Nie wstydźcie się odmawiać Różańca sami, kiedy idziecie do szkoły, na uczelnie, czy do pracy, na ulicy i w środkach komunikacji publicznej... nie wahajcie się  promować go w domu waszym rodzicom i rodzeństwu.

Jan Paweł II

(XVIII Światowy Dzień Młodzież 2003r.)

Dla najmłodszych

Posłuchaj piosenek SzAR

You must have Flash Player installed in order to see this player.

Licznik odwiedzin

Odwiedziny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
34
253
262

-9

Wszystkie odwiedziny
od 7 października 2009 355 449
październik - listopad - grudzień 2015 Drukuj Email


"INTERNET Z MARYJĄ"


październik - listopad - grudzień 2015


Kwartalnik Szkolnej Armii Różańcowej





"INTERNET MA TO DO SIEBIE,
ŻE DO ZŁEGO I DOBREGO WIEDZIE CIEBIE.
KTO JEDNAK NA STRONY INTERNETOWE MARYJĘ ZAPRASZA,
TEN SOBIE I ŚWIATU ZBAWIENIE WYPRASZA"



Duchu Święty natchnij nas,
miłości Boża pochłoń nas,

na właściwą drogę zaprowadź nas.

Maryjo Matko spojrzyj na nas,
z Jezusem błogosław nas.
Od wszelkiego złego, od wszelkiego złudzenia,
od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj nas . Amen.





W numerze:






















Zaproszenie

Jesienne mgły snują się  po wrzosach jak fale.
Pani katechetka drzwi klasy otwiera z uśmiechem,
i zaprasza dom budować na skale.

My też zapraszamy na różańcowe dziesiątki.
co w sobie zawierają ewangeliczne wątki.

Im więcej modlitwy przelewa się w szkole,
tym więcej miłości na górze i w dole.

Wstępujcie więc do Armii- tej Szkolnej- Różańcowej,
a będzie wśród nas wielka odnowa.

Bardzo oto was prosi, Matka Boża Różańcowa!

Ojciec Pio: " Nie rozstawajcie się z różańcem, a ułoży się wszystko dobrze".

Nieustannie samych piątek i szóstek życzy redakcja: Bogusław Zapalski,  Mateusz Wąsacz, Bożena Bryk.

-------------------------
Podajemy przykładowe intencje modlitewne na miesiące:  X- XI - XII 2015                                      


1) O poważne traktowanie obowiązków szkolnych,wypełnianie wskazówek nauczycieli i katechetów.                 

2) Intencja: O wytrwałość w modlitwie różańcowej i owoce tej modlitwy dla świata.

-----------------------------
Historia objawień w Fatimie (c.d.)

W Fatimie Maryja objawiała się 6 razy, od maja do października. Przede wszystkim prosiła o odmawianie różańca. Dzieci widziały niebo i piekło. Franciszek jak zobaczył piekło to powiedział do Maryi, że będzie odmawiał tyle różańców, ile Maryja zechce. W październiku-13x1917r. miało miejsce wielkie zjawisko na niebie. Bóg pokazał swoją nadzwyczajną moc.


Wielki cud słońca w Fatimie w dniu 13 X

1917r.





W pewnym momencie spotkania dzieci z Maryją w dniu 13 X 1917r., Łucja zwraca się do zebranych:

"Popatrzcie na słońce!"
W tym momencie deszcz przestaje padać i chmury się rozpraszają. Widać słońce

podobne do srebrnej tarczy. Zaczyna wirować jak kula ognista. Ziemia, drzewa, skały, ludzie, wszystko przybiera kolejno barwę żółtą, różową, niebieską i fioletową…
Co było dalej?
Tłumy stają z zadartymi głowami, oniemiałe.Ich ubrania w oka mgnieniu stają się suche. Na niebie dzieje się coś nowego-teraz ludzie widzą, że słońce obraca się wokół osi i zaczyna drżeć jakby w tańcu. Nagle zachwyt zaczyna przemieniać się w przerażenie:ognista kula zrywa się z krótkiej niewidocznej uwięzi i zygzakami zaczyna spadać na ziemię!Ludzie przekonani,że nadchodzi koniec świata, padają na kolana, by głośno błagać Boga o przebaczenie.
Ci, którzy przybyli, aby ośmieszyć objawienia i żeby-jak mówili- "położyć kres tej farsie", uwierzyli. Ta ostatnia część cudu nie trwa długo.Po chwili słońce powraca do normalnego stanu.
Źródło:poz.1
Komentarz:Odmawiając 1dz. różańca-  spełniamy prośbę Matki Bożej Fatimskiej. .


Jan Paweł II 7X 1984r.

O Święty Różańcu Maryi,łańcuchu drogi, który wiążesz nas z Bogiem.                             

Okowo miłości jednocząca nas z Aniołami. Wieżo obronna wobec zasadzek piekła.           

Porcie bezpieczny we wspólnym żeglowaniu,nigdy cię nie opuścimy.                                    

Ty bądź naszym umocnieniem w godzinie konania.


 

Bł. Bartłomiej Longo                                                                                                               

"O błogosławiony różańcu Maryi, słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem.                

Więź miłości, która nas jednoczy z aniołami, bezpieczny porcie w morskiej katastrofie".

------------------

Językiem można zrobić wiele dobrego i złego!

Z cyklu:  Jezus  do francuskiej mistyczki i aktorki Gabtieli Bossis:


"Proś Mnie,bym cię wybawił z twych codziennych

przyzwyczajeń, z twego zła- i Ja cię wybawię.


Staraj się mnożyć akty miłosierdzia, unikać win

popełnionych językiem".


Źródło:poz.2


-----------------------------

Z cyklu:  Jak działa szatan?



Muzyka na usługach szatana ?

Bóg ubogaca  ludzi w talenty ale liczy, że  będą one  dobrze wykorzystane na Jego chwałę i pożytek duchowy zarówno twórców, wykonawców jak i słuchaczy.Chcemy jednak pokazać obszary, które nie służą powyższym celom. Szatan też ma swoje drogi , poprzez które dociera do nie jednej osoby.  Jego „muzyka” pozwala mu zniewalać duchowo a nawet fizycznie miliony młodych ludzi, otwartych w dobrej wierze na  kontakt z muzyką poprzez radio , telewizję, Internet, płyty, kasety, koncerty, transmisje itd.Podstawowy fundament zła tkwi w tekstach, wprost nawołujących do przemocy, narkotyków, samobójstw itp.  a następnie w „drapieżnej” hipnotycznej muzyce, co w sumie prowadzi do wyrażenia pogardy dla wartości, które były dotychczas uważane za dobre.                                                                                                            
Wielu młodych ludzi jest nie świadomych co słucha i nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie to może mieć konsekwencje dla rozwoju duchowego. Oto świadectwo, które obiegło całą Polskę.

Fragment z  "Miłujcie się" (2/2005r.)


Nasz bohater jako reżyser dźwięku i światła, przez wiele lat obsługiwał wielkie dyskoteki w Niemczech, nie wiedząc,że jest manipulowany przez satanistów.

Dyskoteka w Dortmundzie
A impreza szalała, tysiące watów było pompowanych do hali przez elektronikę, olbrzymie ściany głośnikowe i światła. Nad samym centrum wisiała konstrukcja w kształcie krzyża ze świateł, które można było zmieniać na dowolny kolor. Wszystko wisiało na łańcuchach, którymi można było poruszać, tak, że tym krzyżem szastano nad głowami tancerzy, a na niego były projektowane laserami różne figury graficzne.W pewnym momencie symbole stały się czytelne i z potężną jasnością zrozumiałem, co się dzieje, i z kim mam do czynienia.Zrozumiałem, że ludzie ci to sataniści, którzy prowadzą młodzież całego świata na zatracenie, że ja jestem jednym z nich, i nie ma dla mnie odwrotu.

Różne myśli zaczęły przychodzić mi do głowy.

Myślałem o tym,że teraz wszystko stoi przede mną,otworem, że mogę zrobić, co chcę, pracować przy dowolnym projekcje,wybierać ludzi,z którymi chcę pracować, a pieniądze nie grają roli.Potem pomyślałem, że, aby to wszystko zrealizować, muszę zostawić żonę i dziecko, bo, tam, dokąd idę, nie mogą pójść ze mną.

Później przeżyłem coś, co dziś nazywam uprzedzającą łaską, którą Bóg mi dał.Wyraźnie doświadczyłem tego,, że na końcu wszystkiego czeka mnie wieczne potępienie.Przeżyłem uczucie wpadania duszy w ciemność w potężny, straszliwie beznadziejny, okropny w odczuciu lot.Wtedy, nie wiedząc w zasadzie co robię, jak człowiek mający pistolet przy skroni,jak tonący w fali rozhukanej muzyki i świateł, gdzie wszystko było na najwyższym poziomie energetycznym, upadłem na kolana i zacząłem wołać:Ojcze nasz.

Gdy wypowiedziałem pierwsze słowa modlitwy, zobaczyłem białą postać Michała Archanioła z mieczem w reku. Zadał mi trzy pytania:


Czy wierzysz w Boga? Czy zaprzeczasz szatanowi? i czy chcesz z nim walczyć . Na wszystkie odpowiedziałem "tak".

Wtedy kazał mi wstać i iść w stronę światła.W cudowny sposób wydostałem się stamtąd. Bóg sprawił wszystko, co było konieczne, bym mógł opuścić to miejsce bezpiecznie. Szedłem na wschód, ku wschodzącemu słońcu.

Chciałem jechać do Berlina i Polski, bo nagle stało się dla mnie jasne, w czym uczestniczyłem. Szedłem od kościoła do kościoła, szukając schronienia, ale wszędzie drzwi były zamknięte. Nie dostałem się też do żadnego kapłana, nigdzie mi nie otwarto.

Nieprzyjaciel atakował mnie bezpośrednio, raz mi się nawet pokazał.


W tym momencie dotarło do mnie bardzo silne przekonanie, które odtąd pomagało mi w każdej sytuacji – ja wierzę w Boga i nie możecie mi nic zrobić. Z tą myślą szedłem dalej. W nocy dotarłem do Berlina, gdzie czekał pociąg do Polski. Wsiadłem do niego i po ponad godzinie jazdy poczułem wielki pokój. Wtedy zrozumiałem, że przekroczyłem granicę.

Duchowo odczułem potężne bezpieczeństwo i zrozumiałem, że jest to efekt modlitwy tysięcy ludzi, tych wszystkich pokoleń, które aktywnie włączały się w walkę duchową, prosiły Pana o zmiłowanie. Gdy przyjechałem do domu, opowiedziałem rodzicom i żonie, co się wydarzyło. Czułem, że nieprzyjaciel ma do mnie dostęp przez wszystkie moje grzechy i moje dotychczasowe życie.

Wiedziałem, że potrzebuję spowiedzi, kapłana, który mnie nie wyśmieje.

Mama wskazała mi dwóch, którzy mogliby mi pomóc. Przyszedłem do jednego z kościołów i szukałem wskazanego kapłana. Okazało się, że prowadzi prace budowlane przed kościołem. Szukając go, wyszedłem na plac. Jakaś pani poprosiła mnie o pomoc.
W tym czasie po Europie Wschodniej pielgrzymowała figura Matki Boskiej Fatimskiej. Trzy dni później miała być w moim mieście. Miałem pomóc w przeniesieniu krzyża na miejsce spotkania z Matką Bożą. Po raz pierwszy w życiu z własnej woli wszedłem do kościoła, do spowiedzi, by otrzymać sakrament oczyszczenia z grzechów, zabezpieczenie przed szatanem, i od razu otrzymałem do dźwigania krzyż tak ciężki, że wrzynał mi się w ramię i nie mogłem go unieść. Szedłem około trzeciej po południu ulicą św. Jana w parafii poświęconej Maryi, niosąc krzyż.

Wtedy usłyszałem bardzo wyraźnie słowa: Jeżeli chcesz pójść za Mną, weź swój krzyż i Mnie naśladuj.

Płakałem jak małe dziecko. Ludzie szli z pracy, do sklepów, ale nikt pewnie nie zwracał na to uwagi.

Po około dwóch tygodniach postanowiłem pojechać z mamą na Jasną Górę, bo stwierdziliśmy, że we wszystkich ważnych momentach mojego życia była cicho obecna Matka Boża. Jako młody chłopak wraz z rodziną poświęciłem się Jej opiece.Tak więc w środę dziękowałem w Częstochowie Maryi za ratunek, a w czwartek pojechałem do Telewizji Niepokalanów, by dotrzeć do ludzi Kościoła, którzy potrafią przekazać informację dalej i ostrzec innych przed tym, co się dzieje. Wiedziałem, że muzyka techno będzie z wielką siłą wkraczać do Polski. Bóg postawił na mojej drodze siostrę zakonną ze zgromadzenia Sacré Coeur, która po usłyszeniu całej historii powiedziała, że potrzebuję kierownictwa duchowego. Następnego dnia, trafiłem do ojców jezuitów. Zaproszono mnie na pierwszy tydzień rekolekcji ignacjańskich.


Tak rozpoczęła się droga mojego nawrócenia i oczyszczenia.

Nie zdawałem sobie sprawy, jaki jestem w oczach Boga, ani kim On jest. Musiałem nadrobić wiele lat zmarnowanego czasu, uczyć się czytać Pismo Święte, poznawać drogi Pana, chodzić za Nim. Dziś z przyjaciółmi, których Bóg postawił na mojej drodze, staram się przez media odnajdywać drogi nowej ewangelizacji. Staramy się znaleźć język, który przemówi do ludzi, pokazać największe skarby Kościoła, by ratować tych, którzy toną.

Jestem pewien, że nadchodzi czas konfrontacji. Święty Ignacy mówił o dwóch sztandarach – sztandarze Chrystusa, pod którym gromadzi się jedna armia oraz sztandarze armii Szatana. Przy pracy nad filmami zauważyliśmy, że zagubienie ludzi – ich decyzja za Chrystusem lub przeciw Niemu – albo tej całej rzeszy letnich, którzy mówią: Tak, ale…, jest zależna tylko od tego pytania: Kim dla ciebie jest Jezus Chrystus? W związku z tym nie ma ważniejszego zadania dla nas niż ewangelizacja, niż wskazywanie na Pana, że On jest, że jest miłosierny i czeka na każdego, że chce ratować, odnawiać, błogosławić, by nawrócenie stało się udziałem wielu. Jestem przekonany o tym, że każdy, kto zdecyduje się pójść za Nim, jest kwiatem w wiośnie Kościoła, o której mówi Ojciec Święty.

To my, dążący za Chrystusem, jesteśmy tymi kwiatami oświetlanymi słońcem Boga, który daje światło dla wydania owocu – pomocy braciom i siostrom, którzy żyją w ciemności. Życie jest krótkie, a to że niektórzy zaprzepaszczają na zawsze wieczność, jest czymś, co musimy dogłębnie zrozumieć. Każdy z nas jest powołany do oczyszczenia, do zjednoczenia z Panem przez przebaczenie, do tego, by stanąć przed Nim i prosić o dary Ducha potrzebne do pójścia naprzód. Polska jest krajem, który Matka Boża osłania swoim płaszczem i w którym jest złożonych bardzo wiele skarbów.

Tu ludzie są przygotowani do walki przez łaskę, którą wymodliły pokolenia. Teraz należy wyruszyć.       Jezus przygotowywał uczniów trzy lata, a niektórzy z nas są przygotowywani przez dziesięć, piętnaście lat. Teraz jest czas wyjścia, szukania Jego woli, pytania, czego On od nas wymaga i radykalizmu ewangelicznego w pójściu za Nim.

Życzę wam wszystkim, aby każdy z was z odwagą wyproszoną na modlitwie wyruszył w drogę zgodną z wolą Pana, byście się stali pochodniami, które rozpalą ten świat.
Chciałbym podziękować w tym miejscu dwóm matkom: mojej, będącej przykładem dla tych matek, których dzieci są w ciemnościach. Moja mama modliła się za mnie piętnaście lat i w momencie, gdy myślała, że już wszystko jest stracone, Bóg dał mi łaskę nawrócenia.

Drugą matką jest Maryja, która czuwa nad nami wszystkimi; jeśli się schronimy pod Jej płaszcz, nic nie będzie się mogło zdarzyć. Ona zetrze głowę Szatana.

Chcę też podziękować Bogu – Stwórcy naszemu, który wszystko ożywia i posyła nas do służby, Jezusowi Chrystusowi, który nas zbawił i Duchowi Świętemu, który daje nam poznać całą prawdę – niech będzie Mu chwała i cześć! Leszek                                             Źródło:poz.3
---------------------------------------



Radosny, bo był na Mszy

Czy systematycznie uczęszczacie na Mszę świętą ? To świadectwo wiele o tym mówi.


Mam 26 lat, urodziłem się w Polsce, ale będąc nastolatkiem wyjechałem z
rodzicami do Niemiec. Od najmłodszych lat opowiadano mi w domu o miłości Jezusa i uczono mnie równocześnie miłości do Niego. Po wyjeździe z kraju w którym wtedy byłem otoczony prawie tylko wierzącymi ludźmi, zetknąłem się z inną rzeczywistością. Większość moich kolegów i koleżanek w szkole jak i wiele innych wokół mnie nie było katolikami, albo w ogóle wierzącymi.                                                                                  

Moja wiara została wystawiona na próbę.

Ale dzięki  moim rodzicom, jak i dziadkom, nosiłem w sobie pewność wiary. Wierzyłem, że Jezus jest obecny w Eucharystii, nawet, jeśli na Mszy Św. niedzielnej nie widziałem prawie nikogo z moich rówieśników. W trudnościach związanych z dawaniem świadectwa o wierze wobec otoczenia, jak i wielu innych trudnościach życia codziennego, coraz bardziej rozumiałem, że tylko Jezus może mi pomóc, a szczególnie podczas Mszy Św. przez przyjmowanie Jego Ciała do mojego serca, a przez to do całego mnie. Zacząłem,więc chodzić do kościoła na Eucharystię częściej, również w tygodniu, zaniżając w ten sposób średnią wiekową o wiele lat.

Obecność młodego człowieka na Mszy w dniu powszednim budziła trochę sensację, starsze panie patrzyły na mnie z pewnym zdziwieniem. Ja sam czasami pytałem się, czy to jest całkiem normalne. Ale w głębi serca wiedziałem, że przychodzę dla Jezusa i doświadczyłem bardzo konkretnie Jego obecności i pomocy. Czasami przychodziłem z wieloma problemami, zapytaniami, z trudnościami wybaczenia......  Najpóźniej po przyjęciu Komunii Św., a niekiedy już po przeistoczeniu, czułem jak ten ciężar spadł.
Znowu wracało spojrzenie zrozumienia i miłości na otaczających mnie ludzi, spojrzenie pełne nadziei na moją sytuację, jak na sytuację innych.

Czasami zdarzało mi się będąc przychodzić na Mszę Św. będąc
zmęczonym fizycznie, a po niej byłem gotowy jeszcze wiele zrobić.


Kiedyś w Belgii po Mszy Św. brałem udział w ewangelizacji w domu studenckim i byłem radosny i pełen entuzjazmu, że aż idący ze mną inny młody chłopak musiał objaśnić jednej dziewczynie, że to tak jest, ponieważ akurat byłem na Mszy Św. i to jest normalne.       

A teraz będąc na misji w Kazachstanie z różnymi ludźmi, często bardzo biednymi, duchowo i materialnie przynoszę ich problemy i ich samych Eucharystię oraz na adorację eucharystyczną.         Oddaję to wszystko Jezusowi, a On się wszystkim zajmuję. I wychodzę wolny, lekki oraz pełny radości w Duchu Świętym, którego wlał w nasze serca. Arek               

------------------------------



Z cyklu: Uchylone tajemnice życia wiecznego



Czy należy przybliżać dzieciom, młodzieży wiedzę o życiu wiecznym, skoro ich życie praktycznie dopiero się zaczyna?

Najważniejszym celem życia człowieka na ziemi jest zdobycie zasług na życie wieczne. Dzieci fatimskie-Łucja ,Hiacynta i Franciszek,miały zaledwie 8- 9lat, a już doświadczyły przejmującego obrazu piekła, co dla nich stało się ,wielką motywacją do modlitwy i szukanie drogi do świętości jako gwarancji na życie wieczne w niebie.

W piśmie "Głos z drugiej strony" (3), które posiada wielokrotne imprimatur Kościoła czytamy świadectwo.



Módl się dalej za mnie, a ja ci to później odpłacę.


Pewna zakonnica we Francji modliła się dużo i wiele ofiar składała za swoją zmarłą siostrę. Z dobroci Bożej i dla naszego pouczenia Pan Bóg pozwolił tej zmarłej siostrze objawiać się. Oto słowa, które zapisała. Opisu ona tamten świat.                                              

"Ponieważ jeszcze żyjesz na ziemi, nie potrafisz wyobrazić sobie jakim jest Bóg, ale my tutaj już wiemy i rozumiemy, dlatego, że nasza dusza uwolniona jest od więzów, które nas krępowały i przeszkadzały w osiągnięciu świętości. Tutaj jesteśmy zatopione zupełnie w Woli Bożej, gdy na ziemi, jak bardzo by się nie było świętym, zawsze jeszcze mamy swą własną wolę.

Tu już jej nie posiadamy.Znamy i wiemy tylko to, co Bogu podoba się nam oznajmić, nic poza tym. Nie potrafię ci wyjaśnić jak to jest, że my widzimy ziemię inaczej niż ty.Zrozumieć to można dopiero, gdy opuściło się ciało, gdyż wtedy ziemia wydaje się być kropką w porównaniu z horyzontami wieczności, które otwierają się przed naszą duszą.

Dopóki się żyje, nie myśli się o tych sprawach,wieczność nie liczy się. Jedynym przedmiotem prawie wszystkich pragnień jest jest ziemia, która jest tylko przejściem, która przyjmuje tylko ciało stające się znowu ziemią.

Zazwyczaj o niebie się nie myśli. Jezus i Jego Miłość są zapomniane. Kiedy umierają rodzice, przyjaciele, mówi się kilka pacierzy, popłacze kilka dni, a potem zapomina się o nich.Ich dusze pozostawione są same sobie.Zasłużyły pewnie to sobie, gdyż za życia same nie modliły się za zmarłych, a Boski Sędzia odpłaca nam na drugim świecie to, co uczyniliśmy za życia dla drugich.   Módl się dalej za mnie, a ja ci to później odpłacę.
Źródło:poz.4

Za komentarz niech posłużą słowa: Pan Jezus do św. Siostry Faustyny Kowalskiej:

"Wstępuj często do czyśćca, bo tam cię potrzebują".
My proponujemy: 1 dziesiątek różańca w intencji dusz w czyśćcu cierpiących, o których już nikt nie pamięta".

---------------------------------

Przygody Jana Budziaszka ciąg dalszy!

Jan Budziaszek- perkusista  zespołu „Skaldów, propagator modlitwy różańcowej.
W listopadzie (1989), Jan Budziaszek wraz z kolegami: Stefanem i Grzesiem  oraz  Grupą Emet –znaną pod nazwą „Promyki”,  wyjechali do RFN,  aby  prowadzić śpiew w czasie Mszy św. i grać (koncertować) na Mszach polskich w różnych miastach. Oto odcinek trzeci z tej podróży.

Dzisiaj w katedrze po raz pierwszy w życiu, a mam już

trzydzieści cztery lata, rozmawiałem z Panem Jezusem.


Zwiedziliśmy dzisiaj miasto Mainz .Byliśmy również w katedrze. Wieczorem w czasie rozważań różańcowych zacząłem w myślach zastanawiać się nad owocem dzisiejszej tajemnicy, ale w żaden sposób nie mogłem go znaleźć. Po ostatnim "Amen", kiedy rozchodziliśmy się do łóżek, przemówił Marek, który do tej pory nie brał czynnego udziału w naszych rozważaniach.

Słuchajcie! Dzisiaj w katedrze po raz pierwszy w życiu, a mam już trzydzieści cztery lata, rozmawiałem z Panem Jezusem. Dzisiaj czytaliśmy psalm: O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi! Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa.Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę..." PS 8, 2-3
Źródło: poz.6

Komentarz;
1)Modlitwa  nie idzie "na marne". W tym wypadku zaowocowała  tym, że w życiu Marka nastąpiło wielkie wydarzenie duchowe . Po 30 -latach odczuł obecność Jezusa i nawiązał z Nim łączność, zaczął z Nim rozmawiać. Usta Marka jako dziecka Bożego otwarły się dla Chrystusa, zaczęły oddawać Jemu chwałę. Potwierdzenie tego wniosku mamy w zacytowanym wyżej psalmie: Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę..

----------------------------------------
Temat dla rodziców

Modlitwa o uzdrowienie

Jedną z form działalności apostolskiej Jezusa było uzdrawianie chorych.
"I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w  tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelki słabości wśród ludu  ( Mt 4,23)

Popularnie się mówi, "Msza uzdrowieniowa", lub "modlitwa wstawiennicza".  Znaczy, że będzie to Msza i modlitwy ze szczególnym akcentem  na prośby do Boga o uzdrowienie z chorób fizycznych, duchowych lub umysłowych.  To jest ten szczególny moment leczenia według słów Jezusa:

"...uzdrawiajcie chorych,którzy tam są,i mówcie im: Przybliżyło się do was Królestwo Boże"(Łk10,8-9) Owoce są takie, że niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą". (Mt11,4-6)


Podstawą jest Msza św. po której następuje najczęściej wystawienie Najśw.Sakramentu,modlitwy i pieśni uwielbienia, a następnie błogosławieństwo Najśw. Sakramentem i modlitwa z nałożeniem rąk nad daną osobą, przez kapłana charyzmatyka, obdarzonego darem uzdrawiania.

Podstawą modlitw o uzdrowienie jest oddanie Bogu następujących spraw:                             1.przebaczenie win, słabości samemu sobie                                                                        2.przebaczenie wszystkich spraw naszym winowajcom-spraw znanych                                                 i nieznanych                                                                                                                     3.skierowanie prośby do Boga o przebaczenie win i grzechów naszych przez odkupieńcze zasługi Najdroższej Krwi Chrystusa, Jego rany, przez działanie Ducha Świętego, przez wstawiennictwo Matki Bożej itp..


Świadectwo uzdrowienia

"Proszę Pana albo stał się cud, albo w porę miał Pan

przeprowadzoną operację".


13 V 2007r. była Komunia Św. mojej córki. Po powrocie do domu zatelefonowała moja przyjaciółka z Niemiec. Powiedziała, że jej mąż jest bardzo chory, ma ma rozpoznaną chorobę nowotworową- czerniaka złośliwego. Był już po operacji. Nie mogła się pogodzić z tą diagnozą, bardzo płakała.Chciałam ją jakoś pocieszyć i do głowy  nagle przyszła mi tylko jedna myśl- modlitwa.Obiecałam jej,że pójdę na Mszę z prośbą o uzdrowienie, która odbędzie się 24 V 2007r.[w Kościele NSPJ w Tomaszowie Lub.]                                                                                            Muszę przyznać, że nigdy nie byłam na takiej Mszy Św. celebrowanej przez o. Józefa Witko. 24 V w upalny dzień poszłam na Mszę Św. tylko z jedną intencją.

Od początku prosiłam  Pana Najwyższego o uzdrowienie mojego Kolegi jak umiałam najgoręcej.

W tej intencji przyjęłam Komunię Św.  Ponieważ kościół wypełniony był po brzegi, stałam przy samym wejściu.Całą modlitwę o uzdrowienie klęczałam na metalowych kratkach, trochę wspierając się o drzwi wejściowe. Kiedy ksiądz rozpoczął  śpiew w różnych  językach,  na chwilkę jakbym straciła świadomość.

Kiedy się ocknęłam w dalszym ciągu i klęczałam oparta o drzwi, nieśmiało zaczęłam się rozglądać na bok, czy ktoś to zauważył co się ze mną stało; ale  nikt na mnie nie zwracał uwagi. Potem tak dziwnie się czułam, ale tego nie potrafię wyrazić słowami.

Potem była modlitwa z nałożeniem rąk, w której też uczestniczyłam. Wróciwszy do domu byłam spokojna, nawet taka spowolniona,ale nie mam słów do wyrażenia mojego stanu Po kilku dniach zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka- żona chorego.   Oznajmiła, że mąż jej miał w między czasie robione badania, bardzo szczegółowe,takie jakie przeprowadza się lotnikom. Badania, które wskazują gdzie są obecne komórki nowotworowe, w których narządach. Kiedy Kolega pojechał do lekarza po odbiór tych wyników,( a było to, dokładnie tego dnia, kiedy ja uczestniczyłam we Mszy Św. z prośbą o uzdrowienie) lekarz przywitał go takimi słowami:

"Proszę Pana albo stał się cud, albo w porę miał Pan przeprowadzoną operację. Żadnej komórki nowotworowej nie znaleziono".

Jest rok 2010, Kolega żyje. Co kilka miesięcy ma powtarzane  badania, które są bardzo dobre. Uprawia sporty, jeździ na nartach.
Ilekroć jestem na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie, dziękuję Panu za tak wielką łaskę uzdrowienia mojego kolegi. Bogu niech będą dzięki! Chwała Tobie Panie!


Ewa L. Tomaszów Lub. 5 V 2010r.                                                   ( Z archiwum SzAR)

---------------------------------------
cyklu: Rozsądek pilnie poszukiwany

Jak Pan Jezus zareagował na palenie papierosów!!


Kto pali papierosy, ten strasznie zatruwa swój organizm!!! Trzeba też wiedzieć, że samo przebywanie w oparach dymu tytoniowego też jest szkodliwe.
Gratulujemy tym , którzy nie palą papierosów! Ale czuwać trzeba stale, gdyż  w każdej chwili może pojawić się ktoś, kto powie: zapal, przecież to nic wielkiego, tylko spróbuj....
Przedstawiamy ogromnej wagi świadectwo,odkrywające Boże spojrzenie na problem palenia papierosów przez człowieka.



"NIE CAŁUJ MNIE TAKIMI


ŚMIERDZĄCYMI USTAMI"


Warszawa, 13 maja 1993

Ponad 30 lat temu paliłam papierosy. Ostatnio, z racji nerwowej atmosfery w pracy i w domu, wypalałam ich ponad paczkędziennie. Kilka razy w życiu próbowałam zerwać z tym nałogiem lub przynajmniej ograniczyć liczbę wypalanych papierosów, ale wszelkie próby szybko kończyły się niepowodzeniem. W ty mroku, na trzy dni przed Ofiarowaniem Pańskim, doznałam szczególnej łaski, i o tym chcę dać świadectwo.

Po powrocie z wieczornej Mszy Św., chciałam oczywiście zapalić papierosa.

Nagle poczułam pragnienie, by wejść do pokoju, w którym przy moim łóżku leżał na szafeczce krzyż z wizerunkiem  Pana Jezusa. Krzyż ten od dłuższego już czasu całowałam codziennie na "dzień dobry" i na "dobranoc". Pocałowałam stopy Chrystusa i usłyszałam wewnętrzny głos bardzo wyraźny:

"Nie całuj mnie takimi śmierdzącymi ustami".

Zwinęłam się w kłębuszek przy łóżku, z krzyżem w ręce, oniemiałam. Pojęłam natychmiast KTO do mnie mówi. Cały wieczór nie jadłam, nie mówiłam "byłam i nie było mnie", nie umiem tego opisać.
Około 23-ej położyłam się spać i na "dobranoc", jak do tej pory, pocałowałam krzyż i wtedy stała się następna dziwna rzecz. Ten pocałunek był tak cudowny, że dreszcz przeszedł całe moje ciało. Takiego uczucia przy całowaniu krzyża nigdy nie miałam przedtem. Rano po tym przeżyciu stanęłam przed łóżkiem, spojrzałam na wiszący na ścianie obraz"Jezu ufam Tobie" i powiedziałam :" Aleś mnie urządził. Na zawsze. Teraz już nie mogę wziąć do rąk papierosa. To była Twoja decyzja Panie".

Od tego pamiętnego wieczora minęło ponad trzy i pół miesiąca. Papieros wtedy nie zapalony leży do dziś w tym miejscu, gdzie wtedy go położyłam.

Jezu ukochany, Jezu miłosierny, Jezu wszechpotężny, Przyjacielu mój! Dziękuję Ci z całego serca, dziękuję Ci za ten wieczór,za ten rozkaz, za Twoją obecność przy mnie, za to, że raczyłeś spojrzeć na moją nędzę! Maryjo, moja najlepsza Mamo! U Twoich świętych rąk wieszam się jak dziecko, całuję je z największą czcią i sercem śpiewam Ci "dziękuję", bo ja dobrze już wiem, że Ty mi łaskę u Jezusa wyprosiłaś.
Czytelniczka "Rycerza Niepokalanej"
Źródło: poz.7

---------------------------------------
Z cyklu: Pomoc aniołów

Czy modlicie się do Aniołów Stróżów?
Bóg dał nam do pomocy Aniołów Stróżów, którzy są łącznikami miedzy Nim a nami. Jeśli je z wiarą wzywamy, przychodzą nam z pomocą. Przypomina nam o tym Słowo Boże.

"Niedola nie przystąpi do ciebie, a cios nie spotka twojego namiotu, bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień."

Świadectwo:

Wierzę, że Aniołowie zawsze są z nami i nieustannie

czuwają nad nami.



Było to w 1952r. w stanie MISSOURI, gdzie moi rodzice nabyli małą fermę.Mój młodszy brat-Mac i ja lubiliśmy badać dzikie przestrzenie naszego rancza.Nic tak nie pochłaniało naszej uwagi jak jezioro, leżące  około 400 metrów od naszego domu.Nie było zbyt duże, ale zasobne w ryby. które łowiliśmy. Jezioro było otoczone różnymi drzewami i krzakami, toteż tam bawiliśmy się w chowanego i budowaliśmy szałasy.
Zimą tafla małego jeziora zamieniała się w zachwycające lodowisko. Chodziliśmy po nim, lecz zawsze w towarzystwie rodziców.Na początku tego roku było bardzo zimno, tak, że nawet zamknięto szkołę     Nasi rodzice zajęci pracą nalegali na nas, abyśmy przez cały czas mrozów  pozostawali w domu.         Lecz pokusa pójścia nad jezioro przeważyła.Zobaczywszy, że rodzice są zajęci w oborze,szybko ubraliśmy się i pobiegliśmy w stronę jeziora.
Wiał lodowaty wiatr. weszliśmy na lód jeziora, był solidny.Więc z Macem przeszliśmy na drugi brzeg. Zdecydowaliśmy także iść na środek jeziora.Zatrzymaliśmy się na środku jeziora, spoglądając na około.Przełamując własny strach, wybuchnęliśmy  głośnym śmiechem, a Mac zaczął podskakiwać do góry.

W pewnym momencie upadł.Siła jego upadku spowodowała pęknięcie lodu.
Mac zawołał na mnie,próbując się podnieść, ale lód zaczął się pod nim rozstępować.Mac wrzasnął z przerażenia, a ja próbowałem go przeciągnąć bliżej siebie. Mac zaczął szlochać i każdy jego kolejny ruch powodował nowe pęknięcie lodu. "Co my teraz zrobimy"- wyszlochał Mac. Dokładnie już nie pamiętam, że jest to jedna z tych chwil, w której powinniśmy się modlić.
Powiedziałem Macowi, aby zamknął oczy i zaczniemy się modlić.Ale zanim zaczął się modlić,Mac powiedział:"Odmówmy tę modlitwę do Aniołów, którą mama odmawiała z nami każdej nocy. To mi zawsze pomaga, gdy się boję"....wspólnie odmówiliśmy modlitwę "Aniele Boży Stróżu mój"... Nagły poryw wiatru powiał prosto  na nas.

Gdy otworzyliśmy oczy, nie mogliśmy uwierzyć temu,, co zobaczyliśmy. Na przeciw nas stało trzech pięknych Aniołów.

Byli wysocy i tak jaśniejący, że obawialiśmy się, że roztopią lód pod nami.Nic nie mówili, ale trzymali kawałek kry, i podsunęli ją w naszym kierunku.Natychmiast poznaliśmy, że chcą, abyśmy weszli na tę krę, i tak zrobiliśmy idąc za ich wskazówkami.Potem zobaczyliśmy rodziców  wołających na nas. Aniołowie ponownie podstawili nam kolejną krę.Szliśmy po niej, aż poczuliśmy mocny lód koło brzegu. Wówczas wygramoliliśmy się wprost w otwarte ramiona rodziców. Ojciec zapytał :"Skąd wiedzieliście, jak wracać po lodzie?Przecież lód na środku jeziora jest wszędzie popękany. Zobaczcie , przecież nic nie zostało poza szeroką dziurą wypełnioną wodą.
"Odpowiedziałem:"Ależ tato, czy nie widziałeś Aniołów, którzy nas ratowali i wskazali drogę , jak wrócić?".Mac dodał:To byli  wysocy, jaśniejący Aniołowie. Było ich trzech. Nic nie mówili, ale wiedzieliśmy, co oni chcieli, abyśmy zrobili.Musieliście  ich widzieć, tacy olbrzymi, przez cały czas byli z nami". Rodzice zatrzymali się na chwilę i popatrzyli na jezioro z niedowierzaniem.        Nagle wzięli nas w ramiona i szybko wróciliśmy do domu.

Powtarzaliśmy historię  o naszych Aniołach o tym, jak pomagali nam przejść po spękanym lodzie. Mama rozpłakała się, a tato potrząsał głową.
Następnego ranka , ponownie wyszliśmy wszyscy nad jezioro. Mama znowu zaczęła płakać. Mac i ja zapytaliśmy, czy możemy nazwać to jeziora- jeziorem Aniołów. Wszyscy zgodziliśmy się i tak już zostało przez wszystkie te lata.      Leonard Day.2/1998                                                                                                                              Źródło: poz.8

Do powyższego świadectwa dołączamy modlitwę:

Wszechmogący Boże! Za wstawiennictwem Twoich świętych Aniołów, Twoją


Boską mocą, uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów.Amen.

--------------------------------------------------
Moc modlitwy różańcowej

Lepanto-7 X 1517r.- cud  wymodlony

różańcem!


Ta historia to jedno z największych wydarzeń historyczno - religijnych.
W XVI w. najpotężniejszym państwem była Turcja. Zamieszkiwali ją muzułmanie, którzy wyznawali islam. Muzułmanie od wieków dokonywali wielu podbojów , których celem było opanowanie chrześcijaństwa i zaprowadzenie islamu, jako panującej religii.
W podanym wyżej czasie, Turcy mieli ogromną flotę i planowali zająć chrześcijańskie porty śródziemnomorskie, a następnie Rzym i dalszą część chrześcijańskiej Europy.Zagrożenie było więc ogromne.
Uderzenie  Turków miało pobiec morzem. Po zajęciu portów wojska Selima II, „pana całej ziemi”, miały ruszyć na Rzym. Sułtan ogłosił, że z Bazyliki Piotrowej uczyni stajnię dla swych koni…  Nic nie mogło go już powstrzymać. Tylko cud.



Co wówczas uczynił papież?

Wszystko zawierzył Maryi i wezwał zagrożone państwa do modlitwy różańcowej.Wierzył, że różaniec wyjedna u Boga kolejny cud.Jaka była odpowiedź? Modlono się we wszystkich klasztorach. W całej Europie odbywały się procesje różańcowe.  W Rzymie niesiono po ulicach obraz Matki Bożej Śnieżnej i śpiewano różaniec.
Na wszystkich statkach chrześcijańskich codziennie odmawiano różaniec. Jezuici wędrowali z pokładu na pokład- sprawowali Msze św.a żołnierze  spowiadali się, przystępowali do Komunii św. i do walki przygotowywali się przez trzydniowy post i modlitwę różańcową.Jednym z trzech krajów, który odpowiedział na błaganie Pius V, była Polska.


Kiedy dwieście okrętów, jeden po drugim, mijało cypel portu, znajdujący się na ich pokładach ludzie klękali, by otrzymać błogosławieństwo nuncjusza papieskiego. Chrześcijańska armada ruszyła ku zatoce Lepanto, gdzie ostatni raz widziano wroga. Hasłem do walki były słowa: "Królowa Różańca Świętego".


Na sztandarze zawieszono ogromny różaniec.

Nadszedł dzień 7 października, dzień jakby wyreżyserowany przez Boga. Nagle podniosła się spowijająca morze mgła i oczom żołnierzy ukazały się na horyzoncie setki żagli. Nie było wiele czasu na przygotowania do walki. Don Juan de Austria, dowódca chrześcijańskiej floty, przesiadł się na najszybszą brygantynę i przepłynął wzdłuż swoich okrętów, trzymając wysoko nad głową żelazny krzyż. Na flagowym okręcie admirał kazał wciągnąć na maszt wielką banderę z ukrzyżowanym Chrystusem. Wojsko było gotowe do boju.
Nierówne siły starły się na wiele godzin. Rozpętała się bitwa, od której wyniku zawisły losy całego chrześcijaństwa i Europy…Nagle stał się cud atmosferyczny.Nastąpiła nieoczekiwana zmiana wiatru, która bardzo sprzyjała flocie chrześcijańskiej, a uniemożliwiała manewry muzułmanom.

TA SYTUACJA SPOWODOWAŁA, ŻE OKRĘTY TURECKI STANĘŁY JAKBY W MIEJSCU, ponieważ w ich żagle nie dmuchał wiatr!Na samym początku bitwy zginął dowódca wojsk muzułmańskich. Gdy na morzu trwała zażarta walka, na lądach wielu państw europejskich trwała nieustanna modlitwa. To ona spowodowała, że Bóg przez wstawiennictwo Maryi dokonał cudu.

Pewni zwycięstwa Turcy zostali pokonani.

Zatopiono pięćdziesiąt galer wroga, zdobyto połowę okrętów tureckich, uwolniono dwanaście tysięcy chrześcijańskich galerników.                                              Św. Pius V, świadom, komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej.Różaniec nazywał „honorową odznaką chrześcijańskiej pobożności” oraz „najwdzięczniejszą modlitwą wśród modlitw”. Źródło:poz.9

Komentarz:
Modlitwa różańcowa ma wielką moc. Przez nią można wyprosić nawet największe łaski i pokonać największego wroga.
Dodamy jeszcze, że dzień 7 października- Święto Matki Bożej Różańcowej,jest równocześnie świętem naszej Szkolnej Armii Różańcowej.


--------------------------------------
List do nieba


Maryjo!  Dziękuję  Ci za opiekę podczas wakacji.Mimo dużej ilości deszczowych dni, teraz mogę powiedzieć, że był błogosławiony czas.Myślę, że Pan Jezus i Maryja byli ze mnie nie zadowoleni. Byłam na wszystkich niedzielnych Mszach Św. i odmawiałam prawie codziennie różaniec.

Teraz znów jestem w szkole. Znów proszę Cię Maryjo o opiekę. Polecam Tobie moje koleżanki i kolegów,nauczycieli, a szczególnie p.wychowawczynię i p.katechetkę. Wiem też, że mam prosić o dary Ducha Świętego, więc wołam: Duchu Święty! Bądź naszym przewodnikiem w zdobywaniu wiedzy i pogłębianiu wiary. Uczennica.


-----------------------------------------------

Czy wiesz?

1.Kto i do kogo powiedział następujące słowa?                                                                         
a)Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie.”

b) Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył;zaginął, a odnalazł się. Mt 1,23-25

2.Wyznajemy je spowiednikowi?
3.Apostoł z pękiem kluczy?
4.tytuł Maryi jako patronki Polski   
5.Jest nieśmiertelna i podlega Bożemu sądowi.
6. Okres sprawowania władzy przez papieża
7.Maryja dowiedziała się, że będzie matką od pewnego anioła, który jej się ukazał. Jakie było jego imię? a)Rafa  b) Gabryel  c)Michał

8.W świątyni, w której ofiarowano Jezusa, służyła Bogu osiemdziesięcioletnia
prorokini, która również rozpoznała w nim Zbawiciela. Miała na imieea) Rut b)Sara  c)Anna

9.Stoi na czele aniołów i archaniołów  
10.  Apokalipsa została objawiona : a) św. Piotrowi ? b) św. Janowi ? c) św.Jakubowi ?

----------------------------------
Humor
UCZYNEK

Katechetka pyta:
Czy pamiętaliście dzieci, aby w sobotę i w niedzielę zrobić rodzinie dwa razy radość?
Ja pamiętałem - mówi Staś. W sobotę odwiedziłem babcię, i ona się ucieszyła.
W niedzielę wyjechałem do domu, a ona jeszcze bardziej się ucieszyła.

---------------------------------

Z ankiet SzAR

Refleksje o mojej modlitwie

Modlę się codziennie, a oprócz tego wtedy, gdy szczególnie o coś proszę i za coś
dziękuję. MODLĘ SIĘ W CISZY SWOJEGO POKOJU, KIEDY CHCĘ MIEĆ SWÓJ WŁASNY KONTAKT Z BOGIEM I MATKĄ BOŻĄ. Czynię to również w Kościele, gdzie nastrój Domu Bożego czyni moją modlitwę jeszcze żarliwszą i głębszą. Modlitwa jest dla mnie bardzo głębokim przeżyciem,jest rozmową z Bogiem.

Codziennie  rano dziękuję Matce Bożej za to, że mogę spotkać się z koleżankami i rozpocząć nowy dzień, wieczorem dziękuję za przeżyty kolejny dzień.Modlitwa jest możliwością prośby i podziękowania za zdrowie  moich rodziców i mojego brata, ponieważ rodzina jest dla mnie czymś najważniejszym.

Modląc się wyrażam wdzięczność Panu Jezusowi, że pozwolił mi mieć kochanych rodziców, dom rodzinę i życie pozbawione trosk. Dzięki takiej łasce, mogę prosić o zdrowie dla chorych i cierpiących, o miłość dla dzieci, które nie mają rodziny ani domu rodzinnego.

Moim marzeniem jest modlitwa prze obliczem Matki Boskiej Częstochowskiej i  możliwość wyjazdu do miasta w którym żył i modlił się oj.Pio, który stał się dla mnie przewodnikiem duchowym, a stało się to za sprawą filmu o jego życiu i przeczytaniu jego biografii. Swoją wiarę i umiejętność modlitwy zawdzięczam rodzicom, którzy od najmłodszych lat prowadzili mnie do kościoła, uczyli modlitwy.To właśnie oni nauczyli mnie pierwszej modlitwy Aniele Boży... która do dziś odmawiam.                               Uczennica Gimnazjum Nr2 w Tomaszowie Lub.
Źródło: poz.10

----------------------------------------------------

Modlitwa zawierzenia


O, Pani moja, o Matko  moja!Tobie oddaje się cały,
a na dowód mego oddania poświęcam dziś Tobie moje oczy, uszy, usta i serce, poświęcam całego siebie.

Skoro wiec jestem Twoim, o dobra Matko,
strzeż mnie i broń jako rzeczy i własności swojej.Amen.


List do redakcji-świadectwo katechetki

Modlimy się jednym dziesiątkiem

różańca



Od początku jestem związana z działalnością Szkolnej Armii Różańcowej i realizuję dzieło modlitwy różańcowej. Maryja zawsze zachęcała do tej modlitwy, ponieważ dzięki niej ludzie mogą uzyskać najwięcej łask Bożych.Każdego roku zachęcam młodzież Zespołu Szkół Nr 1 w Tomaszowie Lub. do włączenia się we wspólną modlitwę różańcową.W ubiegłym roku również wyszłam z taką propozycją w pierwszych klasach. Odnalazłam wielu uczniów, którzy chcieli włączyć się do tego dzieła.

W klasie I c jednak było inaczej.
Młodzież zaczęła się zgłaszać, a ja zapisywałam nazwiska dobrowolnie zgłaszających się. Zaczęli też między sobą wzajemnie się zachęcać. W pewnym momencie zorientowałam się, że szybciej zapiszę nazwiska osób, które nie chcą należeć. Okazało się, że w klasie nie ma takiej osoby. Cała klasa I C zapisała się i chce należeć do SzAR.

Dzisiaj wyznaczamy intencje, modlimy się jednym dziesiątkiem różańca, aby upraszać łaski sobie i innym. Warto zachęcać się wzajemnie do czynienia dobra, nawet do tak małego dziesiątka różańca. Mała rzecz ma siłę ziarnka gorczycy i przynosi wiele dobra w naszym życiu. Jadwiga Błachuta   X 2011
Źródło: poz.10

------------------------------


Praca domowa


1) Zaproś kolegę lub koleżankę, na odmówienie 1 dz. różańca?

2)Wszystko przygotuję dzisiaj, aby jutro wyjść do szkoły bez pospiechu!

3)Zaproś rodziców do przeczytania naszego 2-miesięcznika.

4) Jeśli w twoim domu jest ktoś kto pali papierosy, to koniecznie zaproś go do przeczytania świadectwa:

"NIE CAŁUJ MNIE TAKIMI ŚMIERDZĄCYMI USTAMI"

----------------------------------

Róże Ci niosę, Matko Różańcowa

Róże Ci niosę, Matko Różańcowa

Płatki różane rzucam Ci pod stopy dookoła.

Przesuwam korale swojego różańca i z Aniołem Cię pozdrawiam.

Bądź pozdrowiona pełna łaski i błogosławiona, Matko Boża Różańcowa.

-----------------------------------------
Źródła:
1)Łukaszewski W. "Ratunek z Fatimy", 2)Bossis G."On i ja", 3)Dwumiesięcznik "Miłujcie się",4)Dwumiesięcznik:Jezus żyje ,5):Głos z drugiej strony, 6)Budziaszek J. "Dzienniczek perkusisty"
7)Rycerz Niepokalanej, 8)Miesięcznik "Któż jak Bóg", 9) Ewa Hanter: "Zwycięstwa różańcowe"10)Archiwum SzAR.

-----------------------------------------------------------------

Copyright © 2015 Szkolna Armia Różańcowa - SzAR. Wszelkie prawa zastrzeżone.