ubocznych związanych z 'bad tripem'" – opisuje lekarz. Dopalacze to środki mające powodować efekty zbliżone do palenia marihuany czy opium. Ich spożycie ma na celu wywołanie w organizmie jak jak najwierniejszego efektu narkotycznego substancji nielegalnych. W tym problem, że delikatniejszym narkotykiem wcale nie są.

Jak informuje rmf24, w 2018 roku odnotowano 4200 przypadków zatruć dopalaczami. 6 lat temu było ich ponad 8 razy mniej! Z badań wynika, że po tego typu substancje najczęściej sięgają młodzi dorośli, czyli osoby między 18 a 24 rokiem życia. Był też ofiary śmiertelne – do najgorszego może dojść już po pierwszym zażyciu.

Dopalacze to środki mające powodować efekty zbliżone do palenia marihuany czy opium. Ich spożycie ma na celu wywołanie w organizmie jak jak najwierniejszego efektu narkotycznego substancji nielegalnych. W tym problem, że delikatniejszym narkotykiem wcale nie są.

Dopalacze to substancje są bardzo niebezpieczne i neurotoksyczne. Uderzają silnie i krótko. To powoduje, że częściej niż kiedyś zdarzają się zatrucia i zaburzenia natury psychiatrycznej. Dochodzi też do psychozy i zaburzeń lękowych, problemów psychicznych, które obok przy uzależnieniach mogą współwystępować. Nikt już nie wie, co w nich jest .Specjaliści terapii uzależnień, dopalacze nazywają nowymi substancjami psychoaktywnymi, które są pochodnymi różnych grup narkotyków: stymulującym, przeciwbólowym i nasennym oraz halucynogennym. Skład substancji decyduje o tym, jakie daje ona objawy. Pod hasłem dopalacze kryje się teraz pół tablicy Mendelejewa – tłumaczy w

rozmowie dla RMF FM Maria Banaszak, specjalistka terapii uzależnień.

Zdarza się, że w szpitalu mylone są z zatruciem. W dopalaczach nie wiadomo, co dokładnie się znajduje, nie jest to ani czysta amfetamina, ani kokaina, z którą wiedzieli, jakich reakcji można się spodziewać.

Działanie dopalaczy
Rozpoznanie, że dziecko mogło zażywać dopalacze jest trudne, bo objawy łatwo można pomylić z innym problemem. Do charakterystycznych sygnałów należą:
– czerwone, przekrwione oczy,
– wysuszone śluzówki,
– chroniczny katar,
– krwawienie z nosa,
– spanie nieadekwatnie długo do aktywności życiowej,
– wycofywanie się z kontaktów towarzyskich.

Krótkie świadectwo  spisane na podstawie opowiadania Piotrka

Mój kolega był zdolnym uczniem. Studia szły mu bardzo dobrze. Prawie się nie uczył a zdawał egzamin za egzaminem.  Nagle widzę go w mojej miejscowości, jest u rodziców, nie wyjeżdza, nie studiuje, osobowo inny człowiek, nie pogadasz jak dawniej.  Co się stało? Myślę, że karierę przekreślił dopalacz. Wystarczy, że raz się go weźmie  i wystarczy, że wszystko co dobre w mózgu, przestaje działać, nawet na całe życie.

/Źródło: mama:DU/

 

Nowy 2020Rok Niech stale towarzyszy wam wasz Anioł Stróż. Wzywajcie Jego pomocy.

Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój.

Rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy.

Strzeż duszy, ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego.

Mój codzienny różaniec

W różańcu Maryi wszystko opowiadam, co mnie boli,  co cieszy lub z czym się jeszcze  nie zgadzam.

Ona to wszystko Jezusowi zanosi i o rozsądne wyjście z
sytuacji dla mnie prosi.

Polecam wam wszystkim ten mój sposób wybrany,
kto go stosuje, ten jest przez Maryję bardzo kochany.

Ona broni nas od sideł szatana,
bo przez Boga jest do tego wybrana.

Kto zaproszenie  do różańca już w szkole przyjmuje,
ten sobie od  młodych lat obronę przed szatanem szykuje.
Z.B.



Boże Narodzenie 2019r.




Opustoszały korytarze i sale szkolne,

bo przyszła pora przerwać nauki mozolne.
Dzieciątku Jezus czas teraz poświęcamy
i przy żłóbku 1 dziesiątek różańca odmawiamy.

Z aniołami, które zeszły do Jezusa
kolędy piękne śpiewamy
bo Dziecinę Bożą za Króla i Zbawiciela mamy.

Błogosław nam Dziecino miła
by Święta Noc na długo w sercach naszych gościła.
Gdy do zajęć w szkole powrócimy,
tęsknotę jeszcze większą za Tobą Jezu
w sercu wzbudzimy. ZB


Podziękowanie za odmawianie różańca

Za odmawiany dziesiątek różańca pięknie dziękujemy,
że macie serca dla Maryi otwarte, po tym poznajemy.
Aniołowie wam kiedyś w niebie pięknie podziękują,
bo z tych zdrowasiek, piękne życzenia świąteczne dla Maryi szykują.

Każdy odmówiony różaniec jest na Dworze Niebieskim zapisywany,
bo to jest najlepsza recepta na grzeszników rany.
Do właściwego życia szybko powracają,
bo zezwolenie na to przez waszą modlitwę mają.

W okresie świątecznym śpiewajcie kolędy i różaniec odmawiajcie
i jak największej radości z tego doznawajcie.

Tego wam życzą katecheci,  którzy różaniec w szkole propagują
i szczególną więź z Bogiem przez Maryję budują./Z.B./

Grudzień świąteczny 2019r.


Odmawiała 1 dziesiątek różańca- to ją uratowało!

„W pamiętnym dniu 29 października 1998 roku, w dramatycznych okolicznościach zmarło wielu młodych mieszkańców Göteborga. Ann-Kristin ocalała i uznała to za cud. Dziś chce żyć dla innych.

"Miałam wtedy 17 lat. Był wieczór, a ja wracałam z miasta do domu. Spóźniłam się na autobus, więc poszłam na dyskotekę, która odbywała się niedaleko przystanku, na którym stałam. Bawiły się tam moje koleżanki . Dołączyłam do nich. Już po około 10 minutach ktoś wszedł na scenę i zakomunikował, że budynek się pali. Nikt nie uwierzył. Nagle jednak zgasły światła, wybuchła panika. Z każdą minutą było nam coraz trudniej oddychać. Po krótkim czasie powietrze było tak zatrute dymem, że wystarczyło wziąć trzy oddechy i człowiek umierał. Później zwalił się na nas sufit – opowiada Ann-Kristin.

Ewakuacyjna klatka schodowa zastawiona była krzesłami. To właśnie tam - jak się później okazało – został podłożony ogień. W ten sposób została odcięta jedna z dróg ucieczki. Wszyscy rzucili się do jedynego wyjścia. – Próbowałam stamtąd wyjść. Po drodze upadałam i wstawałam. Jednak za trzecim razem nie mogłam już wstać. Leżeli na mnie inni. Nie mogłam się ruszyć. Byłam świadoma tego, co się ze mną dzieje i pewna, że odchodzę z tego świata. Modliłam się wtedy do Pana Boga i prosiłam Go: "Pozwól mi jeszcze raz spotkać się z moją matką i pożegnać się z nią". Tyle spraw miałam jeszcze do rozwiązania, do naprawienia. Może wyrządziłam komuś przykrość i chciałabym przeprosić. Tak jak wtedy prosiłam Pana Boga, nie potrafiłam tego czynić ani wcześniej, ani później" – wspominała młoda kobieta.

Nagle Ann poczuła, że zrobiło się jej lekko w nogach. "Udało się zsunąć z nich buty. – Wtedy nagle ktoś złapał mnie za pas i rzucił do przodu na tłum ludzi. Nie wiem kto to był, kto mnie uratował. Nie mam pojęcia. Jacyś ludzie wyciągnęli mnie z budynku, wynieśli do karetki i odwieźli do szpitala" – opowiada. Ponieważ nie miała ze sobą żadnych dokumentów, rodzice szukali jej wszędzie, ale ona była tak zmieniona, ze w szpitalu przeszli obok niej i nie poznali. W tę noc na dyskotece było ponad trzysta osób. Na miejscu zginęły 62 osoby. Potem umarła jeszcze jedna.

"Dużo ludzi było ciężko rannych. Mieli poparzone ręce, nogi, twarze. Wielu z nich przeszło amputację kończyn. To była prawdziwa tragedia. Nagle straciłam wielu przyjaciół, ale ja przeżyłam – podkreśla Ann i dodaje: Bardzo dziękowałam Bogu za to, że przeżyłam. Myślałam wtedy o jednej bardzo ważnej rzeczy – Bóg dał mi jeszcze jedną szansę. Muszę więc to życie wykorzystać i dawać siebie innym. Muszę żyć tak, jak powinnam, bo mogłam odejść, a ktoś inny mógł przeżyć, mógł otrzymać tę szansę".

Mama Ann-Kristin zaznacza, że kilka miesięcy przed pożarem poprosiła córkę, by przystąpiła do Żywego Różańca, by codziennie odmawiała choć dziesiątek Różańca. – "Oczywiście zgodziłam się i zaczęłam codziennie odmawiać Różaniec, oddając się w opiekę Matce Bożej" – dodaje Ann. "Dwa dni przed pożarem moja mama wróciła z Ziemi Świętej i kiedy w dniu wypadku wychodziłam z domu, założyła mi na szyję łańcuszek z krzyżykiem, który wcześniej był położony na grobie Chrystusa. Czułam, że to ocaliło mi życie. Gdyby nie było mojej modlitwy i modlitwy mojej mamy, mojej rodziny, to pewnie bym nie przeżyła.

Wiele z moich koleżanek, które tak samo długo jak ja były w palącym się budynku, zmarło. Ja zaś miałam w sobie jeszcze tyle sił, by je ubierać na pogrzeb, by je odprowadzać na miejsce spoczynku. Wiem, że ta siła była z Nieba, że Bóg mi pomaga, abym ja pomagała innym, bym żyła dla nich" – kończy swoją opowieść Ann-Kristin” („Cuda i łaski Boże” nr3/2014).

 





Kto naprawdę pomaga?

Kiedy byłem sam i nic nie miałem

poprosiłem o przyjaciela,

by pomógł mi znieść ból

... nikt nie przyszedł tylko... BÓG

kiedy powietrza mi było brak

by wstać ze snu

... nikt nie mógł

pomóc mi tylko... BÓG

gdy ujrzałem wszędzie smutek

i szukałem odpowiedzi

... nikt mnie nie słyszał tylko... BÓG

więc kiedy ktoś pyta mnie dla kogo

miłość bezinteresowną mam

... nikt do głowy nie przychodzi mi tylko... BÓG


Duchu Święty, Duchu Boży, Duchu światła i miłości,

Tobie poświęcam mój umysł, moje serce,

moją wolę i całego siebie, teraz i na zawsze.



Piękny duet ojca i syna - idą drogami Boga

Ojciec Pio powiedział pewnej osobie: „Istnienie piekła jest prawdą naszej wiary, a szatan istnieje ! Tylko modlitwą różańcową można go pokonać”. Ojciec Pio „tą swoją bronią”, jak nazywał paciorki różańca – pokonał rzesze diabłów” (Winczyk-Sowa).

„Każdy człowiek codziennie jest atakowany przez Złego wieloma myślami, które niczego nie budują oprócz stresu, dlatego ciągła modlitwa różańcowa jest zaporą dla tych myśli” (wg Jana Budziaszka),

„Różaniec święty jako modlitwa egzorcystyczna sam w sobie jest już zwycięstwem nad złym duchem”a „Zwycięstwo przychodzi przez Różaniec”).

Radosne wspomnienia z Konferencji SzAR

-------


Maryja w Medziugorje:

1)Módlcie się, i niech różaniec zawsze będzie w waszych rękach jako

znak dla szatana, że do Mnie należycie” (25 lutego 1988)…

2)„Weźcie różaniec i zbierzcie wokół siebie dzieci i całą rodzinę.

Taka jest droga wiodąca do zbawienia./ ”(2 lutego 1990/.

3)„Wzywam wszystkich kapłanów, zakonników i zakonnice,  aby modlili

się na różańcu i innych uczyli modlitwy. /” (25 sierpnia 1997/.


Odmawiajcie różaniec!

Gdy na dwa dni przed swoją śmiercią, zapytano o. Pio, co miałby ważnego do przekazania ludziom, odpowiedział: „Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale to mu się nigdy nie uda. To jest modlitwa Tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To Ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić Ojcze nasz.”

W 1571 r. potężna turecka flota wyruszyła na podbój Europy. Wszystkie państwa chrześcijańskiej Europy miały za mało okrętów i nie były w stanie stawić czoła nawale tureckiej. Sułtan wiedząc o tym, był pewien zwycięstwa. Nawet nosił się z zamiarem, by w bazylice św. Piotra urządzić stajnię dla swoich koni. Było to straszliwe zagrożenie dla całej chrześcijańskiej Europy. Papież Pius V zarządził nieustanną modlitwę różańcową.

Żołnierze przygotowywali się do bitwy przez modlitwę różańcową, trzydniowy post i przystąpienie do sakramentów spowiedzi i Eucharystii. W całej Europie modlono się na różańcu, organizując procesje różańcowe. I rzeczywiście stał się cud. 7 października 1571 r. niewielka flotylla wenecka i hiszpańska odniosła druzgocące zwycięstwo nad flotą turecką. Don Juan, dowódca zwycięskiej floty pod Lepanto, w zatoce Korynckiej, tak napisał do państw, które wzięły udział w krucjacie:

To nie generałowie, nie bataliony czy oręż dały nam zwycięstwo, lecz Matka Boża Różańcowa.

Za mojego nastoletniego syna modlę się

niemal od

roku i widzę wielkie zmiany!

Katarzyna  23 listopada 2017


Świadectwo.
Za mojego nastoletniego syna modlę się w róży Różańca Rodziców za Dzieci od prawie roku. Ta modlitwa ma niesamowitą siłę, Matka Boża nie pozostaje obojętna na nasze prośby! Przede wszystkim poprawiła się moja relacja z synem... Ale dzieją się także inne cudowne rzeczy: niedawno syn zaczął chodzić za mną na niedzielne msze, przyłączać się do modlitwy co było dla mnie wielkim zaskoczeniem w Nim!
Kilka dni temu dopytywał, a następnie poprosił o to, żeby mu kupić różaniec na palec.
Jest to olbrzymią odmianą w Jego postawie i wielką radością dla mnie! Ale to nie wszystko - od kilku dni modli się na nim odmawiając codziennie dziesiątkę w wybranej intencji...A dziś zdarzyło się, że brał udział w wypadku komunikacyjnym...
W autobus, którym jechał wjechał jakiś samochód, było uderzenie, rozbita szyba, kilka osób rannych. On chwilę przed uderzeniem zmienił sposób w jaki się trzymał co zupełnie go uchroniło!

W takich sytuacjach nie ma przypadków...
Cieszę się, że on także to widzi, że modlitwa daje Boże wsparcie i że zaczyna budować swoją relację z Panem Bogiem. Po zdarzeniu najpierw odmówił "Ojcze nasz", a następnie zadzwonił do mnie. Chwała Tobie Boże! Niech będą dzięki Naszej Najświętszej Mateczce, Królowej Różańca Świętego, za Jej wstawiennictwo!


Kiedy odmawiasz różaniec

Kiedy odmawiasz różaniec, szatana boli głowa, bo trudna jest dla niego, twoja z Maryją rozmowa.                       

Kiedy odmawiasz różaniec, on upada i to jest dla niego , straszna zdrada.

Kiedy odmawiasz różaniec, on mdleje i z twego miejsca wieje w odległe knieje.

Weź do  serca i przekaż innym te wiadomości, a wtedy Jezus z Maryją w ich sercach zagości.
/Z.B/.



-----


Modlitwa prowadzi do zwycięstwa

MARYJA: Nie dziwię się jeśli w tej bitwie polegną ci, którzy nie chcieli lub nie umieli używać broni jaką wam dałam; modlitwy prostej, pokornej i Mojej, Świętego Różańca.

Jest to modlitwa prosta i pokorna dlatego najbardziej skuteczna aby pokonać szatana, który dzisiaj uwodzi was przede wszystkim przez zarozumialstwo i pychę.

Przez moją modlitwę oprzecie się rozprzestrzenianiu się błędu. Wy ograniczycie władzę złego. Przejdźcie do kontrataku i wypierajcie go z pola działania. Przez swoją modlitwę dojdziecie na koniec do zwycięstwa.


Liczę na Ciebie Maryjo

Liczę na Ciebie Maryjo na Twoje codzienne wspieranie, ale i Ty licz na mnie, że  Twoje Niepokalane Serce        1 dziesiątek Różańca   codziennie ode mnie dostanie.

Rok szkolny 2019/2020 zalicza już kolejne  podwoje, myślę, że przy pomocy Bożej, spełnią się marzenia moje.


ŚWIĘTY OJCIEC PIO O RÓŻAŃCU

Różaniec był wielkim pocieszeniem w jego życiu ofiarowywanym wciąż za innych. Nie wypuszczał go nigdy z ręki.Mawiał: Niech ci Maryja przemieni w radość wszystkie cierpienia.
„Ona przychodzi, ilekroć Jej pomocy potrzebuję”.

Różaniec nazywał „bronią Madonny” i wszystkich wzywał:„Przylgnijcie do różańca. Okazujcie wdzięczność Maryi, bo to Ona dała nam Jezusa”. Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : Zawsze odmawiaj różaniec”. Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec.
Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się- bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny.

Z tą swoją bronią przeciwko atakom szatana nie rozstawaj się nigdy.
Zawsze odmawiaj różaniec”.

Gdy jedno z jego duchowych dzieci zwróciło się z prośbą, by nauczył je modlitwy, która sprawi przyjemność Matce Najświętszej, Ojciec Pio odrzekł:
„A czyż jest inna, piękniejsza i przyjemniejsza niż ta, której Ona sama nas nauczyła; piękniejsza od modlitwy różańcowej? Zawsze odmawiaj różaniec”.

Pewnego dnia jeden z penitentów rzekł do o. Pio:
„Ojcze, mówi się dzisiaj, że
różaniec jest modlitwą, która należy już do przeszłości,
że minęła”moda” na różaniec.
W tylu kościołach już się go nie odmawia”.
O. Pio odpowiedział:
„Czyńmy to, co czynili nasi ojcowie, a znajdziemy dobro
.A ów człowiek dodał: „Przecież szatan rządzi dzisiaj światem”.

O. Pio odpowiedział:
„Ponieważ dają mu możność rządzenia; czy może jakiś duch, tak sam z siebie rządzić, jeśli nie złączy się z ludzką wolą?
Nie mogliśmy się narodzić w bardziej nieszczęsnym świecie.
Kto dużo się modli na różańcu, ten się zbawia,
kto mało się modli, ten jest narażony na niebezpieczeństwo.
Kto się nie modli na różańcu jest już w niebezpieczeństwie.
Kto się nie modli, ten się potępia.
„Tym się zwycięża szatana” – mówił, biorąc do ręki koronkę Różańca


Świadectwo egzorcysty z Katowic ks.Jarosława

Międzybrodzkiego

na temat znaczenia różańca w walce duchowej

„Do mojego różańca przyczepiony jest medalik świętego Benedykta. Zawsze, gdy odmawiam spisaną na nim modlitwę, obserwuję bardzo gwałtowne reakcje złych duchów. Modlę się słowami z medalika: „Niech krzyż Chrystusa będzie mi światłem, niech szatan nie będzie mi przewodnikiem”, a złe duchy szaleją. Dosłownie je roznosi…

Bardzo często odmawiam Różaniec w czasie egzorcyzmów. Choć rytuał nie przewiduje konieczności odmówienia tej modlitwy, egzorcysta może modlić się nią wedle swego uznania. Wybieram Różaniec, bo to bardzo skuteczna modlitwa. Kiedyś modliłem się długo nad zniewoloną kobietą. W pewnej chwili wyciągnąłem zwykły, drewniany różaniec i założyłem go na jej szyję. Tak jak korale. Reakcja złego ducha była natychmiastowa: – Ściągnij ten łańcuch – zaczął wrzeszczeć. – Parzy mnie, dusi!

Błagał mnie o to przez kwadrans. Prawie wszystkie osoby zniewolone, które spotkałem, opowiadają, że mają ogromne problemy z modlitwą różańcową. Nie są w stanie jej odmawiać. Zaczynają kaszleć, odczuwać duszności. W pewnym małżeństwie, w którym zniewolona jest żona, można zaobserwować ciekawą sytuację. Siedzący w innym niż ona pokoju mąż dyskretnie zaczyna odmawiać Różaniec, a po chwili przybiega do niego żona z krzykiem: Co robisz ? Zwariowałeś ? ”

Dlaczego Pan Bóg posługuje się kawałkiem sznurka i zbieraniną drewnianych kuleczek? – To wielka tajemnica, którą opisuje Jan w 12 rozdziale swej Apokalipsy – opowiada ks.Międzybrodzki. – To opis potężnej duchowej walki między potomstwem Niewiasty a szatanem. Miałem kiedyś w czasie egzorcyzmów ciekawą sytuację. Zły duch przez osobę zniewoloną zaczął krzyczeć urywanymi zdaniami. Wrzeszczał, że sam nie wie, dlaczego boi się Maryi. Nie rozumie Jej. Nie jest w stanie pojąć tajemnicy Jej pokory.

Myślę, że Pan Bóg ma prawo wywyższać, kogo chce i jak chce. Wybrał Miriam z Nazaretu, a równie dobrze mógł wybrać Rebekę z Jeruzalem. Obdarzył Ją nieprawdopodobną łaską i mocą. Na co dzień obserwuję, jak bardzo boi się Jej szatan. Ostatnio w czasie egzorcyzmów modliliśmy się z grupą modlitewną. Każdy trzymał w ręku różaniec. Osoba zniewolona zaczęła nagle krzyczeć: za dużo tych różańców! Duszę się ! To ciekawe, że Zły zareagował nawet na różaniec jako przedmiot. Na poświęcony sznurek z paciorkami” (Moria napisał (a).


 


==